Sport.pl

Milivoje Lazić: Mam nadzieję, że ze Stelmetem zagramy jak wojownicy

- Mam nadzieję, że po trzech miesiącach wspólnych treningów, a także po tym zwycięstwie, w meczu ze Stelmetem zagramy jak wojownicy - powiedział po pucharowej wygranej z AZS-em Koszalin trener Śląska Wrocław Milivoje Lazić.
Śląsk okazał się minimalnie lepszy od AZS-u, wygrywając 74:69. Losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w końcówce, mimo że w pierwszej kwarcie wrocławianie prowadzili już 16 punktami. O zwycięstwie Śląska przesądziły rzuty Pawła Kikowskiego, który w ostatniej minucie zdobył cztery punkty, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie 74:68.

- To był bardzo ciężki i istotny dla nas mecz, ale na szczęście zwycięski. Chciałbym pogratulować moim zawodnikom za pierwszych 25-30 minut meczu, w których wykazali się ogromnym zaangażowaniem i energią. Mam nadzieję, że po trzech miesiącach wspólnych treningów, a także po tym zwycięstwie, w meczu ze Stelmetem zagramy jak wojownicy - powiedział trener Śląska Milivoje Lazić.

Serbski szkoleniowiec już kolejny raz w tym sezonie postawił na inną wyjściową piątkę. W pierwszym składzie pojawili się m.in. Jakub Parzeński i Radosław Hyży, którzy w ostatnich spotkaniach grali po kilka minut. Trener Lazić zapytany o to, czy dalej szuka optymalnego rozwiązania, czy zdecydował się na eksperyment, bo był to mecz pucharowy, a nie ligowy, odpowiedział: - Dla nas był to mecz jak każdy inny. Nie dzielimy meczów na pucharowe i ligowe. Każde rozgrywki traktujemy bardzo poważnie. W ostatnim czasie mieliśmy sporo kontuzji, a jeśli chcemy grać na wysokim poziomie, to potrzebujemy 10-11 równych zawodników. Przeciwko AZS-owi nie skorzystałem z dwóch zawodników, którzy jeszcze nie są gotowi do gry, oprócz tego zagrało trzech graczy, którzy w ostatnim czasie narzekali na drobne urazy.

Dla pogrążonego ostatnio w kryzysie AZS-u Koszalin była to kolejna porażka. "Akademicy" w siedmiu dotychczasowych meczach rozegranych na dwóch frontach - w lidze i pucharze - wygrali tylko jedno spotkanie. Porażka ze Śląskiem nie przekreśla jednak ich szans na awans do drugiej rundy Intermarche Basket Cup - Pucharu Polski. W rewanżu w Koszalinie mają do odrobienia tylko pięć punktów.

- Całe spotkanie to była gra nerwów. Bardzo słabo rozegraliśmy pierwszą kwartę spotkania, w której przegrywaliśmy już nawet 2:18. To było pokłosie naszego ostatniego meczu ze Stabillem, w którym przegraliśmy wysoko (78:95). W drugiej i trzeciej kwarcie zagraliśmy świetnie w defensywie, choć przytrafiły nam się mniejsze błędy. Natomiast bardzo dobrze w tych dwóch ćwiartkach prezentowaliśmy się w ataku, zdobywając w nich ponad 50 punktów - analizował trener gości Gasper Okorn. - Oczywiście nie mogę być zadowolony z tego spotkania, bo chcieliśmy wygrać we Wrocławiu, ale w końcówce popełniliśmy kilka niepotrzebnych błędów i prostych strat i to zadecydowało o naszej porażce. To nie jest jednak koniec rywalizacji. Przegraliśmy pierwszy mecz, ale wciąż jesteśmy w grze - dodał trener AZS-u.

Rewanżowe spotkanie w Koszalinie odbędzie się 21 grudnia. Z kolei już w następnej ligowej kolejce Śląsk zmierzy się z mistrzem Polski - Stelmetem Zielona Góra. To spotkanie odbędzie się niedzielę w hali Orbita. Początek o godz. 20.

Więcej o: