Turów chce zatrudnić Adama Wójcika

Koszykówka. Czterech obcokrajowców i ośmiu Polaków - taki model budowania drużyny przygotowuje PGE Turów Zgorzelec. Z naszych informacji wynika, że w ciągu kilku najbliższych dni kontrakty z Turowem mają podpisać Adam Wójcik, Robert Skibniewski i Kamil Chanas.
- Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to będziemy chcieli zakontraktować ośmiu polskich zawodników i czterech obcokrajowców. Oczywiście mamy model awaryjny, ale nie chcemy z niego korzystać - zaznacza Jan Michalski, prezes PGE Turowa Zgorzelec.

Oficjalnie władze Turowa nie chcą zdradzać większości nazwisk koszykarzy, którzy są w kręgu zainteresowań klubu ze Zgorzelca. - W tym momencie nie chcę podawać żadnych konkretów, bo wszystko może się jeszcze pozmieniać. Przecież jeszcze nie wiemy też, kto będzie trenerem zespołu - tłumaczy Michalski.

Turów za wszelką cenę próbuje zatrudnić Adama Wójcika.

- Rzeczywiście rozmawiamy z Turowem, ale wszystko zostanie rozstrzygnięte po naszym powrocie z wakacji - mówi krótko Krystyna Wójcik, żona i zarazem menedżerka zawodnika.

Informację o negocjacjach z Wójcikiem potwierdza prezes Jan Michalski, który jest przekonany, że uda się podpisać kontrakt z legendą polskiej koszykówki. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jednym z warunków podpisania kontraktu przez Wójcika jest zatrudnienie w Turowie trenera Andreja Urlepa.

- Nie traktuję tej transakcji jako pakietu. Wszystko niedługo się rozstrzygnie - dodaje prezes PGE Turowa.

Jednym z kandydatów do gry w Turowie jest Demetrick Bennett, który w ubiegłym sezonie bronił barw Czarnych Słupsk. Problemem mogą być jednak warunki finansowe, jakie stawia agent zawodnika. Do pary z Bennettem na pozycji rzucającego obrońcy miałby zostać zatrudniony młody Polak. Mógłby nim zostać Paweł Kikowski - tego gracza chce praktycznie każda drużyna w lidze. Jednak nie można wykluczyć tego, że do Turowa trafi Kamil Chanas.

Poza tym na liście życzeń jest Paweł Leończyk. Turów rozważa także zakontraktowanie Harisa Danesiego - wychowanka klubu ze Zgorzelca, który w tym roku wrócił z USA i chce grać w Polsce.

- Rozmawialiśmy z Harisem i chcemy go włączyć do szerokiego składu, ale jeśli dostanie lepszą ofertę gwarantującą mu więcej minut grania, to nie będziemy go zatrzymywać - wyjaśnia Jan Michalski.

Na pewno w zespole ze Zgorzelca nie zobaczymy już Marcina Stefańskiego. Z koszykarzem Turów nie przedłużył umowy, a na jego miejsce poszukiwany jest uniwersalny zawodnik mogący zagrać zarówno jako rzucający obrońca, jak i niski skrzydłowy.

Nierozwiązana pozostaje sprawa występu zawodników traktowanych jako młodzieżowcy (czyli gracze z rocznika 1986 lub młodsi). Istnieje bowiem silna grupa lobbująca za zniesieniem przepisu o grze młodego gracza. W zamian miałby zostać wprowadzony zapis o grze dwóch Polaków przez pełne 40 minut. Sprawa ma zostać rozwiązana do 10 lipca. Jeśli nowy przepis zostanie wprowadzony w życie, Turów będzie inaczej konstruował drużynę, bardziej skupiając się na graczach mogących wnieść coś do zespołu od pierwszego spotkania.

Szefowie Turowa szukają zawodników zagranicznych na pozycję rozgrywającego i środkowego - taki jest priorytet. Obaj mają się wyróżniać na tle innych graczy w PLK. Prawdopodobnie Turów poczeka, aż rozstrzygnie się kwestia podpisania kontraktów w NBA, i będzie chciał zakontraktować zawodników, którym nie udało się znaleźć pracy w najlepszej lidze świata.

- Chcemy, żeby byli to gracze, którzy bez problemu rozegrają po 30 minut w meczu. Poza tym i tak musimy przygotowania do sezonu podzielić na kilka etapów. Na początku nie będzie z nami kadrowiczów, więc mamy jeszcze czas na ruchy kadrowe - dodaje prezes Turowa.