Koszykówka. Śląsk Wrocław chce do Europy. Zagra w lidze VTB?

Po sześciu latach przerwy koszykarski Śląsk znów chciałby pokazać się w Europie. - Jesteśmy zainteresowani grą w lidze VTB - przyznaje prezes klubu Michał Lizak
Po raz ostatni Śląsk w europejskich pucharach występował w sezonie 2007/2008. Wówczas jeszcze jako ASCO Śląsk drużyna grała w ULEB Cup. W fazie grupowej odniosła pięć zwycięstw i pięć porażek, doszła do 1/32 finału, gdzie odpadła z Dynamem Moskwa. Później wrocławski klub na kilka lat zniknął z koszykarskiej mapy Polski i Europy.

Dziś 17-krotny mistrz Polski chciałby znów pokazać się na Starym Kontynencie. Nie w europejskich pucharach, ale w komercyjnej lidze VTB. Jej sponsorem jest rosyjski bank VTB, a rozgrywki zrzeszają najlepsze drużyny z Europy Wschodniej, m.in. z: Rosji, Litwy, Łotwy, Ukrainy, Estonii czy Polski.

Jaka liga VTB

- Jesteśmy zainteresowani występami w lidze VTB - przyznaje prezes klubu Michał Lizak, który dodaje: - Wszystko zależy od tego, jaką formę będą miały te rozgrywki w przyszłym sezonie. Na razie wciąż nie ma jednak ostatecznej decyzji, czy będzie podział na grupy, czy też będzie stworzona jedna liga.

Wrocławianie chcą rywalizować w VTB tylko w przypadku tego pierwszego wariantu. Inaczej do rozegrania w komercyjnej lidze mieliby aż 30 spotkań. A do tego dojdzie 30 pojedynków w sezonie zasadniczym naszej ekstraklasy, ewentualną grę w play-off i rywalizację w Pucharze Polski, którego zespół jest obrońcą. Na razie dla Śląska to byłoby za dużo - Spokojnie czekamy na rozwój wydarzeń - podkreśla Lizak.

W zeszłym sezonie w lidze VTB występowało 20 zespołów podzielonych na dwie grupy. W nich wszystkie drużyny mierzyły się ze sobą dwukrotnie. Gdyby taka formuła się powtórzyła Śląska we Wrocławiu mógłby zagrać 10 meczów i rywalizować z takimi mocarzami, jak chociażby CSKA Moskwa, Dynamo Moskwa czy UNIKS Kazań. Wrocławski klub na takich pojedynkach z pewnością zyskałby marketingowo, ale także sportowo.

Będą jak Turów

W Śląsku sa przekonani, że pojedynki w VTB zaprocentowałyby zwłaszcza w fazie play-off. Tak było w przypadku Turowa Zgorzelec, który w dwóch poprzednich sezonach grał w tej lidze, a później rodzimą ekstraklasę kończył z wicemistrzostwem i mistrzostwem Polski. W klubie za Zgorzelca w samych superlatywach wypowiadają się o tych rozgrywkach. Nikogo nie zraziły tam nawet długie, czasami kilkutysięczne podróże samolotem. Komercyjna liga to tak naprawdę jedyne rozgrywki, w których mimo braku sukcesu sportowego można zarobić, a w najgorszym wypadku wyjść na zero.

Wrocławianie mogliby także liczyć na przychylność przy przyznawaniu tzw. dzikiej karty, uprawniającej do gry w lidze VTB. Dyrektorem wykonawczym tych rozgrywek jest Tomas Pacesas, były zawodnik Śląska, który grał w barwach zespołu w sezonie 2001/2002. Pacesasa w ostatnich miesiącach kilkukrotnie można było spotkać na meczach 17-krotnych mistrzów Polski w hali Orbita.

Czemu nie puchary?

Co ciekawe, wrocławianie mogliby pokazać się w Europie także w pucharach. Śląsk jako triumfator krajowego pucharu mógłby zagrać w Eurocup bądź Eurochallange. Udział w tych ostatnich rozgrywkach jednak od początku nie wchodził w rachubę, ponieważ w fazie grupowej drużyny mają tam do rozegrania zaledwie sześć meczów, z czego tylko trzy przed własną publicznością. Z punktu widzenia promocyjnego, te rozgrywki byłyby więc słabą reklamą wrocławskiego klubu. A wymagałyby wkładu finansowego.

Śląsk mógłby starać się również o udział w Eurocup, drugich rozgrywek pod względem prestiżu zaraz po Eurolidze, które są odpowiednikiem piłkarskiej Ligi Europy. Można się jednak spierać, czy poziom sportowy tego pucharu jest wyższy niż w lidze VTB. W koszykarskim środowisku panuje coraz mocniejsze przeświadczenie, że te ostatnie rozgrywki, choć mają wyłącznie komercyjny charakter, to pod względem poziomu sportowego ustępują tylko Eurolidze.