Baniak wściekły na decyzję o dyskwalifikacji Łobodzińskiego: To bydgoski spisek!

- Taka decyzja to wyraźne działanie pod Bydgoszcz - wścieka się trener Miedzi Legnica Bogusław Baniak, po tym jak Najwyższa Komisja Odwoławcza przy Polskim Związku Piłki Nożnej podtrzymała półroczną dyskwalifikację dla skrzydłowego legnickiego klubu Wojciecha Łobodzińskiego
W środę Najwyższa Komisja Odwoławcza przy Polskim Związku Piłki Nożnej odrzuciła odwołanie Miedzi Legnica w sprawie 31-letniego pomocnika zamieszanego w aferę korupcyjną i zdyskwalifikowała go na sześć miesięcy odrzuciła odwołanie Miedzi Legnica w sprawie 31-letniego pomocnika zamieszanego w aferę korupcyjną i zdyskwalifikowała go na sześć miesięcy. W ten sposób piłkarz został ukarany za ustawianie meczów w sezonach 2003/2004 i 2005/2006, w barwach Zagłębia Lubin.

- Tak nie można, Hernani i inni swobodnie grają w lidze, a tylko Łobodzińskiego karze się półroczną dyskwalifikacją za korupcję - grzmi w rozmowie z portalem futbolnews.pl trener Miedzi, Bogusław Baniak.

- Taka decyzja to wyraźne działanie pod Bydgoszcz - sugeruje szkoleniowiec. - Obecnemu PZPN-owi nie pasuje jakiś klubik z małego miasta. Trzeba go koniecznie utrącić! W Ekstraklasie ma przecież grać Bydgoszcz. To dla niej ostatnia szansa na awans, a osłabienie jednego rywala z czołówki stwarza większe możliwości dostania się do Ekstraklasy. Radkowi Osuchowi, właścicielowi Zawiszy, ułatwiają zadanie. A kto teraz w PZPN rządzi? Bydgoszcz! Bo skąd są Zbyszek Boniek, Gienek Nowak, Stefan Majewski... To jest jak walka z wiatrakami - przekonuje.

Miedź po rundzie jesiennej zajmuje wysokie jak na beniaminka I ligi piąte miejsce. Do miejsca premiowanego awansem traci jednak tylko trzy punkty. Zawisza natomiast jest czwarty, ale ma taką samą liczbę punktów, jak "Miedzianka".

Baniak sugeruje, że dyskwalifikując Łobodzińskiego, celowo osłabia mu się drużynę. Jesienią popularny "Łobo" był najlepszym zawodnikiem swojego zespołu - w 14 meczach strzelił siedem bramek. Sam szkoleniowiec przyznał także, że drużynę na miarę awansu do Ekstraklasy budował właśnie na byłym reprezentancie Polski.

Niedawno Łobodziński podpisał z Miedzią kontrakt do końca czerwca 2016 roku. Właściciel klubu Andrzej Dadełło zapowiedział, że mimo półrocznej dyskwalifikacji nie zamierza rozwiązywać kontraktu z zawodnikiem. - Jestem przekonany, że ten zawodnik jeszcze bardzo pomoże Miedzi na ligowych boiskach w kolejnych sezonach. A w najbliższej rundzie pod jego nieobecność szansę występów dostaną inni piłkarze - skomentował decyzję Dadełło.

Przypomnijmy, że wcześniej Łobodziński był sądzony w procesie karnym przed sądem. Przyznał się do winy i dobrowolnie poddał karze. Sąd skazał go na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz 30 tys. zł grzywny. Poza tym piłkarz musiał oddać 72 tys. zł premii, jakie otrzymał w Zagłębiu za zajęcie trzeciego miejsca w sezonie 2003/04. Musiał też zapłacić 6,5 tys zł kosztów sądowych.

Czy NKO słusznie zdyskwalifikowała Łobodzińskiego?