Koszykówka. Śląsk bez zęba. Wrocław żegna europejskie puchary

Dwa ostatnie mecze z Telenetem Ostenda i Basket Boras będą już pojedynkami o pietruszkę. Śląsk Wrocław przegrał u siebie z Turk Telekomem Ankara i stracił szanse na awans do najlepszej 16 FIBA Europe Cup.
By liczyć się w walce o awans do kolejnej rundy Śląsk musiał wygrać trzy ostatnie mecze. Na półmetku rywalizacji w grupie Q wrocławianie pozostawali bez zwycięstwa. Mecz z Turk Telekomem był więc dla nich meczem o być albo nie być w europejskich pucharach. We Wrocławiu niewielu jednak wierzyło, że podopieczni Emila Rajkovicia będą w stanie się postawić jednemu z faworytów FIBA Europe Cup. Najlepszym tego dowodem była frekwencja w hali Orbita - trybuny świeciły pustkami.

I choć na początku spotkania Śląsk nieco postraszył zespół z Ankary, to z każdą kolejną minutą senna atmosfera na trybunach zaczęła udzielać się koszykarzom, zwłaszcza jeśli chodzi o poczynania ofensywne. W pierwszej połowie obie drużyny rzuciły w sumie niewiele ponad 50 punktów. Prowadzili goście 29:25.

Druga połowa fatalnie rozpoczęła się dla Śląska. Na początku trzeciej kwarty Turcy zaliczyli serię 13:2 i zbudowali 15-punktową przewagę. Wrocławianie w czwartej kwarcie zmniejszyli straty do siedmiu "oczek", ale rywale byli poza zasięgiem. Koszykarze Emila Rajkovicia byli bezzębni w ataku i grali bardzo nieskutecznie, trafiając ledwie 19 z 59 rzutów z gry. Na pocieszenie pozostaje im fakt, że zatrzymali najlepszą do tej pory ofensywę w FIBA Europe Cup na 69 punktach (do tej pory Tuk Telekom rzucał średnio co mecz 93,2 punktu - przyp. red.). Co jednak z tego, kiedy sami zdobyli ich ledwie 48.

- Walczyliśmy dzielnie i w dużej mierze zrealizowaliśmy nasze przedmeczowe założenia. Było wiele walki, graliśmy intensywnie, oddaliśmy serce na boisku. Uważam, że ten rezultat nie jest odzwierciedleniem przebiegu gry. Zasłużyliśmy by przegrać może dziesięcioma punktami - powiedział po meczu trener Śląska, Emil Rajković.

Mecz z Turk Telekomem był pożegnaniem Wrocławia z europejskimi pucharami. Dwa pozostałe mecze - z Telenetem Ostenda i Basketem Boras Śląsk zagra na wyjeździe.

Teraz Śląsk może już skoncentrować się na lidze. W niedzielę wrocławian czeka niezwykle trudne zadanie. Zmierzą się bowiem na wyjeździe z aktualnym mistrzem Polski Stelmetem Zielona Góra, który jest liderem Tauron Basket Ligi na półmetku sezonu zasadniczego. Tamtejsza hala CRS jest twierdzą nie do zdobycia już od półtora roku.

Śląsk w tym meczu jest skazany na pożarcie, ale jak przekonuje rozgrywający Norbert Kulon, jego zespół ma nadzieję na sprawienie niespodzianki. - Do Zielonej Góry jedziemy walczyć o zwycięstwo. Nie ma opcji, byśmy pojechali z innym nastawieniem. Szanse zawsze są. To mistrzowie Polski, na papierze mają najlepszy skład, ale nie możemy się położyć. Wygraliśmy europejskich pucharach z Gaziantepem, powalczyliśmy z Ankarą, pokonaliśmy Siauliai na wyjeździe, więc nie możemy się poddać przed Stelmetem. To też są ludzie i musimy walczyć o wygraną - mówi starszy z braci Kulonów.

Najlepszym strzelcem Śląska był Jarvis Williams, który w dniu meczu obchodził 23. urodziny. Amerykanin sprezentował sobie double-double - rzucił 12 punktów i miał 15 zbiórek. Najwięcej punktów dla Turk Telekomu zdobył Woodside - 14.

Mecz z Turk Telekomem był pożegnaniem Wrocławia z europejskimi pucharami. Dwa pozostałe mecze - z Telenetem Ostenda i Basketem Boras Śląsk zagra na wyjeździe.

Śląsk Wrocław - Turk Telekom Ankara 48:69 (12:17, 13:12, 12:17, 11:23)

Śląsk: Williams 12, N. Kulon 10, Ikovlev 8, Kovalenko 8, Jankowski 5, Jarmakowicz 4, Mróz 1, Han 0, M. Kulon 0

Turk Telekom: Woodside 14, Jenkins 12, Kurtoglu 11, Buckner 9, Akpinar 7, Veyseloglu 6, Ozer 5, Goktas 3, Buker 2, Cevit 0, Rasic 0