Rzecznik prezydenta Wrocławia popłynął z meczem Polska - Anglia [KOMENTARZ]

Rzecznik magistratu Paweł Czuma zadeklarował, że Wrocław może zorganizować mecz Polska - Anglia, jeśli Warszawa sobie z nim nie poradzi. Jak widać, dla władz Wrocławia każda okazja do uprawiania PR jest dobra. Szczególnie gdy można żerować na niepowodzeniu innych.
W Warszawie z powodu obfitych opadów deszczu we wtorek nie odbył się mecz Polska - Anglia, a rzecznik naszego magistratu Paweł Czuma błyskawicznie ogłosił gotowość przejęcia tego prestiżowego spotkania przez Wrocław.

Nie powiedział wprawdzie, jak i kiedy, skoro bilety dawno sprzedano, drugi termin wyznaczono i zapadła decyzja, że mecz rozegrany będzie w Warszawie. Nie powiedział też, że przecież i nasz stadion jest ułomny, bo nie działa na nim choćby system komputerowego zarządzania. Ważne, że gdyby przyjechali do nas Gerrard z Rooneyem, to na oczach całej Polski prezydent Rafał Dutkiewicz mógłby ich przywitać na środku boiska, sfotografować z zawodnikami, tak jak uczynił to przy okazji meczu Japonia - Brazylia.

Rzecznik prezydenta niesiony euforią po wspomnianym spotkaniu zapomniał najwyraźniej, jak wcześniej Wrocław do samego końca obawiał się o organizację walki Adamek - Kliczko, musiał przesunąć imprezę Monster Jam, a wobec problemów z Mostostalem mógł nawet stracić Euro 2012.

Ciekawe, jak czułby się Paweł Czuma, gdyby wówczas któreś z polskich miast niczym hiena rzuciło się na przejęcie tych imprez? Równocześnie deklarując współczucie tym, którzy mogą imprezę stracić.

Ciekawe, czy Paweł Czuma równie odważny będzie, kiedy przyjdzie do opowiadania o stratach finansowych, które przynoszą kolejne imprezy na naszym stadionie? Bo Wrocław może popłynąć na nich finansowo, tak jak wczoraj popłynął rzecznik magistratu. Nawet bez deszczu.