Sport.pl

Koszykarskie hity i kity roku 2013 roku

Mijający 2013 rok był bardzo udany dla dolnośląskiej koszykówki - Śląsk wreszcie wrócił do ekstraklasy, Turów wywalczył wicemistrzostwo Polski, a zawodniczki CCC Polkowice pierwszy raz w swojej historii sięgnęły po dublet, czyli mistrzostwo oraz puchar
Oto nasz subiektywny ranking koszykarskich hitów i kitów w 2013 roku na Dolnym Śląsku.

HITY

Śląsk wraca na salony

Po pięciu latach kryzysu i tułaczki po niższych ligach w 2013 roku najbardziej utytułowany koszykarski klub w Polsce wrócił tam, gdzie jego miejsce - czyli do ekstraklasy. Włodarze Śląska, na czele z prezesem Maciejem Zielińskim, nie zamierzali iść na skróty. Zamiast wykupywać "dziką kartę", uprawniającą do gry w Tauron Basket Lidze, postawiono na rozwój sportowy i kolejne awanse.

Marsz do najwyższej klasy rozgrywkowej 17-krotni mistrzowie Polski rozpoczęli od półamatorskiej II ligi, którą wygrali w sezonie 2011/2012. Rok później w I lidze wrocławianie także nie mieli sobie równych. Drużyna z byłymi reprezentantami w składzie - Pawłem Kikowskim i Radosławem Hyżym była klasą dla siebie. W minionych rozgrywkach przypominała rozpędzony pociąg, który nie stawał na mniejszych stacjach. Zatrzymał się dopiero na ostatniej, z napisem "Tauron Basket Liga", po drodze ustanawiając rekord 25 ligowych wygranych z rzędu.

Po wygranej w finale pierwszej ligi z MOSiR-em Krosno koszykarze Śląska świętowali na parkiecie w koszulkach z napisem "Awans bez drogi na skróty", a prezes sekcji i legenda klubu Maciej Zieliński nie krył łez wzruszenia. Kibice we Wrocławiu mają nadzieję na kolejne, ale tym razem z okazji wywalczenia upragnionej "osiemnastki", na którą czekają już przeszło dekadę.

Srebrny Turów

Poprzedni, 2012 rok nie był udany dla Turowa Zgorzelec. Drużyna, która w ostatnich sześciu latach niemal regularnie grała w finałach oraz europejskich rozgrywkach, ligowy sezon zakończyła dopiero na czwartym miejscu. To był jeden ze słabszych sezonów zielono-czarnych, odkąd w 2004 roku awansowali do ekstraklasy. Przegrali wówczas 21 meczów w sezonie, co jest najgorszym wynikiem klubu od ponad 15 lat, kiedy grał jeszcze w pierwszej lidze.

Nic dziwnego, że po sezonie postanowiono kompletnie przebudować zespół. Nie tylko wymieniono połowę składu, ale także zmieniono trenera. Nowym szkoleniowcem został Miodrag Rajković. Serb nie miał do dyspozycji graczy tej klasy co David Logan, Andres Rodriguez czy Konrad Wysocki i choć dysponował najsłabszym składem od lat, to potrafił wykrzesać z drużyny maksimum.

Turów był najlepszą drużyną sezonu zasadniczego 2012/2013, ale w finałowej serii nie potrafił wykorzystać atutu własnego parkietu, przegrywając gładko ze Stelmetem Zielona Góra 0:4. Mimo to piąte wicemistrzostwo wywalczone w ostatnich sześciu latach należy uznać za spory sukces. W tym sezonie zgorzelczanie mają większe apetyty.

Złotka z Polkowic

2013 rok wielkimi literami zapisze się w 17-letniej historii CCC Polkowice. Dzięki konsekwentnej pracy i finansowym wsparciu Dariusza Miłka w tym niewielkim, niespełna 23-tysięcznym mieście na Dolnym Śląsku udało zbudować się drużynę na wysokim europejskim poziomie.

W mijającym roku koszykarki CCC Polkowice przerwały trwającą od 1998 roku hegemonię Lotosu Gdynia i Wisły Kraków. O tym, że sezon 2012/2013 przebiegał pod absolutne dyktando polkowiczanek, świadczy wywalczony przez nie dublet. CCC nie tylko zdobyło pierwsze w historii mistrzostwo Polski (w finałowej serii wygrywając z Wisłą 4:0), ale także sięgnęło po krajowy puchar. Wysoką formę na krajowych parkietach koszykarki z Polkowic potrafiły przełożyć także na rozgrywki międzynarodowe, awansując do Final Eight Euroligi, czyli najlepszej ósemki drużyn w Europie.

KITY

Dutkiewicz wrogiem koszykówki

W Śląsku po awansie do TBL apetyty były duże. W klubie liczono, że przy finansowej pomocy miasta już w pierwszym sezonie po powrocie do ekstraklasy drużyna będzie walczyła o ligowe podium. Rzeczywistość okazała się jednak inna.

Koszykarski Śląsk to jedyny profesjonalny klub sportowy we Wrocławiu, któremu miasto odmówiło finansowego wsparcia. Biuro Sportu, Turystyki i Rekreacji urzędu miejskiego w projekcie budżetu na 2014 r. zapisało pieniądze dla większości klubów zawodowych. W planach znów pominięto koszykarski Śląsk, mimo że wcześniej Piotr Mazur, dyrektor Biura Sportu, Turystyki i Rekreacji, zapewniał, że klub otrzyma wsparcie. Miasto tłumaczyło jednak, że pomoże tylko tym klubom, którego tego najbardziej potrzebują.

Niedawno dla Śląska pojawiło się światełko w tunelu. Na początku grudnia komisja sportu zaakceptowała poprawkę do projektu budżetu na 2014 roku o tym, że koszykarski Śląsk powinien otrzymać z miasta milion złotych dotacji. Jednak prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz zaopiniował ją negatywnie, a 27 grudnia komisja sportu niespodziewanie wycofała się z poparcia wniosku o pieniądze dla 17-krotnych mistrzów Polski. To oznacza, że najbardziej utytułowana drużyna we Wrocławiu nie zostanie dofinansowana z budżetu miasta.

Sprawa ma ewidentnie podtekst polityczny i wynika z niechęci prezydenta Dutkiewicza do posła PO Grzegorza Schetyny, który jest powiązany ze Śląskiem.

Frycowe Śląska

Transferowe pomyłki Śląska w tym sezonie stały się już normą. Szefowie wrocławskiego klubu zamierzali finalizować transfery niezwykle spektakularnie. Początkowo nowych graczy prezentowali na oficjalnych konferencjach prasowych, by po kilku dniach pożegnać się z nimi bez żalu. W efekcie o wrocławskim klubie w środowisku koszykarskim z ironią mówiono, że przypomina biuro podróży. I trudno się z tym nie zgodzić.

Mając do dyspozycji największy budżet w drugiej i pierwszej lidze, szefom Śląska łatwiej było budować zespół, który osiągał sukcesy. Do drugoligowej drużyny ściągano przecież Radosława Hyżego, a w pierwszej lidze dołączył do niego Paweł Kikowski. Po awansie klub z Wrocławia miał zaliczyć jakościowy przeskok zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Patrząc na ruchy transferowe, można odnieść wrażenie, że ktoś nad nimi nie panował.

Od sierpnia Śląsk zakontraktował, a następnie rozwiązał kontrakty z siedmioma zawodnikami. Wrocław szybko opuścili: Derrick Caracter, Zeke Marshall, Bojan Radetić (rozwiązano z nimi umowy przed startem rozgrywek), Franjo Bubalo, Marcin Kosiński, Kyrylo Fesenko i Kevin Thompson (rozstano się z nimi w trakcie sezonu).

Carla Jonesa i Marcusa Relphorde'a nie liczymy, gdyż byli na testach. Śląsk, przekraczając limit zgłoszonych obcokrajowców do TBL, stracił ok. 70 tys. zł, bo tyle musiał zapłacić lidze za ich licencje.

" Afera kolanowa"

Końcówka roku w Zgorzelcu była bardzo gorąca i nerwowa, ale to nie za sprawą słabszych wyników Turowa. W koszykarskim środowisko zawrzało po tym, jak były trener przygotowania fizycznego Adrian Markowski oskarżył szkoleniowca zespołu Miodraga Rajkovicia o to, że poprzez ciężkie ćwiczenia chciał zniszczyć kolana skrzydłowego Łukasza Wichniarza i tym samym zmusić go do odejścia z klubu.

Sytuacja miała miejsce w marcu 2013 r., ale ujawniona została dopiero w grudniu, kiedy Markowski zdecydował się opisać ją na jednym z forów internetowych. Kilka dni temu Wichniarz, który jest obecnie zawodnikiem Kotwicy Kołobrzeg, potwierdził słowa Markowskiego.

Władze zgorzeleckiego klubu przez długi czas nie chciały zabierać głosu w sprawie "afery kolanowej". Tłumaczyły, że nie są stroną w sporze. Ostatecznie jednak zmieniły stanowisko i w oficjalnym oświadczeniu poinformowały, że prawdy zamierzają dochodzić w sądzie. Oczywiście cały czas podkreślają przy tym, że wierzą w niewinność trenera Rajkovicia.

Niewykluczone, że na drogę sądową zdecyduje się wystąpić także serbski szkoleniowiec, który nie zgadza się z zarzutami swojego byłego współpracownika i żąda od niego przeprosin. Na podobny ruch może zdecydować się także dyrektor sportowy klubu Grzegorz Ardeli, którego nazwisko także przewija się w aferze.

Markowski od początku powtarza, że procesu się nie boi, bo mówi prawdę. Jako dowód podaje zdjęcie i MMS z rzekomo ciężkiego treningu, jaki miał przeprowadzić. To może być jednak za mało, żeby udowodnić winę Rajkovicia, gdyż w tej sytuacji słowo jest przeciwko słowu. Jedno jest pewne, w najbliższych miesiącach kibice w Zgorzelcu na nudę z pewnością narzekać nie będą.

Jeżeli sąd udowodni winę Rajkovciowi, to skazany poniósłby odpowiedzialność karną i finansową. Oprócz tego w grę wchodzi także kara orzeczona przez federację. Ta może nawet zawiesić licencję 42-letniemu trenerowi.

Więcej o: