Sport.pl

Koszykówka. Anwil - Śląsk 82:74. Emil Rajković: Błędy w obronie zadecydowały o naszej porażce

- To, co zadecydowało o naszej porażce, to nie najlepsza obrona w momencie, w którym decydował się losy spotkania - analizował przyczyny porażki z Anwilem Włocławek trener Śląska Wrocław, Emil Rajković.
- Nie potrafiliśmy upilnować w obronie Davida Jelinka i Fiodora Dmitriewa, którzy rzucali z otwartych pozycji - podkreślił Rajković.

Jelinek i Dmitriew byli najlepszymi strzelcami Anwilu - zdobyli odpowiednio 28 i 19 punktów. To dzięki ich trafieniom zespół z Włocławka po zmianie stron odrobił straty i wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie. W połowie czwartej kwarty Anwil stanął w ataku na trzy minuty. W tym czasie Śląsk po akcjach Jarvisa Williamsa i Rashada Maddena zmniejszył straty do jednego punktu (71:72). W końcówce wrocławianie popełniali jednak proste błędy, a ważne punkty zdobywał Dmitriew i Robert Tomaszek - notabene były zawodnik Śląska.

W całym meczu wrocławianie popełnili aż 18 strat, przy ledwie dziesięciu rywali. Przy takiej statystyce ciężko jest wygrać spotkanie.

- Mamy taką przypadłość od początku sezonu i wiele razy już nas to pogrążało - nie ukrywał kapitan Śląska, Kamil Chanas.

- Anwil od początku sezonu spisuje się bardzo dobrze. Nasze straty nie wynikały jednak z jego agresywnej obrony, a z naszych błędów - przekonywał Rajković.

Trener Anwilu Igor Milicić przyznał, że Śląsk postawił jego drużynie trudne warunki, ale równocześnie dodał, że niczym go nie zaskoczył, a zwycięstwo jego drużyny było zasłużone.

- Chciałem pogratulować chłopakom wytrzymałości i pracy, jaką włożyli, żeby osiągnąć tą wygraną. Bardzo ważny detal to fakt, że kontrolowaliśmy nasze straty i przez to mieliśmy więcej posiadań. Wygraliśmy zdecydowanie trzy kwarty, ale to i tak mogło się przełożyć na naszą przegraną. To dla nas nauczka, że musimy grać przez 40 minut i jak zaczynamy chodzić, to nie jesteśmy tym zespołem, jakim chcielibyśmy być. W tym meczu byliśmy lepsi i bardzo się cieszymy, że wygraliśmy "świętą wojnę. To dla nas bardzo dużo znaczy - mówił po meczu Milicić.

Choć po przyjściu trenera Rajkovicia w grze Śląska widać niewielką poprawę, to zmiany w składzie wydają się być nieuniknione. Na temat ewentualnych ruchów kadrowych, po meczu z Anwilem wypowiedział się kapitan wrocławian.

- W dobie internetu wystarczy wejść na jakąkolwiek stronę i tam jest milion znawców, kibiców, hejterów i oni dyskutują. Ją się od tego odcinam, bo choć to jest ciekawe, to nie powinno nas interesować - podsumował Chanas.

Więcej o: