Giants podnieśli się po porażce z mistrzami Polski i rozgromili "Rebeliantów"

W rozegranym w sobotę meczu czwartej kolejki Topligi drużyna Giants Wrocław pokonała na własnym terenie AZS Silesia Rebels 55:13.
Polub nas na Fejsie i żyj sportem razem z nami >>



To było już drugie spotkanie obu zespołów w tym sezonie. W pierwszym, rozegranym miesiąc wcześniej w Chorzowie wrocławianie wygrali 61:0. Na własnym terenie podczas pierwszego w swojej historii meczu przy sztucznym oświetleniu "Giganci" też dominowali od samego początku.

Giants bardzo dobrze weszli w spotkanie. Po pierwszej kwarcie po przyłożeniach Deante Battle'a, Jamala Schultersa i Bartosza Dudzica, a także podwyższeniach Kamila Ruty gospodarze prowadzili 21:0.

W drugiej kwarcie "Rebelianci" poczynali sobie coraz odważniej, głównie za sprawą biegów Michała Janusza. W swojej kolejnej serii zdobyli nawet trzy pierwsze próby i wkroczyli na połowę rywala, ale nie zamienili tego marszu na punkty. Nadal dobrze funkcjonował atak Giants, w którym w kolejnych akcjach w głównych rolach wystąpiło dwóch młodych skrzydłowych: Patryk Matkowski i Tomasz Dziedzic. Drugi z nich po długim podaniu zdobył przyłożenie.

Kiedy Rebels wreszcie doczekali się swojej wymarzonej szansy, na tablicy wyników było już 27 punktów po stronie rywali. Tym razem na dłuższe podanie zdecydował się Michał Kołek, a Paweł Szepiszczak złapał piłkę, mimo bliskiej asysty Deante Battle'a. Goście momentalnie przenieśli się na 10. jard i dzięki podaniu Kołka do Marka Białasa w trzeciej próbie zdobyli swoje pierwsze punkty przeciwko Giants w tym sezonie. Gospodarze odpowiedzieli na ten cios jeszcze dwoma własnymi przyłożeniami przed przerwą.

Po zmianie stron trwała dobra passa Bartosza Dziedzica, który zaliczył kolejne podanie na przyłożenie, tym razem wynajdując w polu punktowym swojego brata. Giants swoje kolejne punkty dodali na tablicę wyników już w pierwszej akcji po następującym wykopie. Podbite podanie Michała Kołka przejął Bartosz Świątek. Jak się później okazało, to były ich ostatnie punkty w całym meczu.

Od tego momentu zaczął się najlepszy okres w tym spotkaniu dla Rebels. Najpierw ich obrona po raz pierwszy zmusiła "Gigantów" do odkopnięcia piłki, a cztery akcje później formacja specjalna gości odzyskała po swoim punkcie wypuszczoną przez Battle'a piłkę. Goście znaleźli się dzięki temu od razu na 40. jardzie od pola punktowego Giants. Dopiero czwarte podejście dało gościom drugie przyłożenie w meczu, którego autorem był Zbigniew Szrejber. Tym samym Rebels zdobyli w sobotnim spotkaniu więcej punktów niż w swoich trzech poprzednich starciach.

- Trener był zadowolony z tego spotkania, ale on, tak samo jak i my, wie, że przed wrocławskimi derbami czeka nas jeszcze sporo pracy - skomentował Michał Konarski, running back Giants. - Czy szykujemy się już na spotkanie z Devils? Na to spotkanie szykowaliśmy się już od końca poprzedniego sezonu w lidze czeskiej - dodał Konarski.

Kolejny mecz Giants rozegrają w środę 1 maja. W wyczekiwanych derbach Wrocławia zmierzą się wówczas z Devils. Przed Rebels także pojedynek derbowy. 5 maja w Sosnowcu w rywalizacji o prymat w województwie śląskim drużyna z Chorzowa zagra z Zagłębiem Steelers Interpromex.

Giants Wrocław - AZS Silesia Rebels 55:13 (21:0, 20:6 , 14:0, 0:7)