Śląsk lepszy od Turowa! Niespodzianka w koszykarskich derbach

Śląsk Wrocław po bardzo zaciętym i trzymającym do ostatnich sekund w napięciu spotkaniu pokonał Turów Zgorzelec 70:69. O wygranej wrocławian zadecydowało trafienie Danny'ego Gibsona na dwie sekundy przed końcem
Śląsk w tym sezonie jest zespołem własnego boiska. Przed 9. kolejką na wyjeździe wygrał tylko raz, pod koniec października ze Stabillem Jezioro Tarnobrzeg. Przegrał natomiast w Kołobrzegu z tamtejszą Kotwicą i w Radomiu z Rosą. Wrocławianie ostatnio są jednak na fali wznoszącej. Niespełna dwa tygodnie temu napsuli sporo krwi mistrzowi Polski - Stelmetowi Zielona Góra, a w ostatniej kolejce pokonali Asseco Gdynia. Tym razem beniaminek Tauron Basket Ligi postawił się będącemu ostatnio w wysokiej formie Turowowi Zgorzelec, przerywając jego passę pięciu zwycięstw z rzędu.

Trener Śląska Milivoje Lazić zaskoczył pierwszą piątką. W wyjściowym składzie wybiegli Robert Skibniewski, Danny Gibson, Adrian Mroczek-Truskowski, Radosław Hyży i Jakub Parzeński, co okazało się trafionym posunięciem. Spotkanie od początku było bardzo wyrównane. Wrocławianie zagrali bez respektu do wicemistrza Polski i w pewnym momencie prowadzili 14:11. Kiedy w pierwszej kwarcie próbowali odskoczyć gospodarzom, w pojedynkę straty odrabiał Damian Kulig, który przed meczem odebrał nagrodę dla najlepszego obecnie gracza w TBL. Równo z syreną kończącą pierwszą ćwiartkę za trzy trafił Filip Dylewicz i Turów prowadził 28:25.

W kolejnej części goście odrobili straty, głównie dzięki dobrej grze w defensywie, choć sami także mieli problemy z wysoko postawioną przez zgorzelczan obroną, którzy momentami bronili na całym boisku. Ozdobą tej części gry był blok Nemanji Jaramaza na Nikoli Maleseviciu. Jaramaz niemal wbił w parkiet Malesevicia, który próbował zakończyć akcję efektownym wsadem.

Po zmianie stron na parkiecie w dalszym ciągu trwała wymiana ciosów, a wynik utrzymywał się na granicy remisu. W końcówce trzeciej odsłony w Śląsku przebudził się Paweł Kikowski, który rzucił dwie trójki i to m.in. dzięki niemu wrocławianie rozpoczynali ostatnie dziesięć minut, prowadząc 58:54.

Jednym z bohaterów nie tylko ostatnich dziesięciu minut, ale także i całego spotkania, był Radosław Hyży. 37-letni podkoszowy Śląska jak zwykle walczył za dwóch, grał bardzo dobrze pod koszem i podejmował dobre decyzje w obronie. To właśnie on zebrał piłkę w parterze po niecelnym rzucie Nemanji Jaramaza, a następnie uruchomił szybki kontratak, który rzutem z półdystansu wykończył Danny Gibson. Zegar w hali pokazywał dwie sekundy do końca i wynik 70:68 dla Śląska.

Kibice w hali przy ul. Maratońskiej w Zgorzelcu zamarli, a część z nich zaczęła opuszczać trybuny. To nie był jednak koniec emocji, bo w 1,7 sekundy wrocławianie dwukrotnie sprezentowali piłkę miejscowym. Najpierw Michał Gabiński faulował w pomalowanym Damiana Kuliga, który trafił jeden z dwóch rzutów wolnych, a następnie przy wznowieniu posłali piłkę w aut. Losy spotkania próbował jeszcze odwrócić Nemanja Jaramaz, ale rzucił niecelne.

Najlepszym graczem Śląska był Danny Gibson, który rzucił 16 punktów i miał cztery asysty. Bardzo dobre zawody rozegrał wspomniany wcześniej Radosław Hyży, który zapisał na swoim koncie 11 punktów i osiem zbiórek. Dla Turowa najwięcej - 14 "oczek" - zdobył Łukasz Wiśniewski.

Dzięki wygranej Śląsk awansował z siódmego miejsca na czwarte. Zgorzelczanie są wiceliderem.

Turów Zgorzelec - Śląsk Wrocław 69:70 (28:25, 11:14, 15:19, 15:12)

Turów: Wiśniewski 14, Dylewicz 11, Kulig 9, Jaramaz 9, Taylor 9, Zigeranović 8, Prince 5, Barone 4, Krestinin 0

Śląsk: Gibson 16, Hyży 11, Skibniewski 10, Kikowski 9, Malesević 8, Johnson 6, Thompson 4, Mroczek-Truskowski 4, Sulima 0, Parzeński 0

Więcej o: