Paweł Kikowski: Ciągłe zmiany nie były dobre dla atmosfery w zespole

- Nie jest dobrze, jak ciągle ktoś dochodzi, a ktoś inny się żegna z zespołem. Dość wcześnie zaczęliśmy przygotowania, ale tak naprawdę długo byliśmy w kropce i wszystko trzeba było na dobrą sprawę zaczynać od początku. Teraz powinno być coraz lepiej - mówi rzucający Śląska Wrocław Paweł Kikowski.
O koszykówce poczytasz także na naszym profilu na Facebooku >>

- Pierwszy mecz zupełnie mi nie wyszedł, zresztą jak całej drużynie. Trzeba było się odkuć i bardzo fajnie, że w Tarnobrzegu nam się to udało - mówi w rozmowie z portalem sportowefakty.pl Kikowski.

Popularny "Kiko" w poprzednich rozgrywkach był pierwszą opcją Śląska w ataku, ale ten sezon nie zaczął się dla niego najlepiej. Wrocławianie przegrali na inaugurację ligi z Anwilem Włocławek, a Kikowski nie mógł się wstrzelić w kosze hali Orbita. Inna sprawa, że chwilowo musiał występować na pozycji niskiego skrzydłowego, mając naprzeciw siebie wyższego i silniejszego fizycznie rywala. Rzucający Śląska zagrał wtedy na bardzo słabej, 25-procentowej skuteczności, trafiając tylko 3 z 12 rzutów z gry i kończąc spotkanie z ośmioma punktami na koncie. Ze Stabillem Jezioro Tarnobrzeg zagrał już dużo lepiej, ale to samo dotyczy całej drużyny. Kikowski był jednym z czołowych strzelców zespołu. Rzucił 13 punktów, na ponad 55-procentowej skuteczności.

MVP I ligi z poprzedniego sezonu tłumaczy, że tak nagła metamorfoza Śląska wynika z tego, że drużyna dopiero się zgrywa. W okresie przygotowawczym było bowiem sporo zamieszania związanego z transferami. Przez klub przewinęło się pięciu graczy, których nie ma już w zespole. Trener Milivoje Lazić musiał sobie radzić bez wartościowego zmiennika dla Roberta Skibniewskiego i niskiego skrzydłowego.

- Nie było to dla nas dobre, dla atmosfery. Nie jest dobrze, jak ciągle ktoś dochodzi, a ktoś inny się żegna z zespołem. Dość wcześnie zaczęliśmy przygotowania, ale tak naprawdę długo byliśmy w kropce i wszystko trzeba było na dobrą sprawę zaczynać od początku. Co chwilę ktoś dochodził, dawał nam coś nowego. Musieliśmy wobec tego korygować te nasze plany. Sezon jest długi i uważam, że powinno być coraz lepiej - uważa Kikowski.

Wszystko wskazuje na to, że po zakontraktowaniu w ubiegłym tygodniu Danny'ego Gibsona i Nikoli Malesevicia (obaj zadebiutowali w niedzielnym meczu ze Stabillem Jezioro) problemy kadrowe się skończą, choć nadal niewyjaśniona zostaje kwestia Marcina Kosińskiego, który wciąż nie otrzymał licencji na grę.

Kikowski jest przekonany, że Gibson i Malesević okażą się wzmocnieniami. - Zawsze to jest więcej chłopaków do rotacji. Trzeba też brać poprawkę na to, że są z nami dopiero kilka dni. Nie znają jeszcze dokładnie wszystkich zagrywek, nie wiedzą, co i gdzie mogą dokładnie też zrobić. To jest kwestia czasu i myślę, że nasza drużyna będzie coraz lepsza - tłumaczy.