Koszykówka. Czy Śląsk Wrocław pójdzie śladem Asseco Gdynia i postawi na młodych?

Asseco Gdynia stawia na młodych koszykarzy z wyboru, Śląsk Wrocław został do tego poniekąd zmuszony. Dziś wrocławianie w hali Orbita zmierzą się z Asseco.
Śląsk i Asseco to najbardziej utytułowane kluby ostatniego ćwierćwiecza. W latach 1991-2002 wrocławianie zdobyli dziesięć tytułów mistrza Polski. A kiedy schodzili z piedestału, zastąpił ich na nim zespół z Gdyni, który na ładnych kilka lat zdominował rywalizację na parkietach ekstraklasy, zdobywając dziewięć mistrzowskich tytułów.

W tym czasie koszulki Asseco zakładały takie gwiazdy jak Tomas Pacesas, David Logan, Milan Gurović czy Qyntel Woods. Dziś tak wielkich nazwisk w gdyńskim zespole nie ma, bo w ostatnich latach sytuacja finansowa zmusiła włodarzy do zmiany polityki.

Od trzech sezonów Asseco inwestuje i stawia na młodych graczy, w tym polskich. 22-letni Filip Matczak i Sebastian Kowalczyk oraz 20-letni Przemysław Żołnierewicz już są kluczowymi postaciami zespołu. A do jego drzwi pukają kolejni utalentowani młodzieżowcy. Niektórym klubom brakuje odwagi w działaniu, ale w Gdyni póki co ona się opłaciła. Asseco jest jednym z objawień obecnego sezonu, z dziesięciu spotkań wygrali aż siedem i plasują się w czołówce.

Niewykluczone, że podobną drogę obierze w tym sezonie Śląsk, choć nieco z przymusu. Wrocławianie w ostatnich dniach znacząco przewietrzyli swoją kadrę. Po serii słabych wyników (Śląsk przegrał 9 z 11 ligowych meczów i zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli Tauron Basket Ligi) rozwiązano kontrakty z Rashadem Maddenem, Brandonem Heathem, Anthonym Smithem i Maurice'em Suttonem. Na razie nie słychać, żeby w ich miejsce szukano nowych graczy. Miejsce Amerykanów - przynajmniej na razie - mają zająć gracze młodzi i wychowankowie, występujący do tej pory w pierwszoligowych rezerwach.

Norbert Kulon, konsekwentnie pomijany w dwóch poprzednich sezonach, już wykorzystał swoją szansę. W ostatnim meczu z Turk Telekomem Ankara, w drugiej rundzie FIBA Europe Cup, zaliczył swój najlepszy występ w barwach Śląska. 23-latek, który pozostał jedynym nominalnym rozgrywającym w drużynie, zagrał pełne 40 minut, rzucił 17 punktów, miał sześć zbiórek i cztery asysty.

Perspektywa gry w większym wymiarze otworzyła się także przed Mateuszem Stawiakiem i Maksymem Kulonem, którzy w tym sezonie postawili pierwszy krok w europejskich pucharach. Na debiut w pierwszym zespole wciąż czekają młodzi i zdolni - 16-letni Dominik Wilczek i 19-letni Wojciech Jakubiak, którzy są ważnymi postaciami rezerw. To jednak melodia przyszłości.

Kibice Śląska od wielu lat czekają na występy klubowych wychowanków. Ostatnim, który dostał szansę, był Kamil Chanas, którego w sezonie 2002/2003, jako nastolatka, wprowadzał do pierwszego zespołu trener Tomasz Jankowski. Trochę z przymusu, bo konkurencja na pozycji rzucającego była niewielka, a i sytuacja finansowa klubu nie była najlepsza. Chanas wykorzystał swoją szansę, z miejsca stając się jednym z ulubieńców trybun. Kto wie, czy gdyby nie upadek Śląska, 30-letni dzisiaj rzucający nie zostałby jedną z klubowych legend, jak chociażby Maciej Zieliński, który całą karierę spędził właśnie w barwach WKS-u.

Mecz Śląska z Asseco nie tylko będzie weryfikacją dla młodych graczy. Dla wrocławian to przede wszystkim szansa na przełamanie się, przerwanie serii siedmiu ligowych porażek z rzędu i odniesienia pierwszego zwycięstwa w sezonie na własnym parkiecie.

Początek spotkania w hali Orbita o godz. 20.25. Bezpośrednia transmisja w Polsat Sport HD.