Śląsk gra dziś z Anwilem. Nowy trener, nowa motywacja?

Meczem z Anwilem Włocławek koszykarze Śląska Wrocław rozpoczną rundę rewanżową sezonu zasadniczego. W roli pierwszego trenera wrocławian zadebiutuje Jerzy Chudeusz. W klubie liczą, że dotychczasowy asystent Milivoje Lazicia tchnie w zespół nowego ducha.
Po raz ostatni obie drużyny zagrały ze sobą o ligowe punkty w 2007 r. Wówczas nikt się nie spodziewał, że najbardziej utytułowana drużyna w kraju upadnie i przez pięć kolejnych lat będzie tułała się po niższych ligach. W tym roku Śląsk powrócił do ekstraklasy i już w swoim pierwszym meczu sezonu trafił na odwiecznego rywala. Stęsknieni za "świętą wojną" z Anwilem wrocławscy kibice w połowie października w komplecie wypełnili halę Orbita. Powodów do radości jednak nie mieli, gdyż ich drużyna przegrała 61:73, tracąc szanse na korzystny wynik praktycznie w pierwszej kwarcie.

O komplet punktów Śląskowi w rewanżu będzie niezwykle trudno. Anwil jest objawieniem na półmetku pierwszego etapu Tauron Basket Ligi. Wygrana z Rosą Radom 87:76 w minionej kolejce była piątym zwycięstwem tej drużyny z rzędu. Drużyna trenera Miliji Bogicevica w dotychczasowych starciach odniosła osiem zwycięstw, doznała trzech porażek i nieoczekiwanie zajmuje pozycję wicelidera. Wrocławianie w minionej kolejce skomplikowali swoją sytuację, przegrywając bardzo ważny mecz z AZS-em Koszalin (74:79), który może mieć kluczowe znaczenie dla końcowego układu tabeli przed fazą play-off. Obecnie beniaminek TBL zajmuje dopiero dziewiąte miejsce, a do szóstej lokaty, ostatniej dającej bezpośrednią przepustkę do play-off, tracą dwa punkty.

Dotychczasowy bilans pięciu wygranych i sześciu porażek zaniepokoił sterników wrocławskiego klubu, którzy kilka dni temu rozwiązali kontrakt z trenerem Milivoje Laziciem. Drużynę z dołka ma wyciągnąć Jerzy Chudeusz, który po raz ostatni w najwyższej klasie rozgrywek prowadził Górnik Wałbrzych w 2008 r. Na ławce trenerskiej będzie go wspierał Tomasz Jankowski. Ten duet w poprzednim sezonie poprowadził Śląsk do mistrzostwa I ligi. We Wrocławiu liczą, że będą w stanie pozytywnie wpłynąć na nierówno grającą do tej pory drużynę.

- Zdecydowaliśmy się postawić na sprawdzone rozwiązanie, które w poprzednim sezonie dało nam awans do PLK. Obaj trenerzy znają i rozumieją się bardzo dobrze. Pracowali ze sobą nie tylko na poziomie I ligi, ale także w ekstraklasie, i zawsze tę współpracę bardzo sobie chwalili - mówi menedżer Śląska Maciej Szlachtowicz.

Dzisiejszy mecz będzie dla Paula Millera okazją do przypomnienia się włocławskim kibicom. Amerykański środkowy, który był ważną postacią Anwilu przez dwa sezony, od niespełna miesiąca jest zawodnikiem Śląska. Wydaje się, że wrocławianie w końcu znaleźli centra z prawdziwego zdarzenia, jakiego gorączkowo poszukiwali od początku sezonu. W dotychczasowych trzech występach Miller, choć grał krótko (średnio 14 minut), rzucał 11 punktów i miał 5,5 zbiórki.

We Włocławku przed przyjazdem 17-krotnych mistrzów kraju panuje pełna mobilizacja. Oficjalna internetowa strona klubu anonsuje spotkanie jako najważniejszy mecz sezonu zasadniczego. - Dostosujemy się poziomem do dopingu i zagramy najwaleczniej, jak tylko potrafimy - zapewnia środkowy Anwilu Seid Hajrić.

W meczach o stawkę Śląsk z Anwilem spotkał się do tej pory 90 razy. Tylko w samych finałach obie ekipy rywalizowały ze sobą 25-krotnie! Statystyka dotychczasowych pojedynków przemawia na korzyść wrocławian, którzy wygrali 54 mecze, a przegrali 36. Teraz to jednak ekipa z Kujaw wydaje się zdecydowanym faworytem.

Początek dzisiejszego meczu o godz. 18.