Sport.pl

Koszykówka. Piątek trzynastego szczęśliwy dla Śląska Wrocław

Ważne zwycięstwo Śląska. Wrocławianie pokonali we własnej hali Rosę Radom 81:70. Decydująca okazała się trzecia kwarta, w której gospodarze zatrzymali rywali na sześciu punktach.
Śląsk w ostatnich tygodniach grał w kratkę i miał problemy z wygrywaniem. Rosa przyjechała do Wrocławia mocno podbudowana. Pierwszy mecz tych drużyn zakończył się jej wysoką wygraną 84:65, do tego miała imponującą serię sześciu zwycięstw z rzędu.

W pierwszej kwarcie Śląsk miał ogromne problemy ze skutecznością. Wrocławianie nie trafiali z łatwych pozycji spod samego kosza, nie wspominając już o rzutach z dystansu. W kosze w hali Orbita lepiej wstrzelili się koszykarze Rosy, którzy otwarcie spotkania wygrali 17:14.

W drugiej ćwiartce obraz gry praktycznie nie uległ zmianie, dalej to Rosa była minimalnie lepszym zespołem i utrzymywała się na prowadzeniu.

We Wrocławiu spotkanie z Rosą reklamowano jako "koszykarski wyścig". W tym wyścigu to Śląsk musiał gonić rywali, a swoją szaleńczą pogoń rozpoczął w trzeciej kwarcie, która okazała się kluczowa. Podopieczni Emila Rajkovicia rozpoczęli ją z większą energią i agresją, co momentalnie przełożyło się na wynik. Wrocławianie szybko odrobili straty i powoli zaczęli budować przewagę, wykorzystując proste błędy rywali w ofensywie.

Rosa zaczęła popełniać proste błędy w ataku, które były wymuszone przez twardą obronę miejscowych. Ci po szalonym rzucie Jakuba Dłoniaka, który zdobył punkty, upadając na parkiet, trafieniu Lawrence'a Kinnarda i trójce Łukasza Wiśniewskiego prowadzili 43:36. Kapitan Śląska w tej części oddawał bardzo ważne rzuty, dzięki którym wrocławianie trzymali rywali na bezpiecznym dystansie. Po trójce z ósmego metra Vuka Radivojevicia niemal równo z syreną Śląsk wyszedł na 12-punktowe prowadzenie. Warto podkreślić, że Rosa w tej części trafiła tylko jeden rzut z gry.

W połowie czwartej kwarty wrocławianie wyszli na najwyższe, 16-punktowe prowadzenie. Niesieni dopingiem tej zaliczki już nie roztrwonili, odnosząc niezwykle ważne zwycięstwo w kontekście walki o pierwszą czwórkę. Nic dziwnego, że radość po meczu w szatni gospodarzy była ogromna.

- W końcu zeszło z nas ciśnienie, które było już naprawdę duże, bo ostatnio różnie nam się wiodło. Cieszy to, że pokazaliśmy, że potrafimy grać w koszykówkę i wygrywać - powiedział Łukasz Wiśniewski. Kapitan Śląska był wiodącą postacią swojego zespołu, rzucił 22 punkty, do tego dołożył po dwie zbiórki i asysty.

W ekipie gości najlepiej punktował Mike Taylor, który na swoim koncie także zapisał 22 "oczka".

Śląsk Wrocław - Rosa Radom 81:70 (14:17, 19:19, 20:6, 25:26)

Śląsk: Wiśniewski 22, Dłoniak 15, Radivojević 12, Mladenović 11, Ikovlev 6, Trice 6, Kinnard 5, Tomaszek 4, Gabiński 0, Kulon 0.

Rosa: Taylor 22, Gibson 14, Turek 10, Sokołowski 10, Majewski 9, Witka 3, Jeszke 2, Szymkiewicz 0, Adams 0.

Więcej o: