Dziś mecz Śląsk - Asseco czyli zmierzch koszykarskich bogów

Jeszcze kilka lat temu byłby to ligowy hit, a dziś tylko pojedynek krajowych średniaków. W sobotę Śląsk podejmie we wrocławskiej hali Orbita Asseco Gdynię. Początek o godz. 19.30.
Obie drużyny to prawdziwi hegemoni ostatniego ćwierćwiecza w polskiej koszykówce. W 23 ostatnich sezonach Śląsk i Asseco zdobyły w sumie 19 mistrzowskich tytułów. Śląsk nie miał sobie równych w latach 90. i na przełomie wieków. Na mistrzowskim tronie w 2004 roku zastąpiło go właśnie Asseco (wówczas występujące pod nazwą Prokom Trefl Sopot), które przez dziewięć kolejnych sezonów sięgało po złoto.

Potęgi Schetyny i Krauzego

Śląsk przecierał ślady dla Asseco także w Eurolidze. Był pierwszym polskim zespołem, który występował w tych elitarnych rozgrywkach. Za jego potęgą stał wówczas Grzegorz Schetyna. Kiedy w 2006 roku zdecydował się sprzedać klub Waldemarowi Siemińskiemu, nikt nie spodziewał się, że dwa lata później Śląsk zniknie z koszykarskiej mapy Polski. Po wycofaniu się z PLK wrocławianie tułali się po drugoligowych boiskach. W tym czasie drużyna z Trójmiasta awansowała z kolei do ćwierćfinału Euroligi, osiągając największy sukces w historii polskiej męskiej koszykówki klubowej.

Teraz, po tłustych latach, nadchodzą dla Asseco chude czasy. Na początku bieżącego roku z finansowania klubu wycofał się bowiem Ryszard Krauze. Jeden z najbogatszych Polaków łożył miliony na klub od 1998 roku i to on, a konkretnie jego pieniądze stały za jego sukcesami. Gdyby nie zaangażowanie milionera, kibice nad Wisłą nie oglądaliby graczy tej klasy co Christian Dalmau, Donatas Slanina, Huseyin Besok, Michael Andersen, Milan Gurović czy wreszcie Qyntel Woods.

Idzie im średnio

Jeszcze kilka lat temu pojedynek Śląska z Asseco byłby więc hitem. Dziś jest tylko pojedynkiem ligowych średniaków. Wrocławianie w tym sezonie, po pięciu latach przerwy, wrócili do ekstraklasy i póki co mają problemy z ustabilizowaniem formy. W dotychczasowych siedmiu kolejkach podopieczni Milivoje Lazicia cztery raz schodzili z parkietu pokonani i zajmują ósme miejsce. Zespół z Gdyni jest "oczko" wyżej, ale ma identyczny bilans spotkań jak wrocławianie (3-4). Właśnie dlatego sobotnie spotkanie określa się jako pojedynek za cztery punkty.

W składzie drużyny Asseco, która w ostatnich latach zdobywała mistrzowskie medale, pozostało tylko dwóch graczy: Piotr Szczotka i Łukasz Seweryn. Ten drugi jeszcze kilka lat temu starał się o angaż w Śląsku. O sile zespołu prowadzonego przez Davida Dedka oprócz wspomnianej dwójki stanowią obcokrajowcy - A.J. Walton i Fiodor Dmitriew. Ten pierwszy rzuca co mecz blisko 16 punktów, będąc czołowym strzelcem zespołu, poza tym ze średnią 6,4 asysty na mecz jest najlepiej podającym zawodnikiem Tauron Basket Ligi.

Mecz z Asseco będzie ostatnim, jaki Śląsk rozegra w tym roku przed własną publicznością. Bilety na to spotkanie można kupować w portalu kupbilet.pl, we wszystkich salonach Empik we Wrocławiu oraz punktach STS, a także przed meczem w kasach biletowych przy hali Orbita na ul. Wejherowskiej 34.

Śląsk - Asseco, sobota godz. 19