Horror i dwie dogrywki we Wrocławiu! Śląsk przegrał z Rosą

Aż dwie dogrywki były potrzebne, by wyłonić zwycięzcę meczu Śląsk - Rosa. W hali Orbita triumfowali goście z Radomia, którzy okazali się minimalnie lepsi, zwyciężając 90:88. Porażka wrocławian skomplikowała ich sytuację w tabeli. Pierwsza szóstka wydaje się już poza ich zasięgiem
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

We Wrocławiu mecz z Rosą anonsowano jako starcie sezonu. Nic dziwnego, w końcu naprzeciw siebie stanęły drużyny, które na finiszu rundy zasadniczej stoczą między sobą walkę o pierwszą szóstkę, która ma zapewniony awans do fazy play-off, a co za tym idzie - na pierwszym etapie fazy pucharowej ominą ją starcia z czołowymi ekipami Tauron Basket Ligi.

Porażka z Rosą jeszcze nie przekreśla szans Śląska, ale wskoczyć do "szóstki" będzie niezwykle trudno. W tej chwili podopieczni Jerzego Chudeusza z dorobkiem 25 punktów zajmują siódme miejsce. Szósta jest natomiast Rosa, która ma na koncie 26 "oczek". Nawet jeżeli na koniec pierwszej części sezonu Śląsk zrówna się z nią punktami, to radomianie będą na uprzywilejowanej pozycji, gdyż w obecnych rozgrywkach dwukrotnie pokonali wrocławian.

Śląsk ma oczywiście jeszcze szanse, by poprawić swoją pozycję w tabeli, ale wkrótce czekają go niezwykle ciężkie spotkania ze Stelmetem Zielona Góra, Turowem Zgorzelec i Treflem Sopot. Najpierw jednak zmierzą się z Asseco. Zwycięstwo w tym meczu to absolutna konieczność.

Pojedynek z Rosą Śląsk rozpoczął dość nietypowo, bo z dwójką środkowych - Paulem Millerem i Jakubem Parzeńskim. Takie posunięcie trenera Jerzego Chudeusza miało dać jego podopiecznym przewagę w walce na tablicach, i o ile w obronie ten wariant w miarę się sprawdzał, bo naciskany przez cały czas Kirk Archibeque mylił się w prostych sytuacjach, o tyle w ataku nie wyglądało to już najlepiej. Goście świadomie przenieśli ciężar gry na obwód. Tam jak natchniony grał Jakub Dłoniak, po którego akcjach goście prowadzili 8:0. W sumie w pierwszych dziesięciu minutach rzucający przyjezdnych zdobył aż 11 punktów, trzykrotnie trafiając zza linii 6,75 m. Śląsk na pierwsze punkty czekał pięć minut. Strzelecką indolencję wrocławian przełamał Miller, a kilkanaście sekund później w dość nietypowej dla siebie akcji, bo za trzy punkty, trafił Parzeński. Z kolei po trójce Pawła Kikowskiego na dwie minuty przed końcem premierowej kwarty wrocławianie po raz pierwszy wyszli na prowadzenie.

Początek drugiej kwarty to gra kosz za kosz. Bardzo dobrze radził sobie Miller, dzięki któremu wrocławianie wyszli na kilkupunktowe prowadzenie. Kiedy jednak Amerykanin usiadł na ławce, Rosa odrobiła straty. Równo z syreną do remisu - po 39 doprowadził Damian Jeszke.

Po zmianie stron goście byli zespołem lepszym i powoli odjeżdżali wrocławianom, którzy mieli spore problemy z wykreowaniem otwartych pozycji rzutowych. Na początku czwartej kwarty przewaga Rosy wynosiła już dziewięć punktów i szanse Śląska na korzystny wynik malały. Zespół trenera Chudeusza wrócił jednak do gry w połowie ostatniej ćwiartki, głównie dzięki świetnej dyspozycji wspomnianego już wcześniej Millera i Danny'ego Gibsona. To dzięki amerykańskiemu duetowi beniaminkowi TBL udało się doprowadzić do dogrywki.

Ta rozpoczęła po myśli Śląska. Już na samym początku za trzy punkty trafił Gibson, co wywołało ogromną radość w hali Orbita. Chwilę później wrocławskich kibiców uciszył jednak Łukasz Majewski, który odpowiedział trafieniem z dystansu. Minutę przed końcem gospodarze prowadzili dwoma punktami i wydawało się, że są o krok od zwycięstwa. Tak się jednak nie stało i potrzebna była druga dogrywka, która okazała się kluczowa dla losów spotkania. Gorąco na parkiecie było do ostatnich sekund. Wrocławianie gonili wynik i żeby zyskać czas, przerywali akcje rywali faulami. Tym w kluczowym momencie na linii wolnych nie drżały ręce, dzięki czemu odnieśli dziewiątą wygraną w sezonie i postawili duży krok w kierunku "szóstki".

Najlepszym strzelcem spotkania był Danny Gibson, który rzucił 29 punktów. 20 "oczek" zapisał przy swoim nazwisku Paul Miller. Dla Rosy najwięcej punktów - 16 - zdobył Kirk Archibeque.

Śląsk Wrocław - Rosa Radom 88:90 (16:15, 23:24, 12:19, 17:10, d. 7:7, d. 13:15)

Śląsk: Gibson 29, Miller 20, Johnson 10, Kikowski 8, Hyży 7, Parzeński 5, Malesević 5, Sulima 2, Skibniewski 2, Gabiński 0

Rosa: Archibeque 17, Dłoniak 16, Majewski 15, Lucious 15, Jeszke 10, Łączyński 6, Witka 5, Adams 4, Radke 2, Zalewski 0