Sport.pl

Jubileuszowy 30. Hasco-Lek Wrocław Maraton: Pewna kenijska dominacja

Kenijczyk Edwin Kirui wygrał jubileuszowy 30. Hasco-Lek Wrocław Maraton. Zawodnicy z tego kraju na trasie nie mieli sobie równych i zajęli pierwsze cztery miejsca. Zawody ukończyła rekordowa liczba biegaczy - 3900.
Przed rokiem na mecie zameldowało się 2773 biegaczy. Pobicie rekordu było możliwe, bo maraton cieszył się tak wielkim zainteresowaniem, że jego organizatorzy postanowili znieść limity zgłoszeń.

W tym roku zmieniono trasę wrocławskiego maratonu. Przede wszystkim odwrócono kierunek biegu, ze Stadionu Olimpijskiego zawodnicy wyruszyli w stronę pl. Kromera. Pokonają także Most Milenijny, Rynek, Ostró Tumski i minęli Stadion Miejski na Maślicach. Trasa w tej konfiguracji miała być nieco łatwiejsza. Była więc szansa na to, że uda się pobić ustanowiony w 2002 roku, przez Białorusina Władymira Tiamczyka rekordu (2:13:28).

Pierwszych maratończyków kibice oklaskiwali na mecie kilka minut po godz. 10. Jako pierwszy na mecie zameldował się wózkarz Rafał Wilk, dwukrotny mistrz paraolimpijski z Londynu. Maratoński dystans pokonał w godzinę 5 minut i 43 sekundy.

W klasyfikacji generalnej po raz kolejny raz równych nie mieli sobie Kenijczycy, którzy zajęli pierwsze cztery miejsca. Jeszcze do 34 km Edwin Kirui biegł w tempie na rekord maratonu. Kolejny zawodnik był wówczas za jego plecami o blisko dwie minuty. Kirui na ostatnich kilometrach musiał rozegrać walkę z samym sobą. Czym był bliżej mety, tym jego tempo było coraz słabsze. Na twarzy Kenijczyka można było zauważyć grymas, a jego ruchy były coraz wolniejsze. Do podkręcenia tempa próbował motywować go jego menadżer. Choć głowa chciała, organizm nie wytrzymał, ale i tak wygrał. 42 km i 195 m pokonał w 2 godziny 15 minut i 32 sekundy. Wszystkie stopnie podium przypadły w udziale Kenijczykom. 21 sekund za Kiruim na mecie zameldował się Kipkorir Kilimo. Trzeci ze stratą 56 sekund był Joel Kosgei Komen.

Najszybszy z Polaków Krzysztof Bartkiewicz z Torunia był szósty (2:27:48). Drugi wśród naszych był Tomasz Sobczyk z Wrocławia (2:27:50), a trzeci był Tomasz Szymański (2:31:53). W kategorii pań triumfowała Marta Szenk z Bydgoszczy (2:49:03). Druga była Hadas Moser z Poznania (2:50:28), trzecia - Agnieszka Pietsch-Fulbiszewska (2:53:44).

W niedzielę w okolicach Stadionu Olimpijskiego spotkali się zarówno zawodowcy, jak i amatorzy biegania. Czwarty rok z rzędu wrocławskiemu maratonowi towarzyszył bieg rodzinny "Natur Kaps Mila Olimpijska", w którym wystartowało aż cztery tysiące miłośników biegania. Do pokonania mieli 1609 metrów. Nie liczył się wynik, a sam udział. Na starcie stanęły całe rodziny z małymi dziećmi. Niektóre z nich dystans jednej mili pokonali w wózkach, pchani przez rodziców. Na trasie można było spotkać także czworonogi. Imprezę swoją obecnością uświetnili srebrny medalista olimpijski z Pekinu - wioślarz Paweł Rańda, a także doskonale znany we Wrocławiu Adam Wójcik, legenda polskiej koszykówki.

Więcej o: