Sport.pl

Sportowe wróżby na 2013 rok: Żużel we Wrocławiu? Czarno widzę

Upadek żużlowego Betardu Sparty w 2013 roku to wizja czarna, apokaliptyczna i dla kibiców drużyny nie do zaakceptowania. Ale niestety coraz bardziej prawdopodobna.
Pisząc te słowa zdajemy sobie sprawę, że fani żużla we Wrocławiu mogą być wściekli. Betard ledwo zamknął skład, do rozpoczęcia sezonu jeszcze daleko, a już roztaczamy przed wrocławskim klubem scenariusz najgorszy z możliwych. Gdzieś tkwi nadzieja, że czarna wizja się nie spełni, że Betard przetrwa ten i kolejne sezony. Póki co jednak nic na to nie wskazuje.

Problemem nie są nawet zawodnicy, których wrocławianie pozyskali przed nowym sezonem. Wprawdzie Nikolai Klindt, Tai Woffinden czy Troy Bachelor nie gwarantują sportowego sukcesu, ale z drugiej zawsze mogą przecież "wypalić". Jeśli się uda, Betard uratuje się przed spadkiem ze zmniejszonej ekstraligi i pozostanie w niej na kolejny sezon. Największym kłopotem klubu jest jednak niepewna przyszłość organizacyjno finansowa. Coraz częściej mówi się, że ze wspierania żużla we Wrocławiu definitywnie wycofa się Krystyna Kloc oraz wspierający ją mąż Andrzej Rusko.

Jeśli rzeczywiście stanie się to w roku 2013, to żużlowcy będą mieli naprawdę ciężko. Na razie we Wrocławiu nie widać nikogo, kto mógłby prowadzić klub na poziomie ekstraligi. Bo degradacja Betardu Sparty będzie raczej równoznaczna z upadkiem żużla w mieście.

Innym problemem jest powiększająca się przepaść między Betardem, a najlepszymi ekipami w kraju. Biorąc pod uwagę zainteresowanie kibiców, sponsorów, komfort oglądania spotkań żużlowych, niestety wrocławianie nie mogą równać się z klubami z Torunia, Gorzowa czy Zielonej Górze. Pozostaje liczyć na szczęście i cud, że klub z Wrocławia przetrwa ciężkie czasy, a zła karta w końcu się odwróci. Jeśli w budżety w żużlowych klubach będą mniejsze i nawet najlepsze zespoły zaczną racjonalizować wydatki, to otworzy się szansa dla ekip takich jak Betard. Klubów mających tradycje, wiernych kibiców, ale niewielkie możliwości finansowe. Do tego jednak chyba droga dość daleka.

Więcej o:
Komentarze (2)
Sportowe wróżby na 2013 rok: Żużel we Wrocławiu? Czarno widzę
Zaloguj się
  • wroclawianin93speedway

    Oceniono 8 razy 6

    Nie zgadzam się z tym, że żużel upadnie jeśli nie będzie Ekstraligi. W latach 80 była o wiele gorsza sytuacja, a żużel jakoś przetrwał. Oczywiście każdy z kibiców wolałby abyśmy mieli we Wrocławiu Ekstraligę. Ale nasuwa się pytanie co lepsze: ekstraliga w obecnej sytuacji (utrzymana fuksem), z siermiężną działalnością kierownictwa, beznadzieją marketingową i tragiczna sytuacją infrastruktury - czyli dno, czy spadek i odbicie się od tego dna? Tylko, żeby odbić się od dna, musi być chociażby właśnie to dno. Inaczej nie będzie się poprostu od czego odbić. Gdy Pani Krysia zabierze Klocki, to zwyczajnie nie będzie kto miał choćby wynająć Skansenu Olimpijskiego, nie mówiąc o remoncie. A bez tego stadionu nie ma żużla i basta. To nie piłka gdzie można grac sobie w C klasie na boisku Parasola. Czy nie warto poczekać do rozwiązania sprawy remontu na WG2017 Pani Krystyno? Nie sztuką jest opuścić klub gdy jest na dnie, ale sztuką jest oddać stery komuś innemu gdy jeszcze tam nie jest, a widzi się samemu, że stanęło się przed ścianą swoich mozliwości. Czasami coś się wypala i już. Każdy to rozumie. Pozostaje jeszcze pytanie co z nazwami drużyny po ewentualnym odejściu Pani Kloc? Czy znów bedziemy skazani na nowe nazewnictwo w stylu DKŻ, KŻ Wrocław itd. Póki w sercach Wrocławian żyje nazwa SPARTA póki we Wrocławiu żyje żużel. Może go nawet nie być fizycznie przez 10 lat, ale jeśli przeżyje nazwa, przeżyje także klub i po przykładowej reaktywacji, po takim hipotetycznym braku warkotu we Wrocławiu, żużel bedzie mógł triumfalnie wrócić na Olimpijski. Jeśli nie bedzie nazwy w sercach, żużel na zawsze zniknie z Wrocławia. I tu się kłania polityka WTS-u dotycząca gadżetów, której de facto nie ma.
    Potrzebny nam Leszek Czarnecki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX