"Książę Turowa" oczarował Tauron Basket Ligę

J.P. Prince równie dobrze radzi sobie w międzynarodowej lidze VTB

J.P. Prince równie dobrze radzi sobie w międzynarodowej lidze VTB (Fot. vtb-league.com)

J.P. Prince, amerykański skrzydłowy Turowa Zgorzelec, był zdecydowanie najlepszym graczem pierwszego etapu sezonu Tauron Basket Ligi. Czy "Książę Turowa" poprowadzi zgorzelczan po pierwsze mistrzostwo Polski?
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Turów po 22. kolejkach i przed rywalizacją tzw. "szóstkami" jest liderem TBL. Zgorzelczanie na koncie mają imponującą serię 11 ligowych wygranych z rzędu. Z pewnością nie byłoby tego świetnego wyniku, gdyby nie postawa J.P. Prince'a. Amerykański skrzydłowy ze średnią 16,5 punktu na mecz jest nie tylko najlepszym strzelcem ligi, ale dzięki evalowi (suma wszystkich statystyk - przyp.) na poziomie 20 jest również najbardziej wartościowym graczem polskiej ekstraklasy.

Niewiele jednak brakowało, a Prince [z angielskiego książę - przyp.] wcale by do niej nie trafił. Działacze Turowa przed sezonem długo rozglądali się za wartościowym zawodnikiem na pozycję numer trzy, czyli niskiego skrzydłowego. Pierwszym wyborem trenera Miodraga Rajkovicia był Antoine Wright. Ten amerykański skrzydłowy, mający za sobą sześć lat występów w NBA, słabo wypadł jednak w przedsezonowych grach kontrolnych i sam zrezygnował z angażu w Turowie, otwierając tym samym Prince'owi drzwi do przygranicznego klubu.

Skrzydłowy Turowa pochodzi z koszykarskiej rodziny. Jest kuzynem Tashuyana Prince'a, byłego gwiazdora Detroit Pistons, a obecnie grającego w Memphis Grizzlies. Młodszy o osiem lat J.P. kariery za oceanem jednak nie zrobił, choć był bliski podpisania kontraktu z Cleveland Cavaliers. Trafił jednak na okładkę gry NCAA Basketball 09, symulacji najlepszej uniwersyteckiej ligi świata (NCAA), wydanej przez giganta branży gier wideo - firmę Electronic Arts.

W poprzednim sezonie "Książę" występował w silnej tureckiej ekstraklasie. Był ważnym ogniwem Mersin Buyuksehir Belediyesi, rzucając średnio 12,5 punktu oraz notując 7,2 zbiórki i 2,3 asysty na mecz. Nad Bosforem Prince nie miał jednak szans na walkę o wysokie cele, gdyż drużyna z Mersin była jedynie ligowym średniakiem. W Turowie z kolei ma szanse na pierwszy mistrzowski tytuł w karierze.

W ostatnim czasie jest w nieziemskiej formie. Dwa tygodnie temu przeciwko Asseco Gdynia zdobył swoje pierwsze triple-double [potrójny dwucyfrowy wynik w jednej z kategorii statystycznych - przyp. red] w zawodowej karierze, rzucając 22 punkty i zaliczając 10 zbiórek i 10 asyst. Wyczyn ten jest tym bardziej wart odnotowania, bo niezwykle rzadko spotykany na parkietach naszej ligi. Triple-double Prince'a jest dopiero ósmym w historii naszej ligi, odkąd od sezonu 1998/1999 PLK wprowadziło oficjalne statystyki.

Tylko w jednym meczu w tym sezonie rzucił mniej niż dziesięć punktów. W pozostałych 21 meczach za każdym razem miał na swoim koncie dwucyfrową zdobycz punktową. Swoje statystyki nabijał nie tylko na ligowych słabeuszach. Najlepsze mecze rozgrywał przeciwko czołowym drużynom w stawce, jak Stelmet Zielona Góra, Trefl Sopot, Anwil Włocławek czy Energa Czarni Słupsk. Świetnie radził sobie także w europejskiej lidze VTB, gdzie także był wiodącą postacią zespołu.

W kilka miesięcy Prince dał się poznać jako zawodnik bardzo uniwersalny, równie przydatnym w ataku, co obronie. Poza tym to gracz bardzo widowiskowy, który często kończy akcje efektownymi wsadami. Jest także mistrzem trash-talkingu, czyli słownych utarczek, których celem jest zdeprymowanie przeciwnika. Właśnie z tego powodu nie jest przesadnie lubiany przez rywali z boiska. Niezwykle cenią go natomiast kibice, i to nie tylko ci ze Zgorzelca, czego dowodem jest chociażby wybór do Meczu Gwiazd.

"Szóstki" na start

Koszykarze TBL rozpoczynają kolejną fazę ligowej rywalizacji - grę w sześciozespołowych grupach. Turów będzie grał w górnej szóstce, a Śląsk w dolnej. Zgorzelczanie, którzy są już pewni udziału w fazie play-off, rywalizację w szóstkach rozpoczną od meczu z Treflem Sopot, który zaplanowano na poniedziałek na godz. 18.30. Z kolei wrocławianie, wciąż walczący o przepustkę do fazy pucharowej, podejmą w niedzielę we własnej hali Stabill Jezioro Tarnobrzeg. Początek meczu o godz. 15.