Sport.pl

Koszykarze Śląska grają z AZS-em Koszalin w Pucharze Polski

Niedawno wydawało się, że koszykarze z ciekawymi CV, jak Fesenko i Labović, będą omijali Polskę. Jednak kontuzje i los sprawiły, że pierwszy trafił do Śląska, a drugi do AZS-u Koszalin. Dziś oba kluby zagrają w Pucharze Polski
Fesenkę i Labovicia łączy bardzo wiele. Obaj są niemal rówieśnikami, pierwszy ma 27 lat, drugi - 26. Kilka lat temu wróżono im wielkie kariery, nie tylko w Europie, ale także w NBA. Dobrze zapowiadające się kariery przerwały im jednak kontuzje, po których chcą się odbudować w Polsce.

Fesenko opuścił Ukrainę w wieku 20 lat. W 2007 roku został wybrany w drafcie przez Philadelphię 76ers, jednak od razu został oddany do Utah Jazz. Z "Jazzmanami" podpisał czteroletni kontrakt opiewający na kwotę 3,5 mln dolarów. W sumie w NBA spędził pięć lat, rozgrywając w niej 135 spotkań. Zawrotnej kariery za oceanem jednak nie zrobił. Wychowanek Azovmaszu Mariupol w NBA rzucał średnio dwa punkty i miał tyle samo zbiórek. Bezbarwne występy przeplatał takimi, po których ręce same składały się do oklasków. Zasłużył na nie, grając przeciwko podkoszowym gigantom ligi - Shaquille'owi O'Nealowi czy Yao Mingowi. Pojedynki z Los Angeles Lakers i Houston Rockets były najlepszymi, jakie rozegrał w NBA. W obu popisał się double-double.

Jego przygodę z NBA przerwała kontuzja kolana. Dwa lata temu w meczu reprezentacji poważnie uszkodził łąkotkę, którą usunięto mu podczas operacji. - Po tym urazie było mi bardzo ciężko, nie mogłem powrócić do dyspozycji, jaką prezentowałem przed tym zdarzeniem - przyznaje mający 216 cm i ważący 140 kg ukraiński środkowy.

Właśnie ze względu na swoją fizjonomię Fesenko jest graczem podatnym na urazy. W Śląsku szybko się o tym przekonali. - Na treningu przed meczem z Rosą Kyrylo odnowiła się kontuzja lewej stopy, z którą zmagał się dwa miesiące temu. We wtorek będziemy znali wyniki badań i dowiemy się, jak długa czeka go przerwa w grze - mówi menedżer Śląska Maciej Szlachtowicz.

We wtorek w hali Orbita kibice znów nie zobaczą Fesenki. Na pewno zagra natomiast Dragan Labović. Kiedy kilka dni temu serbski silny skrzydłowy podpisał kontrakt z AZS-em Koszalin, wielu przecierało oczy ze zdumienia. Otóż do drużyny zajmującej ostatnie miejsce w Tauron Basket Lidze trafił zawodnik, który jeszcze jako nastolatek został MVP Pucharu Serbii. Był także najlepszym zawodnikiem mistrzostw Europy juniorów (2005). Z młodzieżowymi reprezentacjami swojego kraju zresztą trzykrotnie zdobywał złote medale mistrzostw Europy. W sezonie 2008/2009 był najlepszym strzelcem Ligi Adriatyckiej, ze średnią 18 punktów na mecz. Później trafił do Arisu Saloniki, skąd przeniósł się do Skyliners Frankfurt, a następnie z powodzeniem przez dwa lata grał w silnej rosyjskiej ekstraklasie i lidze VTB, reprezentując kolejno Enisey Krasnojarsk, Krasne Krylii Samara i BK Niżny Nowogród.

Labović także nie trafiłby do Polski gdyby nie kontuzja. Ostatni raz o stawkę zagrał w listopadzie ubiegłego roku. Od tej pory leczył uraz achillesa. Latem starał się o angaż w Caja Laboral Vitoria, bezskutecznie. Kontrakt z AZS-em podpisał, bo był zdesperowany i jak najszybciej chciał wrócić na parkiet. Zastrzegł w nim jednak, że będzie mógł go rozwiązać, jeśli otrzyma atrakcyjną ofertę spoza Polski.

Mecz Śląsk - AZS Koszalin w ramach I rundy Intermarche Basket Cup odbędzie się dzisiaj o godz. 19 w hali Orbita.

Więcej o: