Tauron Basket Cup. Srebrni chłopcy Zagórskiego powitani jak mistrzowie

W sobotę drużyna Witolda Zagórskiego 50 lat po jej największym sukcesie znów stanęła razem na parkiecie Hali Stulecia. Owacjami na stojąco kibice podziękowali jej za srebrny medal, który wywalczyła tutaj w 1963 roku.
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

W ten weekend we Wrocławiu odbywa się towarzyski turniej Tauron Basket Cup, dedykowany uczestnikom mistrzostw Europy z 1963 roku. W sobotę oprócz rywalizacji Stelmetu Zielona Góra z EA7 Armani Mediolan i Śląska Wrocław z Turowem Zgorzelec fani w Hali Stulecia upamiętnili ten największy sukces w historii polskiej koszykówki.

Na specjalne zaproszenia do stolicy Dolnego Śląska przyjechało ośmiu z dziewięciu żyjących srebrnych chłopców trenera Witolda Zagórskiego, w tym sam szkoleniowiec, który na co dzień mieszka w Wiedniu. W pierwszym rzędzie na trybunach oprócz legendarnego trenera zasiedli: Mieczysław Łopatka, pomysłodawca i organizator turnieju, a także Jerzy Psikun, Zbigniew Dregier, Stanisław Olejniczak, Andrzej Pstrokoński, Leszek Arent i Kazimierz Frelkiewicz. Niektórzy z nich przyjechali z żonami.

Legendarną ekipę przywitano w Hali Stulecia jak prawdziwych mistrzów i z należytymi honorami. Najpierw jednak na parkiecie pojawiły się wszystkie drużyny uczestniczące w turnieju. Później światło w hali przygasło i zapanował zmrok. Z głośników rozlegała się podniosła muzyka, a na telebimach wyświetlono krótki film z pamiętnych mistrzostw w 1963 roku. Zrobiło się patetycznie. Na wielkich ekranach ustawionych w narożnikach hali można było zobaczyć, jak wyglądało otwarcie tamtych mistrzostw, fragmenty spotkań, a także dekorację. Za pomocą tego wehikułu czas kibice na trybunach choć w niewielkim stopniu mogli poczuć atmosferę historycznego turnieju.

Każdy z zawodników srebrnej drużyny, wywoływany przez spikera, w blasku reflektorów wychodził na środek parkietu, gdzie był oklaskiwany przez wszystkich uczestników turnieju. Dodatkowo koszykarze Śląska Wrocław ułożyli naszym "mistrzom" szpaler. Blisko trzy tysiące fanów na trybunach zgotowało im owację na stojąco. Na trybunach można było zauważyć legendy Śląska, m.in. Dominika Tomczyka i Adama Wójcika. Swojego ojca oklaskiwał także Mirosław Łopatka, także były zawodnik Śląska.

- 50 lat temu na parkiecie tworzyliśmy jedność. Atmosferę w drużynie mieliśmy świetną. Jeden za drugiego poszedłby w ogień. Zresztą dobry kontakt mamy do dziś, choć niektórzy, jak trener Witold Zagórski, Jerzy Psikun i Zbigniew Dregier, mieszkają za granicą. Z kilkoma chłopakami widujemy się regularnie co roku w Polanicy-Zdroju podczas koszykarskiej Alei Gwiazd - mówi Mieczysław Łopatka.

Łopatka od ponad pół wieku mieszka we Wrocławiu i jak podkreśla za każdym razem, kiedy ma okazję być w Hali Stulecia albo przejeżdża koło niej samochodem, to kręci mu się łezka w oku. W sobotni wieczór z pewnością niejednemu kibicowi przeszły ciarki po plecach.

- Koszykarskie serce Polski biło i dalej bije we Wrocławiu - podkreślił marszałek województwa Rafał Jurkowlaniec, który wspólnie z wojewodą dolnośląskim Markiem Skorupą i przedstawicielem grupy Tauron Dariuszem Stolarczykiem wręczył srebrnej drużynie koszulki reprezentacji Polski.

Na koniec w hali rozbrzmiał hymn, który tak bardzo chcieli usłyszeć nasi kadrowicze w 1963 roku po finale z ZSRR. Wówczas zabrakło im jednak 17 punktów.

Więcej o: