Diablo Włodarczyk walczy o mistrzostwo świata: Czy wytrzyma presję?

Krzysztof Włodarczyk podczas rewanżowej walki z Francisco Palaciosem może pozbyć się jednej z dwóch rzeczy - pasa mistrzowskiego federacji WBC w kategorii juniorciężkiej albo opinii pięściarza zbyt słabego psychicznie, by osiągać sukcesy spektakularne. Relacja na żywo w Sport.pl od 22:00.
31-letni Włodarczyk w środowisku bokserskim uchodzi za zawodnika dobrego, którego największym problemem jest on sam. Polski pięściarz nie ma natury showmana, przed walkami bywa spięty, a jego promotor Andrzej Wasilewski narzeka, że stracił motywację do uprawiania sportu. 

Przed rewanżem we Wrocławiu popularny "Diablo" nie zrobił w zasadzie nic, by tym opiniom zaprzeczyć. Włodarczyk dość niespodziewanie nie pojawił się na wspólnej konferencji prasowej z Palaciosem, a tym samym jedynie wzmocnił spekulacje, że najbliższej walki najzwyczajniej w świecie się obawia. Podczas czwartkowego treningu w galerii handlowej Magnolia to również Polak wyglądał na bardziej spiętego, choć przecież tego dnia obchodził urodziny i aż prosiło się, by pobawić się z kibicami i zachęcić ich do przyjścia na pojedynek.

Od interakcji z fanami nie stronił za to 35-letni Palacios, który wszedł w tłum i rozdawał autografy oraz uśmiechy. Portorykańczyk sprawia wrażenie naprawdę pewnego siebie, na każdym korku podkreśla, że w poprzednim starciu został z trofeum ograbiony, a teraz musi tylko odebrać pas, który i tak należy do niego. Włodarczyk, który poprzedni pojedynek obu pięściarzy w Bydgoszczy wygrał niejednogłośnie na punkty, od mocnych deklaracji stroni, a najbardziej spektakularna była chyba ta, że "spuści rywalowi łomot". Ponownej wygranej nad Palaciosem nie chce przesądzać jednak nawet trener "Diablo" Fiodor Łapin, który dłużej niż o walce musi mówić zresztą o tym, dlaczego jego podopieczny medialnie zupełnie oddał pole rywalowi.

Na piąkowym ważeniu to także pretendent do tytułu zadbał o choćby minimalny show. Na ceremonii w Centrum Kongresowym przy Hali Stulecia pojawił się w kibicowskiej biało-czerwonej czapce i okularach słonecznych. Wyglądał trochę jak błazen. Popularny "Czarodziej" swoje specjalne nakrycie głowy zdjął dopiero przed wejściem na wagę, a tam okazał się lżejszy od Włodarczyka o półtora kilograma. Po ważeniu obaj pięściarze w oczy patrzyli sobie wyjątkowo długo, a Palacios machał przy tym głową i podniósł w górę pięść. Zawodnicy nie zwracali uwagi na prośby reporterów o spojrzenie w obiektyw, a prowadzący imprezę dziennikarz Mateusz Borek prosił nawet, by nieco się zrelaksowali. Dziś w ringu relaksu już nie będzie. Jeśli Włodarczyk wygra, ucieszy krytyków. Jeśli przegra, ugruntuje opinię pięściarza słabego psychicznie, który przed naprawdę poważnymi bojami się spala. W 1998 roku w Hali Stulecia, gdzie odbędzie się sobotni pojedynek, walczył już taki polski pięściarz. Nazywał się Andrzej Gołota.

Rewanżowy pojedynek Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka i Francisco "Czarodzieja" Palaciosa odbędzie się w ramach "Wojak Boxing Night". Początek gali o godz. 19. Transmisja w Polsacie Sport, a od 21.50 także w Polsacie otwartym.