Koszykarski Śląsk chce przełamać złą passę: Polski Cukier na osłodę?

Po dwóch kolejnych porażkach w TBL oraz Pucharze FIBA koszykarze Śląska chcą przerwać złą passę. W niedzielę wrocławianie w hali Orbita podejmą Polski Cukier Toruń.
Koszykarze Śląska na starcie sezonu grają bardzo nierówno. Wliczając pojedynki w lidze i pucharach, wrocławianie wygrali ledwie trzy z siedmiu spotkań. Dwa ostatnie zakończyły się ich porażkami. Najpierw, w minioną sobotę WKS przegrał u siebie ze słabym Polfarmexem Kutno 56:64, a w środę poległ na wyjeździe z Interem Bratysława 81:96.

Okazję do przełamania Śląsk będzie miał już w niedzielę. Mecz z Polskim Cukrem Toruń będzie dla niego trzecim ligowym w tym sezonie, jaki rozegra na swoim parkiecie. O komplet punktów wcale nie będzie łatwo. Zespół z Torunia po pięciu kolejkach ma na koncie cztery zwycięstwa i jedną porażkę. Na wyjeździe jeszcze nie przegrał.

Wiele wskazuje, że trener Śląska Mihailo Uvalin będzie mógł w końcu skorzystać z Mateusza Jarmakowicza, który od kilku tygodni ma problem z rozcięgnem stopy. Z tego powodu nie zagrał w ostatnich meczach z BC Siualiai, Polfarmexem Kutno i Interem Bratysława.

- W piątek Mateusz trenował normalnie z drużyną i jest szansa, że zagra w najbliższym spotkaniu - mówi menedżer Śląska Maciej Szlachtowicz.

Pod znakiem zapytania stoi z kolei występ Witalija Kowalenki. Silny skrzydłowy zmaga się z urazem pleców, który wykluczył go z dwóch ostatnich pojedynków. 31-latek wrócił już do treningów, ale uraz odnowił się i o tym, czy zagra z Polskim Cukrem, zadecyduje klubowy lekarz po zaplanowanych na piątek badaniach.

Brak Kowalenki byłby dla Śląska wielką stratą. Ten podkoszowy w dotychczasowych meczach był jednym z ważniejszych graczy w taktyce trenera Mihailo Uvalina - rzucał średnio dziesięć punktów i miał pięć zbiórek. Z nim w składzie wrocławianie wygrali trzy z sześciu pojedynków, jakie rozegrali na dwóch frontach - w Tauron Basket Lidze i FIBA Europe Cup.

Jeżeli Kowalenko nie zagra, trener Uvalin znów będzie musiał korzystać w większym wymiarze z mało doświadczonych - Mateusza Stawiaka i Norberta Kulona, choć temu pierwszemu dostało się za słaby występ z Polfarmexem i jest na cenzurowanym.

Ze względu na kilku graczy niedzielny mecz w Orbicie będzie miał wiele podtekstów. W Śląsku gra obecnie dwóch zawodników, którzy jeszcze w poprzednim sezonie zakładali trykot Polskiego Cukru - to Mateusz Jarmakowicz i Michał Jankowski. Obaj nie będą najlepiej wspominali swojego pobytu w Toruniu. Jarmakowicza pozbyto się lekką ręką jeszcze w trakcie rozgrywek, a rola Jankowskiego po awansie do ekstraklasy została zmarginalizowana. Obaj w niedzielę będą mieli coś do udowodnienia.

Podobnie zresztą, jak kilku zawodników z Torunia, np. Łukasz Wiśniewski, który poprzedni sezon kończył jako kapitan Śląska, czy też Krzysztof Sulima i Danny Gibson, którzy z wrocławskim klubem w 2014 roku wywalczyli Puchar Polski. Jest też doskonale znany z pracy we Wrocławiu trener Jacek Winnicki. Jest i Michał Michalak, o którego latem mocno zabiegał Śląsk. 22-letni rzucający dał się jednak skusić dużo bardziej atrakcyjnej finansowo ofercie z Torunia. Zresztą latem Polski Cukier nie bał się szastać pieniędzmi, zwłaszcza na polskich graczy. Wiśniewski jest jednym z lepiej zarabiających graczy w lidze. Według informacji krążących w koszykarskim środowisku inkasuje on miesięcznie ok. 50 tys. zł.

Mecz Śląsk - Polski Cukier, w niedzielę, w hali Orbita, o godz. 20.