Sport.pl

Kikowski dał w dogrywce zwycięstwo Śląskowi. Chudeusz: Chwała mu za to

Trafienie Pawła Kikowskiego na niespełna cztery sekundy przed końcem dogrywki dało zwycięstwo Śląskowi Wrocław nad Stabillem Jezioro Tarnobrzeg. - W regularnym sezonie mieliśmy już dwie dogrywki, ale nie potrafiliśmy ich skończyć. Tym razem w kluczowym momencie ręka ?Kiko? nie zadrżała i dzięki temu mamy zwycięstwo - powiedział po meczu trener wrocławian Jerzy Chudeusz
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Śląsk do nerwowej końcówki doprowadził poniekąd na własne życzenie. Wrocławianie od połowy czwartej kwarty gonili wynik, ale dogrywki mogli uniknąć, gdyby przy stanie 77:78 dla Stabillu Jezioro dwa rzuty wolne wykorzystał Robert Skibniewski. Ostatecznie rozgrywający Śląska wykorzystał tylko jedną próbę i zwycięzcę musiało wyłonić dodatkowe pięć minut.

Dogrywka świetnie rozpoczęła się dla gospodarzy. W niespełna 30 sekund pięć punktów na swoim koncie zapisał Paweł Kikowski i po chwili wrocławianie prowadzili 83:78. Równie szybko jednak stracili przewagę, przez co do ostatnich sekund wynik był sprawą otwartą. Decydujący cios na trzy i pół sekundy przed końcową syreną zadał wspomniany wcześniej Kikowski.

Na pomeczowej konferencji trener Śląska Jerzy Chudeusz przyznał, że ostatnia akcja była dokładnie zaplanowana. - Robert Skibniewski miał zagrać akcję pick&roll z Paulem Millerem albo przenieść piłkę na drugą stronę do Pawła Kikowskiego, który miał grać jeden na jednego ze swoim obrońcą. I tak też się stało, "Kiko" otrzymał podanie, wypracował sobie pozycję i trafił. Chwała mu za to - powiedział trener Śląska.

Kikowski zasłużył na pochwały nie tylko za niedzielny występ. Rzucający beniaminka Tauron Basket Ligi w ostatnim czasie wyraźnie odpalił. W czterech minionych kolejkach aż trzy razy zdobywał co najmniej 18 punktów. W niedzielę rzucił 21 "oczek", trafiając aż 5 z 7 rzutów za trzy punkty. Mimo bardzo dobrego występu "Kiko" w mocno stonowany sposób wypowiadał się po meczu o grze zespołu.

- Naszą największą bolączką było to, że pozwoliliśmy drużynie z Tarnobrzega zebrać aż 20 piłek w ataku. Do tego straciliśmy 18 punktów z ponowienia, a to jest niedopuszczalne w następnych meczach. Problemem były też straty, po których rywale łatwo przechodzili do ataku. Najważniejsze jest jednak to, że mimo że rywale przez większą część spotkania prowadzili, to nie straciliśmy wiary w zwycięstwo i dwa punkty zostały we Wrocławiu - podkreślił Kikowski.

Mimo porażki trener Stabillu Jezioro Dariusz Szczubiał był zadowolony z postawy swojej drużyny. - Odrobina szczęścia po stronie gospodarzy sprawiła, że przegraliśmy, ale taka jest koszykówka. Mecz był bardzo zacięty i wyrównany. Było w nim wszystko to, co jest najważniejsze w koszykówce. Żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć na tyle, żeby bezpiecznie kontrolować spotkanie. Jeden błąd w obronie zadecydował, że przegraliśmy, ale gdybyśmy wygrali, to samo mógłby powiedzieć trener Śląska - mówił szkoleniowiec zespołu z Tarnobrzega Dariusz Szczubiał.

Przed Śląskiem teraz wyjazdowy maraton spotkań. Pięć najbliższych meczów rozegrają na wyjeździe. Ich rywalami będą kolejno: Kotwica Kołobrzeg, Polpharma Starogard Gdański, Asseco Gdynia, AZS Koszalin i Stabill Jezioro Tarnobrzeg.

Dzięki wygranej Śląsk wskoczył na siódmą pozycję.

Śląsk Wrocław - Stabill Jezioro Tarnobrzeg 90:89 (16:17, 21:22, 24:20, 17:19, d. 12:11)

Śląsk: Johnson 22, Kikowski 21, Miller 12, Skibniewski 9, Gabiński 9, Sulima 7, Hyży 6, Mroczek-Truskowski 4, Parzeński 0

Stabill: Hamilton 25, Allen 14, Fitzgerald 12, Krajniewski 10, Doaks 10, Łukasik 9, Goffney 9, Pandura 0

Więcej o: