Sport.pl

Maciej Zieliński chce zostać prezesem Polskiego Związku Koszykówki. "Basket zasługuje na sukces"

- Marnujemy potencjał, który wykorzystują przedstawiciele siatkówki i piłki ręcznej. Zarówno promocyjnie, finansowo, jak i szkoleniowo - mówi Maciej Zieliński, legenda polskiego basketu, który chce zostać prezesem Polskiego Związku Koszykówki
Wrocław.Sport.pl - jesteśmy także na Facebooku >>

Maciej Zieliński to legenda polskiej koszykówki. Wieloletni kapitan Śląska, reprezentant kraju jest jednym z trzech kandydatów na prezesa Polskiego Związku Koszykówki. Wybory odbędą się 24 listopada. Oprócz Zielińskiego o stanowisko ubiegać się będą obecny prezes związku Grzegorz Bachański oraz Przemysław Sęczkowski, prezes Asseco. Wyboru prezesa dokona 89 delegatów PZKosz - to przedstawiciele okręgów, klubów TBL oraz TBL Kobiet.

Dariusz Łuciów: Dlaczego poseł chce zostać prezesem Polskiego Związku Koszykówki?

Maciej Zieliński: Od wielu lat jestem zaangażowany w koszykówkę. Najpierw jako koszykarz ligowy, potem reprezentant kraju, a po zakończeniu kariery sportowej jako samorządowiec i poseł - na poziomie rady miejskiej oraz Sejmu. Działałem i działam w komisjach sportu, poza tym mocno zaangażowałem się w odbudowę od podstaw Śląska Wrocław. W ostatnich latach często otrzymywałem propozycje zaangażowania się w prace związku i wprowadzenia pewnych zmian. Wiele osób uważa, że mogę w tym pomóc. Dlatego przedstawiciele Dolnośląskiego Związku Koszykówki złożyli mi propozycję, abym wystartował w wyborach na prezesa związku, a ja zgodziłem się.

Jaki ma pan pomysł na lepsze działanie związku?

- Przede wszystkim trzeba wrócić do podstaw działania związku, jego fundamentalnych celów. Związek jest nie tylko po to, by prowadzić ligę czy organizować 10 razy w roku mecze kadry. Koszykówka w Polsce w ostatnich latach to tylko Marcin Gortat. I chwała za to, co osiąga Marcin - zarówno w NBA, jak i poza parkietem. Problem w tym, że niewielka w tym zasługa samego związku. Promocja, propagowanie koszykówki, pomoc związkom wojewódzkim, aktywizacja okręgów, rozwój koszykówki młodzieżowej i dziecięcej, wsparcie czy w niektórych sytuacjach nawet przejęcie szkolenia - to są zadania związku. Niestety, ostatnio są one marginalizowane.

Konkretnie co trzeba zmienić?

- Podejście do dyscypliny i pracy na rzecz koszykówki. Po względem popularności koszykówka jest drugą dyscypliną na świecie i mam wrażenie, że wielu osobom w związku wydaje się, że już z tego faktu wiele nam się należy. A tak nie jest. Marnujemy potencjał, który za naszymi plecami skutecznie wykorzystują przedstawiciele siatkówki czy piłki ręcznej. Zarówno promocyjnie, finansowo, jak i szkoleniowo. Widać to po liczbie młodych chłopców i dziewcząt chcących trenować koszykówkę. Nie możemy sobie pozwolić na marnowanie takiego potencjału!

Doświadczenie sportowe i polityczne będzie pana największym atutem w rywalizacji o stanowisko prezesa?

- Znam koszykówkę, ale też dużo wiem o regulacjach związanych z funkcjonowaniem i finansowaniem sportu na poziomie samorządu oraz parlamentu. Naprawdę z korzyścią dla koszykówki mogę skuteczne połączyć sport, biznes i politykę. Wreszcie - nie jestem antagonistą, zawziętym wrogiem systemu obecnie panującego. Uważam, że tylko połączenie sił ludzi z naszego środowiska, szukanie optymalnych rozwiązań dla koszykówki, a nie dla poszczególnych grup, może dać sukces. Kibice koszykówki od dawna czekają na jakiś sukces.

W czym tkwi problem polskiej koszykówki?

- Najbardziej widocznym problemem jest słabe dotarcie do biznesu i niewykorzystywanie funduszy samorządowych oraz ministerialnych. W dłuższym okresie - brak długofalowego planu, rozwiązań, które przyniosą efekt w przyszłości, a nie jutro. O galimatiasie powiązań na linii PZKosz - PLK nawet nie wspomnę, bo to twór tak przedziwny, że aż trudno to komentować. A jeszcze trudniej racjonalnie wytłumaczyć i zrozumieć.

W ostatnich latach koszykówka pod względem sukcesów, popularności i możliwości finansowych wyraźnie przegrywa z siatkówką. Jak przyciągnąć kibiców i sponsorów do koszykówki?

- Nie chcę składać wielkich obietnic i deklaracji. Nigdy tego nie robiłem. Jako koszykarz nie udzielałem wspaniałych wywiadów, tylko wychodziłem na parkiet i grałem. Tam pokazywałem swoją wartość. I chyba z całkiem niezłym skutkiem. Teraz wierzę, że z grupą ludzi, którym zależy na koszykówce, a nie układach czy własnych interesach, będę w stanie odmienić sytuację tej dyscypliny.

Zaproponował pan koszykarski "okrągły stół".

- To wspólny projekt mój i drugiego z kandydatów - Przemysława Sęczkowskiego. Do tej pory kontakty z Ministerstwem Sportu i Turystyki były zarezerwowane dla prezesa PZKosz czy wąskiej grupy jego współpracowników. Od nich dowiadywaliśmy się, co można, a czego nie można uzyskać z ministerstwa. Oni tłumaczyli, dlaczego siatkówka otrzymuje ponad 30 milionów złotych, a koszykówka aż 10 razy mniej! Wojewódzkie związki koszykówki często są wręcz uzależnione od dotacji ministerialnych, które otrzymują za pośrednictwem PZKosz i projektów ministerialnych. Chcemy, by szefowie związków znali zasady współpracy z centralą i Ministerstwem Sportu. Chcemy wiedzieć, na co możemy liczyć i jakie są perspektywy współpracy. Poza tym - wraz z Przemysławem Sęczkowskim - wysyłamy jasny sygnał, że potrafimy działać razem, dla dobra środowiska. Bo nie chcemy walczyć ze sobą o fotel prezesa, nie chcemy budować swoich pozycji - nie musimy tego robić. Chcemy, by wygrała koszykówka. I naszym zdaniem to pierwszy, ale bardzo ważny krok w dobrym kierunku.

A jeśli pan przegra? Chce pan pracować w związku w innej roli?

- Nie jest ważna pozycja czy funkcja. Jestem człowiekiem spełnionym - najpierw jako sportowiec, potem samorządowiec i teraz poseł. Chcę działać dla dobra koszykówki i wprowadzać zmiany, jakich niewątpliwie koszykówka potrzebuje. 

Głównym faworytem do zwycięstwa jest obecny prezes Grzegorz Bachański. Jego wybór nie przyniesie zmian?

- Jeśli środowisko koszykarskie tak wybierze, trzeba będzie to uszanować. Wierzę jednak, że delegaci to ludzie koszykówki, którym naprawdę zależy na tej dyscyplinie, a nie tylko na trwaniu w układzie, który funkcjonuje od lat. I na pewno nie daje polskiej koszykówce tyle, ile powinien.

Zdjęcie Molten Piłka GO7 Outdoor Zdjęcie Nike Piłka koszykowa VERSA TACK 7 BB0434-332
Molten Piłka GO7 Outdoor Nike Piłka koszykowa VERSA ...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Czy Maciej Zieliński to dobry kandydat na prezesa PZKosz?
Więcej o:
Komentarze (7)
Maciej Zieliński chce zostać prezesem Polskiego Związku Koszykówki. "Basket zasługuje na sukces"
Zaloguj się
  • pysiek38

    Oceniono 16 razy 16

    5 lat temu w Polsce był Eurobasket. Pamięta ktoś o tym poza grupką mocno zaangażowanych w koszykarską codzienność w Polsce? Nie? No to jest najlepszy dowód na to jaka jest kondycja polskiej koszykówki.

  • zalep

    Oceniono 17 razy 15

    Pan Maciej to wspaniały zawodnik. Legenda koszykówki. I niechaj taką legendą pozostanie. Z prezesami to różnie bywa.

  • miwol

    Oceniono 15 razy 13

    Zacząć od podstaw: Kupić prawa do transmisji NBA w publicznej TV. Zamiast powtórek Mostowiaków czy innych zakazanych aniołów. W latach 90-tych w polskim koszu właśnie dzięki transmisjom NBA zaczęło się coś dziać: dzieciaki wyległy z piłkami na boiska, część dzisiaj kończących kariery Koszarków i jemu podobnych to właśnie dzieci tamtych transmisji. Dzieciaki z piłką, wyławianie talentów, szkolenia, Maciek, JUST DO IT :)

  • xp129

    Oceniono 2 razy 0

    Maciej Zieliński to ie tylko świetny sportowiec, ale i inteligentny, rzutki, przedsiębiorczy człowiek, który może rzeczywiście coś zmienić... a zmian w koszykówce trzeba !

  • badziewiak66

    Oceniono 5 razy -1

    Po co nam koszykówka skoro mamy piłkę nożną na poziomie Niemiec i Mistrzów Świata siatkówki ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX