Koszykarze Śląska Wrocław wygrali Puchar Polski!

Śląsk Wrocław po niezwykle emocjonującym spotkaniu pokonał Turów Zgorzelec 90:87 i został sensacyjnym zwycięzcą Intermarche Basket Cup - Pucharu Polski. Wrocławscy koszykarze po raz 14. w historii sięgnęli po to trofeum. MVP finału został Michał Gabiński ze Śląska
- Puchar jest nasz! To moje trzecie podejście do Śląska i trzeci Puchar Polski - nie krył radości trener Śląska Jerzy Chudeusz. Dla wrocławskiego klubu było to pierwsze krajowe trofeum od 2005 roku.

Przed spotkaniem trener Chudeusz ostrzegał swoich graczy, że jeśli chcą pokonać Turów, to muszą zagrać jeszcze lepiej niż w półfinale z Anwilem, a do tego muszą bardzo ciężko pracować przez 40 minut. Jego podopieczni wzięli sobie te słowa głęboko do serca. Choć Turów był zdecydowanym faworytem i na koncie miał świetną serię dziewięciu wygranych z rzędu, to wrocławianie nie wystraszyli się silniejszego rywala.

Śląsk rozpoczął finałowe stracie z impetem, podobnie jak wczorajszy półfinał z Anwilem - agresywnie i z ogromnym poświęceniem w obronie, pozwalając rywalom na oddanie ledwie trzech celnych rzutów z gry, a do tego skutecznie w ataku. Pierwsza kwarta okazała się decydująca. Śląsk napędzany skutecznymi akcjami Paula Millera wygrał ją 25:14 i przez resztę spotkania zgorzelczanie musieli gonić wynik, co kosztowało ich sporo sił. W drugiej kwarcie dzięki skutecznej grze J.P. Prince'a i Łukasza Wiśniewskiego Turów zbliżył się na dwa oczka, ale wrocławianie postawili twardą obronę i dzięki trójkom Roberta Skibniewskiego i Michała Gabińskiego ponownie odjechali zgorzelczanom na dziesięć punktów.

Po zmianie stron wrócił koszmar trzeciej kwarty Śląska. Wrocławianie zaczęli popełniać błędy, a kiedy ich przewaga topniała, w ich grę w ataku wkradała się nerwowość i niedokładność. W zespole ze Zgorzelca ciężar gry w ofensywie wzięli na siebie Filip Dylewicz i Damian Kulig i przed ostatnią kwartą drużyna Jerzego Chudeusza miała ledwie dwa punkty przewagi.

W końcówce emocje były ogromne, a bohaterem czwartej kwarty był Michał Gabiński. Silny skrzydłowy Śląska był wyraźnie podbudowany wczorajszym udanym występem przeciwko Anwilowi i na parkiecie walczył za dwóch, walcząc o piłkę i kilka razy popisując się ofiarnymi interwencjami. Jednak to nie jego postawa w obronie, a w ataku okazała się kluczem do zwycięstwa. Podkoszowy WKS-u w ostatnich minutach trafił dwie trójki, w tym jedną z faulem. Do tego w samej końcówce zaliczył także arcyważną zbiórkę po niecelnym rzucie Mike'a Taylora i wykonał kluczowe rzuty wolne. Zegar na tablicy świetlnej pokazywał wówczas cztery sekundy do końca i wynik 90:86 na korzyść wrocławian.

- Chciałem podziękować drużynie i trenerom. Mam nadzieję, że ten sukces będzie bodźcem dla rozwoju koszykówki we Wrocławiu. Cieszę się, że Śląsk pokonał dziś Turów, czyli zespół teoretycznie lepszy. Mnie od zawsze uczono, że po to się trenuje, żeby wygrywać z lepszymi i dzisiaj tego dokonaliśmy - powiedział Gabiński, który rzucił 21 punktów i miał sześć zbiórek.

Po meczu trener Turowa Miodrag Rajković nie krył rozczarowania postawą swoich zawodników. Miał do nich pretensje, że na parkiecie nie dali z siebie wszystkiego. - Przegraliśmy i gratulujemy Śląskowi zdobycia Pucharu Polski. Na nasze niewielkie usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że w tym sezonie rozegraliśmy już wiele spotkań i byliśmy dzisiaj trochę zmęczeni. Trudno wygrać mecz, kiedy na początku rywal odskakuje na 10 punktów. Później jest loteria, raz wyjdzie, raz nie. Dzisiaj nie wyszło - podsumował finałowe starcie serbski szkoleniowiec.

Śląsk Wrocław - Turów Zgorzelec 90:87 (25:14, 26:27, 16:24, 23:22)

Śląsk: Gabiński 21, Skibniewski 14, Miller 14, Kikowski 11, Gibson 11, Sulima 9, Johnson 5, Hyży 2, Parzeński 2, Mroczek - Truskowski 1, Malesević 0

Turów: Prince 20, Dylewicz 19, Wiśniewski 15, Kulig 14, T. Taylor 10, Stelmach 6, M. Taylor 3, Krestinin 0, Karolak 0, Zigeranović 0

Więcej o: