Sport.pl

Jerzy Dudek: Polscy piłkarze wreszcie muszą uwierzyć w siebie

Jerzy Dudek we wrocławskim EMPIK-u promował w piątek swoją książkę "Pod presją". Na spotkanie z byłem bramkarzem reprezentacji Polski i Realu Madryt przyszło tylu czytelników, kibiców, że na widowni zabrakło miejsc.
Spotkanie planowane na 18.30 rozpoczęło się z kilkunastominutowym opóźnieniem. Widzowie nie okazywali jednak zniecierpliwienia, a informacje o kolejnym przesunięciu się czasu rozpoczęcia przyjmowali raczej ze śmiechem, niż ze złością.

Sport i psychologia

- Choć mamy opóźnienie, które niestety staje się coraz dłuższe, to gwarantujemy państwu, że pan Jurek naprawdę jest we Wrocławiu - zapewniali organizatorzy. To wprawiało publiczność w jeszcze większe rozbawienie. Kiedy w końcu sławny bramkarz wraz z psychologiem sportowym, Pawłem Habratem, pojawili się na miejscu, zostali przyjęci owacjami na stojąco.

- Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że nie jest to moja autobiografia - tłumaczył Dudek. - Książka poświęcona jest, jak zresztą wskazuje jej tytuł, presji pod jaką często się znajdujemy. Mowa tu nie tylko o piłkarzach, czy sportowcach, ale o także o życiu każdego z nas. Sportowcy są po prostu dobrym przykładem, by to przedstawić, bo presja jest elementem ich życia codziennego.

Czy Dudek jest ciekawym obiektem dla psychologa sportowego? - pytał prowadzący spotkanie Waldemar Mazur.

- Cóż, oczywiście, że tak. Należy jednak zaznaczyć, że zawsze po utworzeniu profilu psychologicznego mistrza, staje się on wkrótce nieaktualny - tłumaczył Paweł Habrat. - Pojawia się ktoś nowy, o zupełnie innych cechach, innym podejściu do treningów, do życia i to on staje się mistrzem. W swojej pracy staram się przede wszystkim dowiedzieć, czego oczekują ode mnie sportowcy, z którymi pracuję i jednocześnie tłumaczę im na co ja zwracam największą uwagę.

Z kolei Jerzy Dudek dodawał:

- My jako sportowcy czasem nie znamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Nie wiemy na przykład dlaczego bardziej stresujemy się przed meczem, a nie w trakcie. Często nie wiemy, jak temu zapobiec. Wtedy właśnie potrzebny nam jest psycholog sportowy.

Eksponujmy zalety!

Autorzy zapytani o podejście polskich sportowców do współpracy z psychologami sportu, i jak współpraca ta wygląda, tłumaczyli:

- W Polsce zaszła duża zmiana, jeśli chodzi o podejście psychologiczne sportowców - mówił Paweł Habrat. - Bardzo dobrym przykładem jest porównanie na przykład Kanadyjczyków i Polaków, by pokazać jak sytuacja w Polsce wygląda kilka lat temu. Kanadyjczycy pytani po co wychodzą na boisko bez wahania odpowiadali: by wygrać. Kiedy w Polsce padało to samo pytanie odpowiedź brzmiała: żeby nie przegrać, żeby się nie skompromitować. Teraz na szczęście mentalność polskich sportowców ulega zmianie i to cieszy.

- To prawda - potwierdzał Dudek - ale niestety nadal my, Polacy, mamy tendencję do podkreślania swoich słabych stron. Nikt ani w Europie, ani na świecie tego nie robi. Stanowimy przedziwny ewenement. Nie spotkałem się z przeciwnikami, którzy mówiliby o swoich wadach. W przeciwieństwie do nich my nie powiemy "bardzo dobrze kopię prawą nogą", ale "mam strasznie słabą lewą". To błąd. Musimy zacząć się doceniać, podkreślać atuty, to naprawdę bardzo ważne.

Pytania publiczności zadawane Dudkowi i dotyczyły m. in. największej presji, pod jaką znalazł się piłkarz, jego współpracy z polską kadrą, a nawet słynnego "Dudek Dance" podczas fnałowego meczu Ligii Mistrzów Liverpool - Milan.

Presja i luz

- Jeśli chodzi o "Dudek Dance", cóż, to też w istocie dotyczyło presji. Ale nie mojej. Zapewniam, że kiedy piłkarz strzela karnego jest pod znacznie większą presją niż bramkarz. Mówię całkowicie szczerze, byłem wtedy zupełnie wyluzowany. Czułem się tak samo, jak czuję się teraz siedząc tu i pijąc wodę. Moje zachowanie miało na celu dodatkowe podniesienie napięcia. Chodziło o złamanie pewnego schematu. Na co dzień jestem spokojny, opanowany, a wtedy zacząłem zachowywać się kompletnie inaczej. Chciałem rozproszyć przeciwnika i to się udało. On nie wiedział co się dzieje, zaczął się zastanawiać dlaczego tak się zachowuję, co w tej sytuacji zrobić - mówił Dudek.

I kontynuował: - Co do największej presji pod jaką się znalazłem, mogę powiedzieć jedno: nic nie stresuje tak, jak brak wyników i granie u siebie. Naprawdę. Wtedy właśnie odcięcie się, tworzenie kurtyny jest bardzo ważne. Z perspektywy czasu widzę to nawet wyraźniej, skupienie się tylko i wyłącznie na celu ma niesamowicie duże znaczenie. Zresztą, oczywiste jest to, że presja jest mniejsza, kiedy wszyscy cię kochają. Zagrasz dobry mecz i jesteś ulubieńcem. Ale linia pomiędzy uwielbieniem, a ostrą krytyką jest naprawdę cienka. Niejednokrotnie się o tym przekonałem. Po jednym z moich nieudanych spotkań zamknąłem się w domu, zasłoniłem zasłony, mój świat się zawalił. Na treningu miałem nawet nadzieję, że trener każe mi odpocząć, byłem bardzo zmęczony. Jednak nic takiego się nie stało, kazał mi wrócić na boisko. Najśmieszniejsze w tej sytuacji było to, że właśnie na tym meczu, pierwszym po moim słabym występie, skandowano moje nazwisko. Musiałem zawalić bramkę, żeby to usłyszeć! Poza tym wsparcie okazali nie tylko kibice. Po meczu koledzy z klubu pod swoimi klubowymi koszulkami mieli inne z napisem "Jersey, you'll never walk alone". Naprawdę niesamowite przeżycie podkreślał były bramkarz Liverpoolu.

Pracować z reprezentacją

Dudek przyznał, że jest zainteresowany współpracą z reprezentacją Polski.

- Jeśli chodzi o współpracę z polską kadrą, to jak najbardziej jestem zainteresowany. Bardzo chętnie się tego podejmę, teraz piłka jest po stronie działaczy. Czekam na odpowiedź, którą powinienem dostać w okolicach drugiego sierpnia. Szczerze mówiąc, choć krążą plotki o jakichś kosmicznych kwotach w ramach wynagrodzenia, zrobiłbym to nawet za darmo - twierdzi Dudek.

Bramkarz został zapytany także, o to jak poprawić sytuację polskiej piłki nożnej.

- W Polsce od szesnastu lat zadaje się to samo pytanie. Co ciekawsze zawsze padają też te same odpowiedzi! Wszyscy dobrze zdajemy sobie sprawę z tego gdzie tkwi problem - w braku szkolenia i infrastruktury - tłumaczył Jerzy Dudek - Po każdej porażce dochodzimy do takich samych wniosków, ale nic za tym nie idzie. Dopóki nie postawimy na młodzież, dopóki szukanie zawodników za granicą będzie podstawą budowania polskie reprezentacji, a nie tylko dodatkiem, dopóty nic się nie zmieni. Aktualnie 60 procent graczy mamy zza granicy. Nie mówię, że to źle, ale musimy wyszkolić naszych młodych zawodników. Inaczej dalej będziemy wyjeżdżali z kraju w poszukiwaniu kogoś, komu możemy dać paszport. Powtarzam jeszcze raz: to polska młodzież ma być podstawą, zacznijmy ich szkolić! Nie można wymagać zmian, nie robiąc nic w tym kierunku.

Stratego Mourinho

Dudek mówił również o swych początkach w Realu Madryt. Opowiadał, że ich propozycję przyjął z lekkim uśmiechem.

- Gdzie ja, dziadek, 34 lata. Dajcie spokój - żartuje. Zaznaczył jednak, że w klubie pojawił się bez kompleksów. - Chociaż wchodziłem do szatni pełnej sław, to większość nie mogła pochwalić się Pucharem Ligii Mistrzów.

Oczywiście wspominał także swego trenera José Mourinho. - Doskonały trener i strateg. Jest bardzo twardy: albo jest się z nim, albo przeciw niemu. Albo się z nim przyjaźni, albo staje jego najgorszym wrogiem. Jednocześnie nikt nie może powiedzieć o nim złego słowa. To niesamowity człowiek dbający o swoją drużynę. Ściąga z niej presję i przenosi na przeciwnika albo po prostu na siebie. Swoim zachowaniem często sprawiał, by rozmawiano o nim, a nie o jego piłkarzach. Dzięki temu pozwalał nam skupić się na grze, zmniejszyć nasz stres.

Widzowie byli pod ogromnym wrażeniem Jerzego Dudka. Po dwugodzinnym spotkaniu wśród publiczności zostały rozdane pamiątkowe piłki i rękawice bramkarskie podpisane przez sławnego piłkarza. Można było także otrzymać autograf Dudka i zrobić sobie zdjęcie z autorami książki.

Więcej o: