Sport.pl

Koszykarki Ślęzy nie zdobyły Pucharu Polski, ale najważniejsze mecze dopiero przed nimi

Była szansa na historyczny sukces, ale się nie udało. Koszykarki Ślęzy nie zdobyły Pucharu Polski, ale najważniejsze mecze sezonu dopiero przed wrocławskim zespołem
Turniej o Puchar Polski aż do niedzielnego finału układał się po myśli wrocławianek. W pierwszym meczu finałowego turnieju Ślęza łatwo pokonała AZS Uniwersytet Warszawski 73:42. A w półfinale drużyna sprawiła olbrzymią sensację - niespodziewanie pokonała najlepszy obecnie polski zespół Wisłę Kraków 71:65. Te spotkania rozpaliły apetyty Ślęzy, która stanęła przed historyczną szansą wywalczenia pierwszego w swojej historii Pucharu Polski.

W finale z Pszczółką AZS UMCS Lublin zespół prowadzony przez Algirdasa Paulauskasa zawiódł - przede wszystkim szwankowała skuteczność [tylko 26,9 proc. z gry - przyp. red.], a odrabianie blisko 20-punktowej straty kosztowało drużynę z Wrocławia zbyt dużo sił. Pszczółka wygrała 66:58.

- Trzeci mecz z rzędu był dla nas bardzo trudny. Wszystkie niecelne rzuty, czasami nawet z zupełnie "czystych" pozycji, były efektem zmęczenia koszykarek, no i oczywiście dobrej obrony rywalek. Cieszę się, że walczyliśmy do końca, że nie było załamania dziewczyn, gdy przegrywały różnicą 20 punktów - podsumował finał Pucharu Polski trener Paulauskas.

Ale w Ślęzie nie ukrywają, że celem było zdobycie Pucharu Polski.

- Czujemy duży niedosyt. Zwłaszcza po udanym półfinale, w którym pokonałyśmy Wisłę, przerywając jej hegemonię - przyznaje prezes klubu Katarzyna Ziobro-Franczak. - Jechaliśmy do Lublina zwyciężyć, ale niestety nie udało się. Do Wrocławia wróciliśmy z małym pucharem. W pewnym stopniu to dla naszego klubu i tak spory sukces, bo w ekstraklasie gramy dopiero drugi sezon. Nie załamujemy jednak rąk, bo najważniejsze mecze dopiero przed nami. Budowaliśmy drużynę, która ma walczyć w lidze o medal, i to jest nasz główny cel w tym sezonie - podkreśla prezes Ziobro-Franczak.

Ślęza po cichu, ale konsekwentnie, krok po kroku, realizuje swój plan nakreślony przed startem ligi. W minionym roku wrocławski klub obchodził swoje 70. urodziny, więc na ten sezon postawiono sobie ambitny cel - wywalczenie medalowej pozycji. Łatwiej będzie go zrealizować, zajmując któreś z czterech pierwszych miejsc po części zasadniczej rozgrywek, bo im wyższa lokata na koniec sezonu, tym teoretycznie łatwiejszy rywal na starcie play-off, a więc i droga do półfinału mniej wymagająca.

Do końca rundy zasadniczej Tauron Basket Ligi Kobiet pozostało sześć kolejek. Na finiszu sezonu zasadniczego Ślęza zmierzy się m.in. z Wisłą Can-Pack Kraków i Artego Bydgoszcz. Te spotkania mogą zadecydować o rozstawieniu w play-off. Na razie wrocławianki zajmują trzecie miejsce w TBLK, ze stratą dwóch punktów do prowadzącej Wisły.

Ziobro-Franczak: - Walczymy o pierwsze miejsce przed play-off. Turniej o Puchar Polski pokazał, że możemy walczyć z najlepszymi drużynami w kraju. Trzeba jednak być czujnym i pamiętać, że o ile każdy może wygrać z każdym, to działa to także w drugą stronę. Liga w tym sezonie jest bardzo ciekawa, bo wyrównana. Na pewno o czołowe lokaty będzie walczyć kilka zespołów i mam nadzieję, że w tym gronie będzie także Ślęza.

Więcej o: