Euroliga. Druga porażka Turowa Zgorzelec

PGE Turów Zgorzelec - Fenerbahce Stambuł

PGE Turów Zgorzelec - Fenerbahce Stambuł (fot. materiały prasowe)

W rozegranym w Lubinie meczu 2. kolejki grupy C Euroligi PGE Turów Zgorzelec przegrał z Fenerbahce Ulkerem Stambuł 76:91. Dla podopiecznych Miodraga Rajkovicia była to druga porażka w rozgrywkach
Przed meczem z Fenerbahce w zgorzeleckiej ekipie trudno było o optymizm. Nie tylko dlatego, że drużyna swój mecz w roli gospodarza musiała rozegrać w odległym o 100 km Lubinie (nowa hala w Zgorzelcu wciąż nie została oddana do użytku) i naprzeciw siebie miała jedną z najsilniejszych euroligowych ekip w tym sezonie, w składzie której aż roi się od gwiazd europejskiej koszykówki. Humory zgorzelczan dodatkowo psuły problemy kadrowe. Mistrzowie Polski przystąpili do meczu w mocno okrojonym składzie. Z powodu kontuzji wypadli Łukasz Wiśniewski, Michał Chyliński i Mateusz Kostrzewski. Pierwszy raz w tym sezonie na parkiecie pojawił się Filip Dylewicz, który w trakcie przygotowań uszkodził mięsień czworogłowy. Podkoszowy Turowa nie jest jeszcze w pełni sił i na parkiecie spędził tylko dziesięć minut. Trener Miodrag Rajković musiał więc posłać do boju dwóch euroligowych debiutantów Jakuba Karolaka i Michaela Gospodarka.

O porażce mistrzów Polski zadecydowała nie tylko wąska ławka i brak wartościowych zmienników, ale także fatalny początek pierwszej kwarty. Turów zostawiał gościom dużo swobody w ataku i tracił w ten sposób dużo łatwych punktów. Fenerbahce w niespełna pięć minut zaliczyło serię 13:0. Turów długo nie potrafił przebić się przez defensywę gości. Pierwsze punkty z akcji zdobył Damian Kulig. W pierwszej połowie zagrał świetnie, rzucając aż 18 punktów. W swoich akcjach był osamotniony i to głównie dzięki niemu po przerwie na parkiecie przez chwilę były emocje.

W drugiej części zgorzelczanie mieli niezłe momenty, ale serię dobrej gry przerywali stratami, po których podopieczni Żeljko Obradovicia odpowiadali skutecznymi akcjami i odzyskiwali tym samym bezpieczną przewagę. Na niespełna trzy minuty przed końcem po trójce Kuliga Turów zbliżył się na pięć punktów, ale w decydującym momencie jego zawodnikom brakowało sił, a gracze Fenerbahce udowadniali różnicę klas.

Kulig spotkanie zakończył z dorobkiem 23 punktów i ośmiu zbiórek. Wspólnie z Mardy Collinsem (20 punktów, cztery zbiórki i cztery asysty) znów był czołowym graczem swojego zespołu. W ekipie ze Stambułu nie do zatrzymania był Andrew Goudelock, który potwierdził wysoką dyspozycję z pierwszego, zwycięskiego starcia z EA7 Armani Mediolan. Amerykański rozgrywający rzucił aż 27 punktów.

PGE Turów Zgorzelec - Fenerbahce Stambuł 76:91 (15:30, 25:20, 20:19, 16:22)

Turów: Kulig 23, Collins 20, Taylor 12, Zigeranović 9, Jaramaz 7, Moldoveanu 5, Nikolić 0, Gospodarek 0, Karolak 0, Dylewicz 0

Fenerbahce: Goudelock 27, Preldzić 16, Hickman 10, Savas 10, Erden 9, Vesely 8, Bjelica 5, Bogdanović 4, Sipahi 2, Altintig 0