Koszykarze Turowa podejrzani o doping uniewinnieni

W Zgorzelcu mogą odetchnąć z ulgą. Władze ligi uznały, że Damian Kulig i Tony Taylor nie złamali przepisów antydopingowych, przyjmując infuzję dożylną
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Sprawa ciągnęła się prawie trzy miesiące (pisaliśmy o niejtutaj). Pod koniec stycznia na YouTube zamieszczono film, na którym widać, jak klubowy fizjoterapeuta Maciej Żmijewski podaje Damianowi Kuligowi i Tony'emu Taylorowi dożylną kroplówkę.

Co prawda infuzje dożylne nie są zabronione, ale ich objętość nie może przekraczać 50 ml, a dodatkowo potrzebna jest zgoda na ich stosowanie do celów terapeutycznych od Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Turów w ostatnim roku o nią jednak nie występował.

Nagranie wideo zaniepokoiło Komisję do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Po jego analizie komisja uznała, że pojemność podawanego płynu jest większa niż 50 ml. Ponadto infuzje były przeprowadzane w warunkach niehigienicznych przez osobę, która nie używała rękawiczek jednorazowych.

Zawodnikom groziły nawet kilkuletnie dyskwalifikacje.

Wczoraj na specjalnym posiedzeniu Sędzia Dyscyplinarny Polskiej Ligi Koszykówki uznał iż Kulig, Taylor i Żmijewski nie naruszyli modelowych reguł antydopingowych oraz Regulaminu Dyscyplinarnego PZKosz.

- Sędzia Dyscyplinarny PLK współpracował z Komisją do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Sprawa była skomplikowana i potrzebny był czas na jej wyjaśnienie. Po analizie zebranych materiałów sędzia uznał, że są one niewystarczające, aby jednoznacznie stwierdzić, że doszło do naruszenia przepisów antydopingowych - tłumaczy rzecznik prasowy PLK Michał Pacuda.