Koszykówka. Twierdza Wrocław upadła. "Musimy zapomnieć o tej porażce"

Koszykarze Śląska Wrocław przegrali pierwszy mecz na własnym terenie w tym sezonie. Halę Orbita zdobyła we wtorek Energa Czarni Słupsk, która wygrała 74:69.
Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze


Porażka Śląska oznacza, że jedyną niepokonaną drużyną w Tauron Basket Lidze na własnym parkiecie pozostaje w tej chwili Stelmet Zielona Góra. Licznik kolejnych wygranych WKS-u przed własną publicznością zatrzymał się na dziewięciu.

Wtorkowy pojedynek z Energą w pewnym sensie przypominał niedawny mecz wrocławian ze Stelmetem. Podopieczni Emila Rajkovicia rozpoczęli słabo i praktycznie przez całe spotkanie musieli gonić rywali. Energa w pewnym momencie prowadziła już 19 punktami, choć na początku czwartej kwarty, po dwóch trójkach Jakuba Dłoniaka, jej przewaga stopniała do jednego "oczka" (62:61). Śląsk mógł doprowadzić do dogrywki. Na minutę przed końcem goście prowadzili 73:69, ale najpierw błąd popełnił Roderick Trice, który stracił piłkę, a w kolejnej akcji pod koszem pomylił się Robert Tomaszek.

- Ten mecz rozpoczął się dla nas fatalnie, pozwalaliśmy Czarnym oddawać łatwe rzuty. W trzeciej i czwartej kwarcie wróciliśmy do gry, mieliśmy rywali na wyciągnięcie ręki, ale niestety nie udało nam się przełamać wyniku na naszą korzyść - powiedział rozgrywający Śląska Vuk Radivojević.

Czarni, którzy w obecnych rozgrywkach na wyjazdach spisują się w kratkę, tym razem zagrali dobre spotkanie, co na pomeczowej konferencji prasowej podkreślił szkoleniowiec Śląska. - Kiedy się obudziliśmy i zaczęliśmy bronić, to mecz już się dla nas skończył. 45 punktów straconych w pierwszej połowie i 29 w drugiej - to mówi nam wszystko - przegraliśmy ten mecz w pierwszej części - zaznaczył. I dodał: - Musimy jak najszybciej zapomnieć o tej porażce, bo w sobotę czeka nas kolejne spotkanie (Śląsk zagra na wyjeździe z Jeziorem Tarnobrzeg - przyp. red.).

Energa już drugi raz w tym sezonie przerwała zwycięską serię gospodarzy. Wcześniej udało im się to z Rosą Radom. - Wrocław to bardzo ciężki teren. Przyjeżdżając tutaj, wiedzieliśmy, że musimy być gotowi na bardzo fizyczną grę - zauważył rozgrywający słupskiego zespołu Tomasz Śnieg. - Mieliśmy swoje problemy, przygotowując się do tego meczu, bo w tygodniu opuścił nas Bojan Trajkowski i zostaliśmy z jednym nominalnym centrem, ale od początku byliśmy agresywni, bardzo dobrze broniliśmy i komunikowaliśmy się. Dzięki temu w pierwszej połowie udało nam się zbudować 15-punktową zaliczkę. W drugiej połowie zagraliśmy nieco słabiej i popełniliśmy kilka niepotrzebnych strat, ale pokazaliśmy, że mamy charakter - kontynuował.

Najlepszym strzelcem meczu był rozgrywający Energi Jerel Blassingame, który rzucił 18 punktów i miał siedem asyst. Dla Śląska najlepiej punktował Jakub Dłoniak, który zapisał na swoim koncie 16 "oczek", a do tego zebrał jeszcze sześć piłek.

Po 19 kolejkach Śląsk z bilansem 13-6 zajmuje piąte miejsce. Liderem jest AZS Koszalin (15-4).

Śląsk Wrocław - Energa Czarni Słupsk 69:74 (15:22, 15:23, 24:17, 15:12)

Śląsk: Dłoniak 16, Radivojević 12, Ikowlew 12, Trice 10, Mladenović 8, Wiśniewski 6, Skibniewski 4, Gabiński 1, Tomaszek 0, Kinnard 0

Czarni: Blassingame 18, Eziukwu 16, Shiloh 14, Gruszecki 11, Mokros 6, Śnieg 6, Nowakowski 3, Seweryn 0, Borowski 0