Sport.pl

Marszałek Rafał Jurkowlaniec pobiegnie w Biegu Piastów

- Jakuszyce odkryłem na początku lat 90. i zafascynowałem się tym miejscem. Tu są doskonałe trasy, w sezonie zawsze leży śnieg i panuje ta niepowtarzalna atmosfera - mówi marszałek Dolnego Śląska Rafał Jurkowlaniec, który w drużynie ?Gazety? pobiegnie w 37. Biegu Piastów
Artur Brzozowski: Znana jest pana fascynacja kolarstwem, a od kiedy biega pan na nartach?

Rafał Jurkowlaniec: Zacząłem pod koniec szkoły podstawowej, kiedy mieszkałem jeszcze w Bogatyni. Razem z kolegami biegaliśmy po pobliskich górkach i lasach. Miałem wtedy polskie plastikowe Polsporty i radzieckie narty drewniane.

Które były lepsze?

- Jedne i drugie połamałem. Polsporty były wąskie i szybsze. A te radzieckie szersze, dłuższe i dobre na nowe trasy, kiedy przecierało się szlak. Jak skończyłem szkołę średnią, to miałem przerwę w bieganiu na nartach i wróciłem do niego na początku lat 90. Wtedy odkryłem Jakuszyce, którymi się zafascynowałem. Tu są doskonałe trasy, w sezonie zawsze leży śnieg i jest niepowtarzalna atmosfera.

Jak często pan biega na nartach?

- Różnie z tym bywa w ostatnich latach. Niestety, brakuje mi wolnego czasu. Jeśli tylko mam niepracujący weekend, jadę do Jakuszyc. Kiedyś biegałem we Wrocławiu i okolicach, np. po wałach nad Odrą, po Lesie Marszowickim czy Parku Szczytnickim. Ale z upływem lat coraz bardziej cenię sobie dobrze przygotowane trasy, więc zdecydowanie stawiam na Jakuszyce.

Wystartuje pan w Biegu Piastów w drużynie "Gazety" na dystansie 26 kilometrów. Porównując te 26 kilometrów w śniegu, to mniej więcej ile przejechanych kilometrów na rowerze?

- Około 100 kilometrów.

Dużo, dla przeciętnego człowieka to spory wysiłek.

- Przebiegnięcie 26 kilometrów na nartach to również wysiłek dla kogoś, kto nie trenuje regularnie. Ale można robić to w różnym tempie, pobiec spokojnie, wolno. Wówczas człowiek specjalnie się nie zmęczy.

Bieganie na nartach to forma treningu przed sezonem kolarskim?

- Oczywiście, od dawna biegówki traktuję jako uzupełnienie w przygotowaniach do sezonu kolarskiego. Taka jest tendencja na całym świecie. Od dawna nie tylko amatorzy, ale i zawodowi kolarze zimą biegają na nartach, przygotowując się do sezonu. To lepsze niż normalne bieganie.

Biegówki robią furorę wśród Polaków. To przede wszystkim zasługa Justyny Kowalczyk, która stała się wielką gwiazdą, jedną z najpopularniejszych sportsmenek w Polsce?

- Na pewno Justyna bardzo spopularyzowała i rozreklamowała narciarstwo biegowe. Jednak równie wiele dobrego wnosi Bieg Piastów, organizowany od lat przez Juliana Gozdowskiego. W tym przypadku organiczna praca od podstaw jest naprawdę bezcenna i zasługuje na podziw. To świetna impreza dla wszystkich: zawodowców, amatorów, całych rodzin. Dlatego od lat współfinansujemy Bieg Piastów, bo to impreza promująca zdrowy sposób spędzania wolnego czasu i bardzo dobrze reklamująca Dolny Śląsk.

Jak za kilka lat Kowalczyk przestanie wygrywać i zakończy karierę, spadnie zainteresowanie narciarstwem biegowym i mniej ludzi amatorsko będzie uprawiać tę dyscyplinę?

- Jestem przekonany, że pewna pozytywna masa krytyczna została już przekroczona i bez względu na karierę Justyny Kowalczyk Polacy dalej będą masowo biegać na nartach. Myślę, że z roku na rok amatorów biegówek będzie jeszcze więcej. Ci, którzy już biegają, "zarażają" znajomych, a ci kolejnych. Pamiętajmy, że powstają nowe trasy w różnych rejonach kraju. Wiele osób rezygnuje z narciarstwa zjazdowego i przerzuca się na biegówki, gdyż są one bezpieczniejsze. Narciarstwo zjazdowe jest urazowe, a w biegówkach szybkość jest znacznie mniejsza.

Urząd Marszałkowski Dolnego Śląska współfinansuje organizację Biegu Piastów oraz inwestycje infrastrukturalne na Polanie Jakuszyckiej. Co powstanie tam w najbliższym czasie?

- W pierwszej kolejności planujemy zbudowanie kładki nad trasą, co pozwoli bezkolizyjnie biegać zawodnikom i spacerować turystom. Inną ważną inwestycją będą szatnie oraz sanitariaty.

Kto sfinansuje te inwestycje?

- Samorząd województwa, rząd i gmina Szklarska Poręba. To ułatwi finalizację przedsięwzięcia.

Kiedy na Polanie Jakuszyckiej pojawią się szatnie i kładka?

- Realnie za rok, może półtora.

Plany urzędu marszałkowskiego i gminy Szklarska Poręba są ambitniejsze. Niedawno podpisaliście porozumienie z czeskim Harrachovem, z którym chcecie się starać o organizację wielkich imprez narciarskich - kolejnych zawodów Pucharu Świata czy w dalszej przyszłości mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym.

- Dyskutujemy z władzami Szklarskiej Poręby, Stowarzyszeniem Bieg Piastów i Ministerstwem Sportu nad konkretnymi planami tych inwestycji. W kwietniu będę o tym rozmawiał z minister sportu Joanną Muchą. Tak wielkie przedsięwzięcie infrastrukturalne wymaga finansowego wsparcia rządu. W grę wchodzi 30 do 40 milionów złotych, jakie trzeba wyłożyć na budowę stadionu czy strzelnicy do biatlonu. Całe przedsięwzięcie to perspektywa pięciu-siedmiu lat.

Amatorzy biegówek narzekają, że problemem jest dojazd do Szklarskiej Poręby.

- Przejęliśmy linię kolejową ze Szklarskiej do Harrachowa i to naprawdę świetnie działa. Problemem jest natomiast dojazd z Wrocławia do Jeleniej Góry. Trasą zarządza PKP PLK i modernizuje ją. Wszyscy czekamy, żeby stało się to jak najszybciej. Wówczas z Wrocławia do Szklarskiej dojedziemy w trzy godziny.

Polana Jakuszycka stanie się centrum polskiego narciarstwa biegowego?

- Inwestujemy w infrastrukturę, bo Jakuszyce powinny być gwarancją jakości. Wszystko musi się tam uzupełniać - dwa, trzy razy do roku przyjadą do Jakuszyc zawodowcy na wielkie, światowe imprezy. A poza tym każdego dnia - a przede wszystkim w weekendy - na trasach pojawią się tysiące amatorów. Wierzę, że Polana będzie tętnić życiem.

Więcej o: