Tauron Basket Liga. Alfabet złotego Turowa

Przez wiele lat skazani na srebro koszykarze Turowa Zgorzelec pierwszy raz w historii klubu zostali mistrzem Polski. W finałowej serii ekipa trenera Rajkovicia pokonała Stelmet Zielona Góra 4-2
Turów zdjął klątwę. Po pięciu przegranych finałach drużyna ze Zgorzelca wreszcie wygrała w finale i sięgnęła po złoto.

Oto złoty sezon koszykarskiego Turowa w alfabetycznym skrócie.

A jak afery

Ten sezon nie był spokojny dla Turowa. Na przełomie roku przez klub przetoczyły się dwie głośne afery - "kolanowa" i "infuzyjna", o których huczało w mediach w całym kraju. Zgorzelczanom w osiągnięciu sukcesu nie przeszkodziły zarzuty dla trenera Miodraga Rajkovicia, który chciał rzekomo zniszczyć zdrowie jednego z zawodników, ani też podejrzenia o stosowanie dopingu przez Tony'ego Taylora i Damiana Kuliga. Obu uniewinniono.

B jak budżet

W tym roku pierwszy raz od wielu lat na koszykarskich parkietach TBL sprawdziła się zasada, że pieniądze nie grają. Stelmet miał budżet na poziomie ok. 11-12 mln zł, Turów prawie 4 mln zł mniej.

C jak Chyliński

Gra w Turowie już pięć lat, najdłużej spośród wszystkich zawodników zespołu. W poprzednim sezonie kapitan i kluczowa postać. Wydawało się, że kolejny będzie dla niego jeszcze lepszy, ale już na starcie przytrafiła się kontuzja stopy, przez którą stracił prawie połowę sezonu. W finałach grał niewiele i ze strzelca musiał przeobrazić się w zawodnika zadaniowego, skupionego przede wszystkim na obronie. Z tej roli wywiązał się bardzo dobrze.

D jak Dylewicz

MVP finału. To wyróżnienie zdobył już drugi raz w karierze. Może gdyby Filip Dylewicz trafił do Zgorzelca kilka lat wcześniej, to nie musieliby tam tak długo czekać na mistrzostwo. W swoim pierwszym sezonie w Turowie został kapitanem i prowadził zespół do historycznego sukcesu. Był najstarszym graczem finałowej serii, ale swoimi wejściami pod kosz, rzutami zza łuku i walką na tablicach często ośmieszał kilka lat młodszych rywali. Na finiszu rozgrywek 34-letni podkoszowy osiągnął życiową formę.

E jak Euroliga

Po występach w Eurocup, ULEB Cup oraz Lidze VTB, teraz przyszedł czas na najbardziej prestiżowe rozgrywki w Europie, czyli Euroligę. Turów próbował się do nich zakwalifikować trzy lata temu, ale bezskutecznie. Teraz jako mistrz Polski ma zapewniony udział w tych rozgrywkach. Zgorzelczanie będą w nich czwartą polską drużyną w historii, po Śląsku Wrocław, Asseco Prokomie Gdynia (od 2004 do 2009 roku jako Prokom Trefl Sopot) i Stelmecie Zielona Góra.

H jak hala przy Maratońskiej

Przez blisko 30 lat była domem Turowa. Wybudowana w końcówce PRL-u była jedynym elementem, który w ostatnich latach nie pasował do sportowych ambicji klubu. Ciasny, mogący pomieścić ledwie 1,5 tys. widzów obiekt, z charakterystycznymi balkonami, ścianami obitymi boazerią i trybunami rozstawionymi wzdłuż parkietu na europaletach, to już historia. Teraz Turów przeniesie się do nowiutkiej hali za przeszło 40 mln zł. Na jej trybunach będzie mogło zasiąść ponad 4 tys. kibiców. W klubie nie będą musieli się już więcej wstydzić i rozgrywać pucharowych spotkań w Wałbrzychu, Wrocławiu czy czeskim Libercu.

J jak Jaramaz

Najbardziej wszechstronny gracz Turowa. Dwumetrowy zawodnik, który może zagrać na każdej pozycji na obwodzie, od rozgrywającego, rzucającego aż po skrzydłowego, to dla trenerów skarb. Nemanja Jaramaz może pokazałby więcej, gdyby nie częste urazy. Młody Serb dwukrotnie wyjeżdżał w tym sezonie ze Zgorzelca i za każdym razem nie wiadomo było, czy do niego wróci.

K jak Kulig

Jeden z najważniejszych graczy, który przez ostatni rok zrobił nieprawdopodobny postęp. Latem wyraźnie popracował nad sylwetką, zrzucił kilka zbędnych kilogramów, stał się szybszy i bardziej zwinny, co jako środkowemu dawało przewagę nad rywalami. Skuteczny zarówno pod koszem i na dystansie. Wszystko wskazuje na to, że w nadchodzących eliminacjach do EuroBasketu będzie jednym z kluczowych zawodników reprezentacji Polski.

Ł jak ławka rezerwowych

Klucz do sukcesu. Można mieć wielkie indywidualności, ale na końcu zawsze wygrywa drużyna. Trener Rajković miał najszerszy i najbardziej wyrównany skład w Tauron Basket Lidze. Dzięki temu miał praktycznie nieograniczone możliwości, jeśli chodzi ustawienie gry swojego zespołu.

O jak ofensywa

Największy atut Turowa w tym sezonie. Szybkie ataki oraz skuteczna gra na obwodzie były wizytówką drużyny Miodraga Rajkovicia. W perspektywie całego sezonu zgorzelczanie byli najlepiej punktującą drużyną ligi. Co mecz rzucali średnio 85,5 punktu. Najcięższe działa odpalili jednak w play-offach, w których rzucali co spotkanie blisko 91 punktów.

M jak mistrz

Zły los prześladował Turów przez pięć poprzednich finałów, do tego stopnia, że przylgnęła do niego etykieta "wiecznie drugiego" i "skazanego na srebro". Aż cztery razy na drodze stawała mu zbudowana z gwiazd i napompowana milionami jednego z najbogatszych Polaków - Ryszarda Krauzego - drużyna Asseco Prokomu Gdynia (wcześniej Prokom Trefl Sopot). Zespół ze Zgorzelca dwukrotnie miał już złoto na wyciągnięcie ręki, w 2008 i 2011 r. - wtedy prowadził kolejno w finałowych seriach 2-0 i 3-2, ale ciążącą od lat klątwę udało mu się zdjąć dopiero teraz.

N jak Nikolić

Trafił do Turowa w trakcie sezonu, na wypadek ewentualnego zawieszenia Damiana Kuliga, do którego nie doszło. Serbski środkowy dawał w finale ważne zmiany. Świetnie wykorzystywał swoją, zwłaszcza w defensywie, gdzie nie było dla niego piłek straconych.

P jak Prince

Kibice w Zgorzelcu zakochali się w nim od razu. Reszta Polski go nienawidziła. Wielu zarzucało mu aroganckie podejście oraz częste wymuszanie fauli. "Książę", jak szybko ochrzcili go zgorzeleccy fani, bronił się jednak punktowymi zdobyczami i efektownymi akcjami, po których ręce same składały się do oklasków. Był najlepszym graczem sezonu zasadniczego i jedną z najjaśniej świecących gwiazd ligi.

R jak Rajković

Osoba, bez której nie byłoby mistrzostwa. To trzeci sezon Miodraga Rajkovicia w Polsce i drugi, który kończy z medalem. O Serbie mówi się, że jest furiatem, szaleńcem, despotą i zamordystą, ale jednocześnie podkreśla się, że jest fachowcem potrafiącym dobrze przygotować zespół. Budowę drużyny na miarę mistrzostwa w Zgorzelca rozpoczął już rok temu. Wówczas przegrał w finale ze Stelmetem 0-4, ale wyciągnął wnioski. Złoty medal to największy sukces w trenerskiej karierze Rajkovicia, która tak naprawdę dopiero się dla niego rozpoczyna, gdyż ma 43 lata.

S jak szampany

Chłodziły się w Zgorzelcu od niedzieli, ale wystrzeliły dopiero w środę. A szkoda, bo po piątym meczu w Zgorzelcu koszykarze z chęcią napiliby się czegoś chłodnego. W hali przy ul. Maratońskiej panowały tropikalne warunki - było bardzo gorąco i duszno.

T jak Taylor

Właściwie Tony Taylor i Mike Taylor. Obaj panowie nie są spokrewnieni. Łączy ich jedynie nazwisko, pozycja na boisku i kraj pochodzenia. Na tym koniec podobieństw. 24-letni Tony to gracz zdecydowanie ułożony i dysponujący bardzo dobrym podaniem. Cztery lata starszy Mike to zawodnik dużo bardziej szalony. Wyróżniała go nie tylko szczupła sylwetka, ale przede wszystkim kocie ruchy i wariacka gra w ataku, momentami aż nadto szalona. Okazało się, że w tym szaleństwie była jednak metoda.

Z jak zespół

Siłą Turowa był szeroki i zbilansowany skład. Każdy zawodnik, który przebywał na parkiecie, wnosił coś pozytywnego do gry, nawet jeśli spędzał na nim tylko po kilka minut. To sprawiało, że drużyna ze Zgorzelca była dla rywali zespołem trudnym do rozpracowania i zatrzymania. Dzięki temu udało jej się utrzymać równą i wysoką formę przez cały sezon, choć kontuzje nie ułatwiały pracy trenerowi Rajkoviciowi.