Sport.pl

PE koszykarzy. Turów idzie jak burza. "Mamy jeszcze zapas"

Koszykarze Turowa Zgorzelec jak burza przeszli przez fazę Last 32 Pucharu Europy. Mistrzowie Polski na kolejkę przed końcem są pewni pierwszego miejsca w grupie L i awansu do najlepszej szesnastki rozgrywek.
Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze


Turów zapewnił sobie awans, pokonując na własnym parkiecie legendarny Lietuvos Rytas Wilno 104:93, rewanżując się tym samym za porażkę z pierwszej kolejki.

Zgorzelczanie zapewnili sobie wygraną dzięki kapitalnej grze w trzeciej kwarcie, choć po wyrównanym początku jeszcze przed przerwą odskoczyli rywalom na sześć punktów. Po zmianie stron Turów długo nie mógł zdobyć punktów, ale kiedy już odpalił, to na dobre, zaliczając niesamowitą serię 20:1. - Straciliśmy ten jeden punkt, bo moi zawodnicy mnie nie słuchają i nie faulowali, jak im kazałem - żartował trener Miodrag Rajković.

W pewnym momencie Turów prowadził już 27 punktami, ale w końcówce koszykarzom Lietuvosu zaczęły wreszcie wpadać rzuty trzypunktowe i przewaga miejscowych stopniała w końcówce do siedmiu "oczek". - To dla nas nauczka i daje nam do myślenia. Tym razem nie ponieśliśmy smutnych konsekwencji, ale musimy na to uważać w kolejnych spotkaniach, kiedy będziemy grali z jeszcze lepszymi drużynami w Pucharze Europy - zaznaczył kapitan Turowa Filip Dylewicz.

Świetny mecz przeciwko ekipie z Wilna rozegrał Damian Kulig. Środkowy reprezentacji Polski rzucił 27 punktów, a do tego dołożył osiem zbiórek, cztery przechwyty i trzy asysty, czym zapracował na tytuł MVP 5. kolejki Pucharu Europy. To już drugi raz z rzędu, kiedy zawodnik Turowa zostaje najbardziej wartościowym graczem kolejki PE. Przed tygodniem ten tytuł zdobył Mardy Collins.

- Cieszę się ze swojego osiągnięcia indywidualnego, ale zawsze to podkreślałem i będę podkreślał, że koszykówka to gra zespołowa i cieszę się przede wszystkim z sukcesu drużyny - mówił jak zwykle skromny Kulig. - To był jeden z naszych lepszych meczów, ale mamy jeszcze zapas - przekonuje 28-letni podkoszowy.

Dla Turowa była to czwarta z rzędu wygrana w grupie L, którą zapewnił sobie pierwsze miejsce fazy Last 32 i awans do 1:8 finału. - Nie jest tradycją, żeby zespół z Polski grał w tej fazie Pucharu Europy. My awansowaliśmy dalej, więc sprawdźmy teraz, jak smakuje gra w kolejnej rundzie - mówił po spotkaniu szczęśliwy trener PGE Turowa Miodrag Rajković.

Przypomnijmy, że zgorzelczanom wcześniej już raz udało się wyjść z grupy z pierwszego miejsca w Pucharze Europy. Było to w sezonie 2007/2008. Zespół prowadzony wówczas przez Saso Filiovskiego dotarł do ćwierćfinału tych rozgrywek, w walce o półfinał przegrywając z Dynamem Moskwa.

Przed mistrzami Polski jeszcze jedno spotkanie grupowe. W ostatnim meczu, zaplanowanym na 11 lutego, zmierzą się na wyjeździe z Baloncesto Sewilla.

PGE Turów Zgorzelec - Lietuvos Rytas Wilno 104:93 (25:25, 24:18, 31:15, 24:35)

Turów: Kulig 27, Collins 21, Chyliński 13, Moldoveanu 13, Taylor 13, Wright 9, Dylewicz 6, Czyż 2, Zigeranović 0, Karolak 0

Lietuvos: Gecevicius 22, Lukauskis 15, Kavaliauskas 12, Juskevicius 9, Janavicius 9, Moser 8, Leslie 8, Lavrinovic 6, Orelik 3, Baron 0, Jasaitis 0, Valeika 0

Więcej o: