Co dalej z koszykarskim Śląskiem? Wrocławski klub szuka sponsora

Koszykarski Śląsk ma problemy ze znalezieniem sponsora i stworzeniem solidnego budżetu, ale drużyna zagra w TBL. - Nasze występy w ekstraklasie w przyszłym sezonie nie powinny być zagrożone - podkreśla Maciej Zieliński, prezes koszykarskiej sekcji Śląsk Wrocław
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Sezon skończył się dla koszykarskiego Śląska już miesiąc temu. Przedwcześnie, gdyż wrocławianom pierwszy raz w historii występów w ekstraklasie nie udało się awansować do play-offów. Ligę zakończyli dopiero na dziewiątym miejscu. Apetyty były dużo większe.

- Nie był to dla nas udany sezon, zwłaszcza jeśli chodzi o rozgrywki ligowe. Nie udało nam się zakwalifikować do fazy play-off i w efekcie kluczowe mecze, w których po cichu liczyliśmy, że wystąpimy, możemy oglądać teraz w telewizji. Gorzki smak ligowego sezonu osłodziło nam jednak zdobycie Pucharu Polski. Nie spodziewaliśmy się, że już w pierwszym sezonie po powrocie do ekstraklasy uda nam się wywalczyć to trofeum - mówi Maciej Zieliński.

Powinno być lepiej

Prezes zauważa, że była duża szansa na lepszy wynik. - Kluczowe okazały się dwie porażki - z Rosą Radom po dwóch dogrywkach, po której pożegnaliśmy się z szansami na awans do pierwszej "szóstki", i w ostatnim meczu sezonu zasadniczego z AZS-em Koszalin, która pogrzebała nasze nadzieje na play-offy - zaznacza.

O ile powyższe wpadki można by wytłumaczyć dyspozycją dnia czy brakiem szczęścia, o tyle Zieliński uważa, że źródło niepowodzenia leży gdzie indziej.

Zieliński: - Boleśnie odczuliśmy transferową karuzelę z początku sezonu i zmianę trenera w jego trakcie. Ani pierwszej, ani drugiej sytuacji nie braliśmy przed sezonem pod uwagę. Jednak trzeba pamiętać, że byliśmy beniaminkiem i w pewnym sensie musieliśmy zapłacić frycowe. Choć dla takiego klubu jak Śląsk nie powinno to być żadnym wytłumaczeniem. Musimy wyciągnąć z tego wnioski.

Sponsor poszukiwany

W klubie myślą już o kolejnym sezonie. Śląsk jest na etapie zmian organizacyjnych. Wciąż trwają intensywne poszukiwania sponsora, który związałby się z klubem na dłużej. Przy Mieszczańskiej wskazują, że takim partnerem mogłoby być miasto, tak jak ma to miejsce w przypadku innych klubów w Tauron Basket Lidze. Problem w tym, że wrocławski ratusz nie współpracuje z najbardziej utytułowanym klubem w mieście.

- Mamy nadzieję, że miasto w końcu dostrzeże nasz klub i wysiłek. To swoisty paradoks, że na finansową pomoc mogą liczyć wszystkie profesjonalne kluby we Wrocławiu, tylko nie koszykarski Śląsk. Ten sezon pokazał, że kibice we Wrocławiu stęsknili się za koszykówką na ekstraklasowym poziomie. Na trybunach w hali Orbita mieliśmy przecież trzecią frekwencję w lidze. Chciałbym podziękować za to naszym fanom - mówi Zieliński.

W Śląsku liczą, że sprawa budżetu wyjaśni się w połowie czerwca, a najpóźniej na początku lipca. Wtedy drużyna będzie musiała przejść proces licencyjny. W kwestii sytuacji finansowej na razie żadnych konkretów nie ma. Niedawno Polska Agencja Prasowa podała, że 17-krotni mistrzowie Polski są niepewni swojej przyszłości.

- To za daleko idące stwierdzenie. Jest za wcześnie, żeby składać jakieś deklaracje, bo proces licencyjny dopiero przed nami. Ale nasze występy w ekstraklasie w przyszłym sezonie nie powinny być zagrożone - uspokaja Zieliński. - Cały czas prowadzimy rozmowy ze sponsorami i tu najważniejsza jest cierpliwość. Śląska przez kilka lat nie było w ekstraklasie i teraz na nowo musimy budować jego pozycję. Poza tym sytuacja na rynku jest taka, a nie inna - dodaje.

Żeby dostać licencję na grę w TBL, klub musi wykazać m.in., że nie ma żadnych zaległości wobec zawodników, trenerów czy chociażby ZUS-u, a także przedstawić dokumenty finansowe określające minimalny budżet klubu, który nie może być mniejszy niż 2 mln zł brutto.

Niewykluczone, że jeśli znajdą się na to środki, to wrocławianie będą chcieli wystartować w europejskich pucharach. To byłoby duże wydarzenie dla kibiców, którzy po raz ostatni ekscytowali się występami Śląska w Europie prawie dziesięć lat temu. - Zastanawiamy się nad pucharami, ale musimy być w stu procentach pewni, że jesteśmy na to gotowi, zarówno pod względem sportowym, organizacyjnym i przede wszystkim finansowym - tłumaczy popularny "Zielony".

Hyży powie "dość"?

Na razie nie wiadomo, jacy koszykarze w przyszłym sezonie założą koszulki Śląska. Ważne kontrakty mają m.in. Paweł Kikowski i Krzysztof Sulima. Z kolei przed wyjazdem do USA klub zawarł wstępne porozumienie z Dannym Gibsonem. Amerykanin był jednym z liderów Śląska, ale w trakcie rozgrywek zerwał ścięgno Achillesa. Jeżeli po zakończeniu rehabilitacji, czyli za mniej więcej trzy-cztery miesiące, będzie gotowy do gry, być może znów zagra we Wrocławiu. Przyszłość pozostałych obcokrajowców w Śląsku - Dominique'a Johnsona i Paula Millera - nie jest jeszcze znana.

Pod znakiem zapytania stoją dalsze występy Radosława Hyżego. Nieoficjalnie mówi się, że ulubieniec wrocławskich kibiców, który w lutym skończył 37 lat, zastanawia się nad zakończeniem kariery.

- Sam byłem kiedyś w podobnej sytuacji i wiem, że nie jest łatwo podjąć taką decyzję. Piłeczka jest po stronie Radka. On wie najlepiej, czy jego organizm da radę wytrzymać kolejny sezon w ekstraklasie. Na pewno strata zawodnika tego pokroju byłaby dużą stratą. Radek przecież mocno utożsamia się ze Śląskiem, a nasi fani go uwielbiają. Nic więcej nie mogę powiedzieć - kończy Zieliński.

Wrocław.Sport.pl ćwierka na Twitterze. Obserwuj nas >>