Sport.pl

Puchar Davisa. Polacy po porażce ze Słoweńcami: Przynajmniej ich zmęczyliśmy przed singlem

- Nasi rywale ryzykowali, kiedy trzeba i wykorzystywali swoje szanse. My nie potrafiliśmy tego zrobić ani w III, ani w V secie - mówił po porażce ze słoweńskim deblem polski tenisista Marcin Matkowski. To, kto przejdzie do kolejnej rundy Pucharu Davisa, rozstrzygnie się dziś.
W sobotnim, trwającym ponad cztery godziny meczu deblowym Polacy w składzie Marcin Matkowski - Mariusz Fyrstenberg przegrali ze Słoweńcami Gregiem Żemlją i Blażem Kavciciem 2:3. Tym samym rywale zdobyli pierwszy punkt i podtrzymali swoje szanse na przejście dalej. Na razie w całej rywalizacji przegrywają z Polakami 2:1.

Sam mecz był bardzo dziwny, bo z jednej strony gra obu par falowała, zmieniając się z seta na set, z drugiej ostatnia partia przyniosła wiele emocji. W niej Słoweńcy wygrali dopiero 13:11. - Szkoda, że nie udało się zwyciężyć. Nasi rywale nie mieli nic do stracenia i ryzykowali, kiedy trzeba. Poza tym wykorzystali do maksimum swoje szanse. My, niestety, nie potrafiliśmy tego zrobić, choć okazje na przełamanie były w III i V secie - mówił Marcin Matkowski, który dodał: - Jeśli chodzi o sam mecz, to nie stał on na zbyt wysokim poziomie. Wszystko przez nierówną grę obu drużyn.

Z kolei Mariusz Fyrstenberg stwierdził: - Chciałbym zwalić porażkę na kontuzjowane niedawno kolano, ale, niestety, się nie da. To nie ono było powodem porażki. Słoweńcy byli dzisiaj o wiele bardziej rozluźnieni, wiedzieli, że nie mają nic do stracenia. Nam, niestety, najbardziej zabrakło ogrania. Proszę bowiem pamiętać, że to dopiero nasz drugi wspólny występ od listopada, a za nami tylko nieudane Australian Open. Jedyne, z czego się cieszymy, to fakt, że zmęczyliśmy Słoweńców i jeśli wyjdą oni na singla, to nasi koledzy będą mieli łatwiej.

Mecze singlowe we wrocławskiej Hali Stulecia rozpoczną się dziś o godz. 12.

Więcej o: