Sport.pl

Maciej Zieliński ostro o reprezentacyjnych koszykarzach: Naszym zawodnikom zabrakło jaj

- Sprawialiśmy wrażenie przerażonych. Zabrakło nam mentalnego lidera, kogoś, kto poderwałby zespół w kryzysowym momencie i natchnął go do walki. Niektórym graczom zabrakło jaj - mówi Maciej Zieliński, były legendarny koszykarz Śląska i reprezentacji Polski.
O koszykówce poczytasz także na naszym Facebooku >>

Dariusz Łuciów: Po tym, co wydarzyło się na EuroBaskecie, rozczarowanie to chyba za małe słowo.

Maciej Zieliński: Rzeczywiście, może być trochę za małe. Czuję duży zawód. Z tak silnym składem i z tak dobrym trenerem mieliśmy prawo, a nawet obowiązek liczyć na dużo więcej. Ciężko mi o tym mówić, bo aż rośnie mi ciśnienie.

Mieliśmy najsilniejszą kadrę od lat i nie wyszło. Dlaczego?

- Pierwsze dwa mecze, z Gruzją i Czechami, miały być dla nas kluczowe i rzeczywiście były, bo po nich praktycznie pożegnaliśmy się z turniejem. Myśleliśmy, że łatwo wygramy z tymi drużynami i to będzie przepustka do dalszej fazy. Z Gruzją zagraliśmy dramatycznie słabo, z Czechami przez własne błędy przegraliśmy. Mecz z Hiszpanią pominę, bo jak widziałem to, co dzieje się na boisku, to żal mi było tych chłopaków. Naszym problemem było to, że nie potrafiliśmy zareagować na zadawane ciosy, za często stawaliśmy w ataku. Zawodnicy biegali zdziwieni po parkiecie i sprawiali wrażenie zszokowanych. Jednak jeżeli coś nie wychodzi w ataku, to trzeba bić się do upadłego w obronie, bo to jest element, którym wygrywa się teraz mecze.

Za bardzo nadmuchano balon przed mistrzostwami?

- Z jednej strony to dobrze. Dzięki reprezentacji i zainteresowaniu nią ze strony telewizji o koszykówce w Polsce znów zrobiło się głośno. Odbiór był pozytywny i w końcu przestało się na nią patrzeć tylko przez kontekst gry Marcina Gortata w NBA. Wydawało się, że mistrzostwa Europy będą trampoliną dla dyscypliny. Niestety, po tym, co zaprezentowaliśmy, efekt może być, niestety, odwrotny.

"Świetna medialna reprezentacja, a gdzie są rozbite łuki brwiowe, nosy, stłuczenia i krwiaki?" - napisał pan na swoim Twitterze. Nie widział pan na boisku walki i serca do gry?

- Niektórym graczom zabrakło jaj. Przed mistrzostwami wielu zawodników ładnie się wypowiadało, zapowiadało walkę o wysokie cele, a na parkiecie zostaliśmy skarceni. W meczu ze Słowenią pokazaliśmy, że potrafimy walczyć, biegać, ustawiać się na boisku, pokazaliśmy też sportową złość, której we wcześniejszych spotkaniach nie widziałem. Z Gruzją trener Dirk Bauermann, widząc to, co wyprawiają jego zawodnicy, poprosił o czas, odtrącił telewizyjny mikrofon, żeby widzowie nie usłyszeli, co ma do przekazania, i ostro ich zrugał. Z ruchu jego ust można było odczytać, że nie były to miłe słowa. Niewiele to dało. Sprawialiśmy wrażenie przerażonych. Zabrakło nam mentalnego lidera, kogoś, kto poderwałby zespół w kryzysowym momencie i natchnął go do walki.

Takimi liderami mieli być Marcin Gortat i Maciej Lampe. Przed mistrzostwami mówił pan, że to może być najlepszy duet turnieju.

- Oczekiwania wobec tej dwójki były dużo większe. Gortat gra w NBA i jest czołową postacią w Phoenix Suns, Lampe od nowego sezonu będzie występował w Barcelonie. Obaj są czołowymi graczami w Europie na swoich pozycjach. Kiedy byli razem na boisku, ich współpraca nie wyglądała dobrze. Nie wiem, z czego to wynikało, ale liczyłem na więcej. Poza tym koncentrowanie całej siły zespołu na dwójce graczy sprawiło, że rywale nie mieli problemów z odczytaniem naszej gry. Skutecznej alternatywy nie mieliśmy. Jedynym zawodnikiem, do którego nie mam pretensji i w mojej opinii nie zawiódł, jest Michał Ignerski. Był najstarszy w tej drużynie i próbował brać ciężar na siebie. Zabrakło jednak wsparcia. Mam nadzieję, że mimo 33 lat i zapowiedzi o zakończeniu reprezentacyjnej kariery nie podejmie takiej decyzji. Kadra go potrzebuje.

Trener Bauermann powinien zostać?

- Takie decyzje trzeba podjąć na chłodno, teraz jest na to za wcześnie. Nie jestem zwolennikiem częstej wymiany szkoleniowców. W ostatnich latach brakowało nam stabilizacji. Od 2003 r. prowadziło ją aż siedmiu trenerów. Władze związku wstępnie wyraziły chęć dalszej współpracy z trenerem Bauermannem i to byłoby rozsądne posunięcie. Na budowę drużyny potrzeba więcej czasu niż tylko kilka miesięcy. To świetnej klasy fachowiec, czego dowiódł w koszykówce klubowej i reprezentacyjnej. Niemców doprowadził przecież do wicemistrzostwa Europy.

Dobre wyniki reprezentacji miały być impulsem dla ligowych rozgrywek. Słaby wynik biało-czerwonych w Słowenii będzie miał przełożenie na krajowe rozgrywki?

- To nie była dobra reklama. Koszykówka przegrywa popularnością z piłką nożną, siatkówką, a nawet piłką ręczną i to jest dramat. Jestem jednak umiarkowanym optymistą, bo jak pokazało całe to napięcie związane z mistrzostwami w prasie, internecie czy nawet na Twitterze, jest masa ludzi, którzy interesują się tą dyscypliną. Nie można zrzucać jednak całej odpowiedzialności za kondycję polskiej koszykówki na reprezentację. Podstawą jest praca u podstaw w klubach, którą moim zdaniem trochę zaniedbano. Potrzebne są akcje promocyjne, chociażby w szkołach. Koszykówka musi wychodzić poza hale. Trzeba zachęcić młodzież do jej uprawiania, pokazać alternatywę dla piłki nożnej. Poza tym poziom ligi jest w tej chwili mocno dyskusyjny. Kluby nie mogą na pęczki ściągać zagranicznych zawodników, którzy zarobią swoje i po sezonie wyjadą. Trzeba stawiać na swoich, na wychowanków, bo tylko z nimi kibice się utożsamiają. Poza tym brakuje ligowych klasyków jak przed laty: mecze Śląska Wrocław z Legią Warszawa, Lechem Poznań, później Mazowszanką Pruszków czy Anwilem Włocławek. Tymi pojedynkami żyli kiedyś kibice w całym kraju. Dlatego cieszy mnie teraz, jak słyszę, że Legia próbuje się dźwignąć z II ligi.



Więcej o:
Komentarze (2)
Maciej Zieliński ostro o reprezentacyjnych koszykarzach: Naszym zawodnikom zabrakło jaj
Zaloguj się
  • covington

    Oceniono 19 razy 17

    Do tej pory nie rozumiem, jak mozna bylo spartolic taki potencjal koszykarski, jaki byl w Polsce na poczatku lat 90tych. Wszyscy wtedy chcieli i grali w kosza, ile tablic z koszami powstalo. A teraz? Kosze sa, nikt do nich nie rzuca. A to jest przeciez mega sport, milion razy ciekawszy od siatkowki...

  • peterjk

    Oceniono 4 razy 4

    A gdzie sie podzialy inne komentarze? Jaki sens jest cokolwiek tutaj pisac, dla kogo to pisac?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX