Tenisowy Puchar Davisa: Wrocław marzy o wielkich gwiazdach i czeka na Federera, albo Nadala

Szanse na to, że Wrocław będzie w kwietniu organizatorem meczu Polaków z RPA w tenisowym Pucharze Davisa, są niewielkie. Jeśli jednak biało-czerwoni pokonają rywali, to we wrześniu możemy zobaczyć u nas takie gwiazdy jak Szwajcar Roger Federer czy Hiszpan Rafael Nadal!

Reprezentacje Szwajcarii i Hiszpanii są bowiem wśród ośmiu ekip, które będą walczyć o utrzymanie w Grupie Światowej Pucharu Davisa. Na rywala w barażach wciąż czekają, a jedną z ekip, która chciałaby się z nimi zmierzyć, jest reprezentacja Polski. By tak się stało, Polacy najpierw muszą w kwietniu pokonać RPA. Jeśli im się powiedzie, to we wrześniu powalczą o awans do światowej elity. Gdyby biało-czerwoni mogli znów grać u siebie (kiedy tak będzie, czytaj w ramce), to na pewno wystąpiliby we wrocławskiej Hali Stulecia. To właśnie w niej w miniony weekend biało-czerwoni pokonali w Pucharze Davisa Słowenię 3:2, a grę Jerzego Janowicza i innych zawodników z trybun oglądało parę tysięcy osób.

- Zawodnicy obu drużyn byli zachwycenie atmosferą. Słoweńcy, wyjeżdżając, powiedzieli nawet, że w takim miejscu mógłby się odbyć finał Pucharu Davisa - chwali się prezes Dolnośląskiego Związku Tenisowego Jan Walków. - Mamy w mieście tenisowy klimat, środowisko, które zna się na dyscyplinie. To zaowocowało taką frekwencją na trybunach i sprawiło, że nasi reprezentanci chcą tutaj grać.

Po udanej imprezie i zachwytach samych tenisistów we Wrocławiu mieli nadzieję, że uda im się ściągnąć do siebie już najbliższy pojedynek Polaków, czyli ten z RPA. To jednak mało prawdopodobne. Do imprezy przygotowuje się już Zielona Góra, która podpisała stosowną umowę z Polskim Związkiem Tenisa. - Zielona Góra zaproponowała atrakcyjne warunki finansowe, a poza tym przygotowania już ruszyły i powinniśmy to uszanować. Widzieliśmy, jak wielką reklamę dała naszemu miastu ta impreza, i trudno się spodziewać, by po takim sukcesie frekwencyjnym i marketingowym łatwo było puchar przejąć. Teraz każdy chciałby gościć u siebie tenisistów - dowodzi Walków.

Poza tym wrocławskim problemem jest to, że od 5 do 7 kwietnia, czyli w terminie meczu Polska - RPA, Hala Stulecia jest już zarezerwowana.

Ostatecznie Wrocław może jednak na tym w pewnym sensie skorzystać. Gdyby rzeczywiście Polacy baraże o awans do Grupy Światowej rozgrywali ze Szwajcarią czy Hiszpanią, to moglibyśmy u siebie zobaczyć takie megagwiazdy tenisa jak Roger Federer czy Rafael Nadal. Tacy wielcy zawodnicy nie zawsze grają w swoich reprezentacjach, ale gdy ich drużyna może spaść z elity, to na prośbę działaczy zwykle przyjeżdżają pomóc kolegom.

Gdzie mecze Pucharu Davisa

Rywalami Polaków w ewentualnych barażach o awans do grupy światowej, poza wspomnianymi Szwajcarią i Hiszpanią, mogą być także: Chorwacja, Brazylia, Belgia, Izrael, Niemcy i Austria. O tym, gdzie zmierzyliby się z tymi drużynami, decydują poprzednie spotkania. Gdyby przykładowo w ostatnim meczu Davis Cup Polska grała z Chorwacją u siebie, to teraz wystąpi na wyjeździe. Jeśli byłoby odwrotnie, to wrześniowy pojedynek odbyłby się w Polsce.