Jak Śląsk i Turów mają przełamać kryzys? Koniecznie trzeba zachować spokój

Śląsk i Turów ostatnio przegrały większość spotkań o punkty. Ale koszykarscy eksperci uspokajają: jest za wcześnie, by bić na alarm.
Po świetnym początku sezonu w nowym roku Śląsk i Turów wpadły w dołek. Turów przez pierwszych 13 kolejek był niepokonany, ale w tym roku przegrał aż cztery z sześciu spotkań. Trzecią porażkę z rzędu zaliczył w sobotę Śląsk. Noworoczny bilans wrocławian to trzy zwycięstwa i cztery porażki.

Czy Śląsk i Turów wpadły w dołek? Adam Wójcik, legenda polskiej koszykówki, nie chce wyciągać pochopnych wniosków.

- Zawsze w trakcie sezonu przychodzi słabszy moment. Trudno jest utrzymać równą i wysoką formę przez całe rozgrywki. Najważniejsze to zachować chłodną głowę i robić swoje - podkreśla Wójcik.

I kontynuuje: - Jestem przekonany, że szczyt formy obu zespołów przypadnie na play-offy. Dlatego jestem ostatnią osobą, która biłaby teraz na alarm. Turów w dalszym ciągu jest głównym kandydatem do złota. Śląsk także powinien włączyć się do walki o medale.

Śląsk to nie hegemon

Trzecią kolejną porażkę w sobotę poniósł Śląsk. Tak słabej serii wrocławianie w tym sezonie nie mieli. O ile można znaleźć usprawiedliwienie przegranej ze Stelmetem, bo to w końcu lider, z największym budżetem w lidze, o tyle trudno o racjonalne powody ostatniej porażki ze słabiutkim Jeziorem Tarnobrzeg. Jeziorem, które robi za dostarczyciela punktów i miało ogromne problemy kadrowe. Ledwie sześciu graczy, ani jednego podkoszowego.

- Śląsk nie jest jeszcze hegemonem, żeby wygrywać mecz za meczem. Poza tym nie miał jeszcze większych wpadek w sezonie, a ostatnie mecze ze Stelmetem, Energą i Jeziorem były ciężkie. To nie są porażki wynikające ze słabości Śląska, a bardziej z tego, że jego rywale nie należeli do najłatwiejszych - analizuje Adam Romański, komentujący mecze TBL dla Polsatu Sport.

W tym roku Śląsk wygrał tylko trzy z siedmiu meczów. To paradoks, bo po przyjściu w ostatnich tygodniach Vuka Radivojevicia i Łukasza Wiśniewskiego przynajmniej na papierze drużyna prowadzona przez Emila Rajkovicia jest mocniejsza niż na starcie sezonu, który rozpoczął od serii siedmiu wygranych z rzędu.

- W Śląsku oczekiwania są bardzo wysokie, zwłaszcza po udanym początku sezonu. Drużyna została przebudowana. Doszli Łukasz Wiśniewski i Vuk Radivojević i muszą jeszcze nauczyć się taktyki nowego zespołu, dlatego potrzeba trochę czasu, by Śląsk pokazał "swoją" koszykówkę - uważa Wójcik.

Śląsk zajmuje piątą lokatę i gdyby pierwsza część sezonu zakończyła się teraz, to w pierwszej rundzie fazy pucharowej trafiłby na czwartą Rosę Radom, rywala bardzo niewygodnego. Na wyższe miejsce przed play-off niż czwarte wydaje się że Śląsk nie ma większych szans.

Zmęczony Turów

W tabeli Turów jest trzeci, z dwoma punktami straty do lidera - Stelmetu. Zgorzelczanie mają jednak do rozegrania zaległe spotkanie z Energą. W 2015 roku podopieczni Miodraga Rajkovicia w lidze wygrali tylko dwa mecze. Wójcik zaznacza, że wahania formy mogą wynikać z gry w lidze i europejskich pucharach.

- Inne drużyny mają tydzień na przygotowanie się do spotkania. A Turów gra z dużą intensywnością. Do tego dochodzą podróże, mało czasu na treningi, bo trzeba się regenerować. Poza tym od początku sezonu Turów ma problem z kontuzjami. Mimo to i tak gra super - podkreśla.

Co ciekawe, Turów wygrał pięć ostatnich meczów w Pucharze Europy i do fazy Top 16 awansował z pierwszego miejsca w grupie L.

- W przypadku Turowa nakłada się zmęczenie, chyba bardziej psychiczne niż fizyczne. Grają ostatnio dużo meczów i w zespole nie ma świeżego myślenia o koszykówce. Najlepiej widać do po Mardym Collinsie, który w dwóch ostatnich kolejkach był karany faulami technicznymi. Dużym problemem był także brak Vlada Sorina Moldoveanu i Filipa Dylewicza, odgrywają ważne role w taktyce trenera Miodraga Rajkovicia - kończy Romański.