Koszykówka. Legenda Śląska Wrocław atakuje gracza Anwilu Włocławek: Klasyczny Rumun!

Maciej Zieliński, legendarny zawodnik Śląska Wrocław

Maciej Zieliński, legendarny zawodnik Śląska Wrocław (Fot. Dawid Antecki / Agencja Gazeta)

W ten sposób legendarny zawodnik Śląska Wrocław i były poseł PO, Maciej Zieliński odniósł się do pomeczowych wypowiedzi Roberta Skibniewskiego, który od tego sezonu jest zawodnikiem Anwilu Włocławek.
Prezes Śląska: Trener Rajković może odmienić ten zespół i uratować sezon [WYWIAD] >>

Mecze Śląska z Anwilem (kiedyś Nobilesem - przyp.) to kawał historii polskiej koszykówki. W latach 90. losy mistrzowskiego tytułu aż pięciokrotnie rozstrzygały się między tymi drużynami. Za każdym razem górą w finałowej rywalizacji byli wrocławianie. W sumie obie drużyny mierzyły się ze sobą już blisko sto razy!

Kibice i zawodnicy tych zespołów zawsze dodatkowo nakręcali się na te mecze, stąd pojedynki wrocławsko-włocławskie urosły do rangi "świętej wojny". W ostatnich latach te starcia nie wzbudzały już tak ogromnych emocji, jak przed laty, kiedy to np. Igor Griszczuk straszył wrocławskich koszykarzy mafią, a we Włocławku rozwieszano klepsydry z imieniem i nazwiskiem Macieja Zielińskiego, będącego symbolem WKS-u. Aż do wczoraj, kiedy to wspomniany Zieliński postanowił nieco podgrzać atmosferę.

- Klasyczny Rumun! - napisał w czwartek wieczorem na swoim profilu na Facebooku, zamieszczając artykuł z pomeczowymi wypowiedziami Roberta Skibniewskiego, reprezentanta Polski i byłego zawodnika Śląska, który gra obecnie w Anwilu.

Rumunią fani z Wrocławia nazywali niegdyś pogardliwie Włocławek. Zresztą po raz pierwszy tego określenia użył ówczesny właściciel Śląska Grzegorz Schetyna.

Zieliński przeprasza, że jest kibicem Śląska

- System nerwowy był wyłączony, ale wiadomo jak to jest. W momencie rozpoczęcia rozgrzewki serducho mocniej zabiło. Tym bardziej, gdy zobaczyłem pełną halę i naszych kibiców - mówił po niedzielnym meczu ze Śląskiem Skibniewski o emocjach związanych z rywalizacją przeciwko swojemu byłemu klubowi. A następnie dziękował fanom Anwilu: - Kibice, którzy całkowicie wypełnili Halę Mistrzów pomimo późnej pory, bardzo nam pomogli. Trzeba jasno powiedzieć, że to zwycięstwo jest absolutnie dla nich.

To prawdopodobnie te wypowiedzi nie spodobały się wieloletniemu kapitanowi Śląska, choć przecież nie ma w nich nic kontrowersyjnego. On sam nie chciał odnieść się do sprawy. - Nie chcę mówić o tym w mediach, nie będę tego komentował. Ja wiem, o co chodzi, "Skiba" też wie. Nic więcej nie powiem - uciął temat Zieliński.

32-letni Skibniewski w Śląsku spędził większość swojej dotychczasowej kariery, zdobywając z nim medale mistrzostw Polski. We Wrocławiu, gdzie zresztą mieszka na co dzień, grał jeszcze w poprzednim sezonie. W nie do końca jasnych okolicznościach został z niego zwolniony jeszcze w trakcie rozgrywek. Pełną odpowiedzialność za tą decyzję wziął na siebie trener Emil Rajković, ale trochę dla zmyłki, bo nie jest tajemnicą, że nie wszystkim w klubie było po drodze ze Skibniewskim. Nie każdemu odpowiadał jego charakter.

Dzisiaj rano na Twitterze Zielińskiego pojawił się kolejny ironiczny wpis: "Przepraszam Kibiców Anwilu za to, że jestem kibicem Śląska Wroclaw i denerwuje mnie kiedy ktoś ten Klub i jego Kibiców poniewiera! WKS!".

Dodajmy, że ostatnią "świętą wojnę" Anwil wygrał 82:74, a dla Śląska była to szósta porażka w sezonie.

Michael Wright nie żyje. Na boisku walcząca bestia, prywatnie cichy, lekko wycofany człowiek
Czytaj więcej

Zobacz także
  • Rashad Madden (z piłką) jako pierwszy pożegnał się ze Śląskiem Koszykówka. Śląsk Wrocław spisał sezon na straty? Czterech Amerykanów poza zespołem