Sport.pl

Po wygranej Betardu Sparty: Światełko w żużlowym tunelu

Żużlowcy Betardu Sparty Wrocław, wygrywając 52:38 z Wybrzeżem Gdańsk, zrobili duży krok w stronę utrzymania w Enea Ekstralidze. Ale wysoką zaliczkę trzeba obronić w Gdańsku, a potem w barażu wygrać jeszcze z wicemistrzem I ligi.
Betard Sparta i Wybrzeże zakończyły pierwszą część sezonu na końcu ligowej tabeli. Teraz walczą o dziewiąte miejsce, które przedłuża szanse na uniknięcie degradacji. Przegrany w tym pojedynku definitywnie pożegna się z ekstraligą.

Dla wrocławskiego żużla taki czarny scenariusz może oznaczać koniec tego sportu w mieście, oczywiście w wydaniu profesjonalnym. Na szczęście wrocławianie wygrali pierwszy mecz 52:38, co daje dość bezpieczną przewagę przed rewanżem.

Czy niedzielna zaliczka okaże się wystarczająca? Wyniki rundy zasadniczej podpowiadają, że tak. W rewanżu w sezonie zasadniczym gdańszczanie co prawda wygrali, ale zaledwie pięcioma punktami (47:42), i bonus powędrował do Wrocławia. Taki sam wynik w najbliższą niedzielę oznaczać będzie, że to Wybrzeże spada z ligi, a Betard Sparta jest ciągle w grze.

Nie będzie to jednak łatwe zadanie. Na żużlu, jak chyba w żadnej innej dyscyplinie, atut własnego toru może wiele zmienić. W niedzielę w Gdańsku dużo groźniejsi będą Piotr Świderski, Renat Gafurow czy Thomas H. Jonasson, którzy we Wrocławiu nie błyszczeli.

Równie ważne jak wynik meczu w Gdańsku będą dla Betardu Sparty niedzielne rozstrzygnięcia w I lidze. Jeżeli Lubelski Węgiel KMŻ zwycięży w Gnieźnie z Lechmą Start, to lublinianie awansują bezpośrednio do ekstraligi, a drużyna z Gniezna pojedzie w barażu. W przypadku remisu sytuacja będzie odwrotna. A jeżeli lublinianie przegrają, w walce o barażowe miejsce wyprzedzi najpewniej ich GTŻ Grudziądz.

Dla wrocławian najtrudniejszym rywalem byłaby z pewnością ekipa z Gniezna z uczestnikami cyklu Grand Prix: Antoniem Lindbaeckiem i Bjarne Pedersenem w składzie.

Warto dodać, że na niedzielny mecz na Stadionie Olimpijskim zmobilizowali się wrocławscy kibice, których od kilku spotkań na Olimpijskim pojawia się zdecydowanie więcej niż na początku sezonu. Klub nie policzył jeszcze, ile biletów sprzedał, ale szacunkowo na trybunach mogło być nawet 6 tys. fanów.

Po organizacyjnych wpadkach w połowie sezonu Sparta wyciągnęła pierwsze wnioski i teraz stara się przyciągnąć kibiców na stadion nawet na dwie godziny przed zawodami. Pomagają jej w tym wrocławscy żużlowcy amatorzy prezentujący przed każdym meczem motory żużlowe, pomaga też stowarzyszenie kibiców Spartanie, organizujące m.in. przedmeczowe zabawy dla najmłodszych.

Klub zmienił także sposób dystrybucji biletów i teraz wejściówki na poszczególne sektory kupuje się w różnych okienkach kas. Żużlowcy pojawiają się w różnych punktach miasta, zapraszając kibiców na najważniejsze mecze, wielu z nich ma też swoje profile na Facebooku, a po każdym spotkaniu wychodzą do fanów, robią sobie z nimi zdjęcia i rozdają autografy. To dobra droga, która na dłuższą metę może przynieść wymierne efekty. Oczywiście tylko wtedy, gdy Enea Ekstraligę uda się obronić.

Więcej o: