Sławna Barcelona w Lubinie: Lepsza koszykarska niż nic. Piłkarskiej tu nigdy się nie doczekamy

Choć Lubin nie ma żadnych tradycji koszykarskich, to Barcelona ściągnęła do hali praktycznie komplet widzów. W meczu Euroligi Hiszpanie rozbili Turów, wygrywając aż 104:65
Lubin to miasto bez koszykarskich tradycji. Króluje w nim piłka nożna, piłka ręczna, a ostatnio pojawiła się siatkówka. Mimo to mecz koszykarzy Barcelony z Turowem Zgorzelec spowodował, że zainteresowanie widowiskiem było ogromne. Na widowni zasiadło prawie 3,5 tys. widzów.

Wcześniejsze spotkania - Turowa w Eurolidze - z Fenerbahce Stambuł i Panathinaikosem Ateny, także europejskimi tuzami, nie wywołały w Lubinie takiego zainteresowania i oglądało je dwa razy mniej osób. Magia Barcelony jednak zadziałała.

Zobaczyć Barcelonę

Na parkingu pod halą ciężko było znaleźć wolne miejsce. Kibice przyjeżdżali nie tylko prywatnymi samochodami, ale także specjalnie wynajętymi autokarami, zwłaszcza ci ze Zgorzelca. Pod halą można było znaleźć nie tylko samochody z miejscowymi rejestracjami. Były także auta z Legnicy, Wrocławia czy Zielonej Góry.

- Przyznam szczerze, że nie znam żadnego z koszykarzy hiszpańskiego klubu, ale Barcelona to zawsze Barcelona. Piłkarskiej raczej się w Lubinie nie doczekamy - tłumaczył w czasie meczu jeden z miejscowych kibiców.

Z kolei jeden z fanów basketu z Wrocławia podkreślał: - Doskonale pamiętam czasy Euroligi we Wrocławiu, kiedy do Hali Stulecia przyjeżdżały Maccabi Tel Awiw i Real Madryt. Teraz takiej okazji we Wrocławiu nie ma, chociaż Śląsk w lidze radzi sobie coraz lepiej i może niedługo to się zmieni, kto wie?

Na trybunach nie pojawili się fani Barcelony z Hiszpanii. Co nie znaczy, że nie było takich, którzy jej nie kibicowali. Na widowni siedziało sporo osób w piłkarskich koszulkach Barcelony. Niewielka grupa przygotowała nawet wielki transparent w granatowo-bordowych barwach, na których miała namalowany wielki napis "Maciej Lampe". Polak w przerwie meczu podszedł do kibiców, żeby się z nimi przywitać.

Mimo że do Lubina przyjechała jedna z najlepszych drużyn w Europie, to trudno było znaleźć na trybunach polskich trenerów, którzy chcieliby na żywo podpatrzyć, jak gra ta ekipa. Pojawili się natomiast Adam Wójcik i Aleksandar Avlijas.

"Maciek, cienki jesteś"

Barcelona przyjechała do Lubina bez największej gwiazdy Juana Carlosa Navarro. To legenda katalońskiego klubu, niczym Maciej Zieliński w Śląsku. 34-letni rzucający reprezentacji Hiszpanii przed tygodniem naciągnął mięsień uda.

Świetnych graczy jednak nie brakowało. Kibice mogli oglądać takie gwiazdy jak: Ante Tomić, Bostjan Nachbar czy Marcelinho Huertas.

Trybuny poderwały jednak młode wilki: 21-letni Alex Arbines, 23-letni Tomas Satoransky i 19-letni Mario Hezonja. Ten tercet latał nad koszami i kończył akcje efektownymi wsadami, wzbudzając za każdym razem okrzyki zachwytu w lubińskiej hali.

Początkowo łatwego życia nie miał Maciej Lampe. Polak, który w Barcelonie gra już drugi sezon, zwłaszcza w pierwszej połowie był mocno deprymowany przez najbardziej fanatycznych kibiców Turowa, którzy siedzieli za jednym z koszów. Kiedy urodzony w Łodzi zawodnik stawał na linii rzutów wolnych, zgorzeleccy fani pokrzykiwali do niego: "Maciek, cienki jesteś!", "Gwiazdor!", "Zjedz snickersa!". Kiedy jednak schodził z boiska za pięć fauli, kibice w hali nagrodzili go oklaskami.

- Fajnie, że Maciek Lampe miał okazję zaprezentować się polskiej widowni. Gdybyśmy zagrali słabiej, pewnie Maciek byłby na mnie zły, że nie pokazaliśmy koszykówki na najwyższym poziomie - żartował trener Barcelony Xavi Pascual.

Wdzięczny za lanie

Hiszpan tryskał po meczu humorem, ale trudno, żeby było inaczej. Jego podopieczni zagrali kapitalnie, odnieśli ósme zwycięstwo w tym sezonie i wciąż pozostają niepokonani w Eurolidze. Turów tylko w pierwszej kwarcie potrafił postawić się Barcelonie. Później miał jednak problemy z wytrzymaniem intensywnego tempa, jakie narzucili rywale, oraz przebiciem się przez niezwykle szczelną obronę. Dzieła zniszczenia Barcelona dokonała w trzeciej kwarcie, którą wygrała aż 36:16. Świetny fragment zaliczył wtedy Bostjan Nachbar, który w całym spotkaniu trafił pięć rzutów za trzy punkty.

Barcelona grała koszykówkę z innego poziomu, niezwykle zespołową. Każdy z graczy, który wychodził na parkiet, od razu zdobywał punkty. Na listę strzelców wpisała się więc cała dwunastka.

- Barcelona potraktowała nas serio i pokazała najlepszą koszykówkę, jaką mogła grać. I za to jestem im wdzięczny. Zadowolony jestem, że mój zespół grał szybko i odważnie, ale nie było to rozsądne w starciu z takim przeciwnikiem jak Barcelona. W pierwszej połowie było kilka taktycznych błędów w naszej grze, na przykład kiedy pozwoliliśmy w ostatnich 40 sekundach rozegrać rywalom trzy akcje ofensywne, ale generalnie w tej części zaprezentowaliśmy się dobrze. Trzecia kwarta była już bardzo zła w naszym wykonaniu, co pozwoliło rozwinąć skrzydła Barcelonie - analizował grę swojego zespołu trener Miodrag Rajković.

Turów Zgorzelec - FC Barcelona 65:104

Kwarty: 16:20, 11:23, 16:36, 22:25

Turów: Taylor 17, Chyliński 12, Jaramaz 9, Wiśniewski 8, Nikolić 4, Wright 4, Zigeranović 4, Dylewicz 3, Kulig 2, Moldoveanu 2

Barcelona: Nachbar 17, Hezonja 15, Tomić 12, Lampe 10, Satoransku 9, Thomas 8, Doleman 5, Huertas 5, Pleiss 5, Oleson 5, Hakanson 3