Ujawnił "aferę kolanową" w Turowie. Teraz spalili mu samochód

Byłemu fizjoterapeucie Turowa Zgorzelec Adrianowi Markowskiemu spalono samochód. Niedawno Markowski oskarżył trenera Miodraga Rajkovicia o celowe niszczenie zdrowia jednego z koszykarzy Turowa
Volkswagen scirocco Adriana Markowskiego został podpalony w niedzielę w Koźlicach pod Zgorzelcem, gdzie mieszka były fizjoterapeuta koszykarzy Turowa. Samochód jest doszczętnie zniszczony. Markowski zawiadomił policję, która zajęła się sprawą.

Zdruzgotany Markowski nie chciał dzisiaj rozmawiać o tym zdarzeniu.

- Nie chcę domniemywać, że spalenie mojego samochodu ma jakiś bezpośredni związek z ostatnimi aferami w Turowie. Jestem już tym wszystkim zmęczony i na razie chciałbym o tym rozmawiać. Proszę to uszanować i zadzwonić za kilka dni, kiedy się trochę uspokoję - powiedział "Wyborczej" Markowski.

Widać, że Markowski ostatnio stał się w Zgorzelcu wrogiem publicznym numer jeden. Wszystko wskazuje, że podpalenie samochodu byłego fizjoterapeuty Turowa ma związek z aferami wokół zgorzeleckiego klubu.

Dwa miesiące temu Markowski oskarżył trenera Miodraga Rajkovicia, że ten w marcu 2013 roku nakazał mu tak przeprowadzić indywidualny trening z Łukaszem Wichniarzem, aby uszkodzić kolana koszykarza. Ewentualna kontuzja zawodnika miała zmusić go do opuszczenia klubu. Pod koniec grudnia 2013 roku Wichniarz wydał specjalne oświadczenie, w którym potwierdził wersję Markowskiego.

Natomiast serbski szkoleniowiec Turowa Miodrag Rajković wszystkiemu zaprzecza. Twierdzi, że oskarżenia fizjoterapeuty oraz koszykarza są nieprawdziwe.

Kilka dni temu w Zgorzelcu wybuchła kolejna afera. W internecie zamieszczono film, na którym widać, jak klubowy fizjoterapeuta Maciej Żmijewski podaje dożylnie kroplówkę z nieznanym płynem Tony'emu Taylorowi i Damianowi Kuligowi. Materiał wideo zaniepokoił władze Polskiej Ligi Koszykówki i Komisję do Zwalczania Dopingu w Sporcie, która wydała specjalne oświadczenie. Poinformowała w nim, że naruszone zostały przepisy antydopingowe. W poniedziałek wieczorem w Warszawie wyjaśnienia w tej sprawie składali Taylor, Kulig i Żmijewski.

Od kilku dniu po Zgorzelcu kolportowano informację, że to właśnie Markowski jest autorem nagrania o infuzjach dożylnych koszykarzy Turowa. On sam na łamach portalu Zgorzelec.info podkreślił jednak, że nie ma z nim nic wspólnego. Dodał, że sprawy spalenia jego samochodu nie należy traktować jako zwykłego zbiegu okoliczności, tylko trzeba ją łączyć z tym, co dzieje się wokół Turowa. Tym bardziej że nie było to pierwsze tego typu "ostrzeżenie". Już po ujawnieniu wspomnianej "afery kolanowej" ktoś zniszczył karoserię w jego samochodzie.

O koszykówce poczytasz także na naszym Facebooku. Polub nas >>