Sernas: Mam sytuacje bramkowe i zacznę strzelać gole!

Zdawaliśmy sobie sprawę, co stałoby się, gdybyśmy przegrali z Cracovią. Bardzo trudno już wtedy byłoby nam się podnieść - przyznaje Darvydas Sernas, napastnik Zagłębia
Zagłębie wreszcie wygrało mecz - lubinianie wygrali na wyjeździe 2:0 z Cracovią i uciekli ze strefy spadkowej. Dobry pojedynek rozegrał napastnik lubinian Darvydas Sernas, który zaliczył asystę przy pierwszym golu. Sam też mógł strzelić bramkę. Sernas zaimponował walecznością i ofiarnością. Ciężko pracował na wygraną swojego zespołu.

Po tym meczu litewski napastnik wypowiedział się dla internetowej strony klubowej. Darvydas Sernas mówi o:

Arcyważnym zwycięstwie

Wiem, dobrze wiem, czego mi brakuje. Ale jestem dziś zadowolony. Z wyniku szczególnie. Z tego, że wywalczyliśmy te punkty. Bo to właśnie wynik pokazuje, że włożyliśmy dużo pracy w ten mecz. Doskonale wiedzieliśmy, że to spotkanie ma wielki ciężar. Zdawaliśmy sobie sprawę, co stałoby się, gdybyśmy przegrali. Bardzo trudno już wtedy byłoby nam się podnieść. I nie mogliśmy na to pozwolić.

Żyj sportem razem z nami, jesteśmy także na Facebooku - wroclaw.sport.pl>

Bramkowych sytuacjach

Okazje do strzelenia bramek były. Ja też miałem swoje. I wiem jedno, zawsze chcę strzelać gole, to jasne. Ale dziś cieszę się także, że pomogłem w tym, by strzelali inni. Nas nikt nie będzie teraz rozliczał za indywidualne popisy. Ważne są zwycięstwa. I patrząc w ten sposób, czasem ostatecznie nie liczy się, kto strzeli gola. Jeśli podasz i strzeli kto inny, ale wygrywa zespół, to masz swój udział w zwycięstwie. I dziś możemy się z tego cieszyć. A potem już pracujemy na mecz z Ruchem

Założeniach taktycznych Hapala

Wiecie, sprawa jest prosta. Jak jesteś sam z przodu, to po prostu wynika to z założeń taktycznych. Jak jest nas dwóch, to formalnie jest nam łatwiej pracować z przodu, ale czy dla drużyny, właśnie ze względu na taktykę na dany mecz to lepsze rozwiązanie? Trener o tym decyduje. Chodzi o dobro zespołu. Dzisiaj mało który zespół gra dwoma wysuniętymi napastnikami. Zagęszcza się środek pola. Czy jest jeden napastników czy dwóch, najważniejsze jest to, by drużyna wygrywała i by padały bramki. Ja mam sytuacje do strzelenia bramek, a jak są sytuacje, to i bramki będą. Wiem to.

Chcę strzelić bramkę. Który napastnik tego nie chce? I to się nigdy nie zmieni. Rozlicza się nas także za efekt końcowy całego zespołu. Cieszę się, że wygraliśmy i że swoją pracą na boisku pomogłem drużynie właśnie w tym.

Najbliższym meczu z Ruchem

Krótki odpoczynek po meczu z Cracovią i rozpracowujemy Ruch. Jeśli utrzymamy swoje zaangażowanie, a to jest podstawa wszystkiego, to będzie dobry wynik. Gramy u siebie, w domu. Nie możemy myśleć o niczym innym - tylko zwycięstwo.

Smuda znów zaczepia Lenczyka: Robi Mili krzywdę Kliknij, by obejrzeć galerię