Miedź Legnica nie chce być pierwszoligowym średniakiem dlatego zwolniła trenera Baniaka

Piłkarze Miedzi Legnica zakończyli pierwszoligowy sezon na ósmym miejscu. Drużyna jednak wiosną mocno rozczarowała swoją grą i właściciel klubu Andrzej Dadełło zdymisjonował trenera Bogusława Baniaka.
Dadełło wyjątkowo spokojnie podchodzi do swych inwestycji. Zawsze przygotowuje długofalowy biznesplan. Jak sam twierdzi, nie interesują go doraźne, małe sukcesiki, ale efekty oparte na mocnych, trwałych podstawach.

Tak też traktuje swoje zaangażowanie w legnicki klub. Nie płaci horrendalnych kontraktów, bo wie, na co go stać. Stawia na stabilność klubu i jego wiarygodność. Z piłkarzami i trenerami umawia się na wieloletnią współpracę, inwestuje w młodzież, tworzy akademię piłkarską. Bardzo dobrze współpracuje z kibicami i mądrze promuje klub.

Nie zniechęciła go porażka przy pierwszej próbie awansu do I ligi. Ten spokój i opanowanie to wciąż bardzo nowa jakość w naszej piłce, w dodatku spotykana wciąż chyba tylko na Dolnym Śląsku. Styl, w jakim legniczanie tej wiosny zmarnowali okazję do kolejnego awansu, tym razem do ekstraklasy, najwyraźniej jednak skłonił go do radykalniejszych działań.

Miedź osiągała nadspodziewanie dobre wyniki w sparingach. Wygrała m.in. z Lechem 1:0 i rozbiła Śląsk Wrocław 4:1. Potem PZPN za udział w aferze korupcyjnej zawiesił na pół roku lidera zespołu Wojciecha Łobodzińskiego. To osłabiło drużynę, ale też nie było wielką niespodzianką. Trenerzy mieli czas, aby się do tego dobrze przygotować. Jednak Łobodzińskiego nie udało się zastąpić. Gra zespołu od początku pozostawiała wiele do życzenia.

Kiepski początek rundy wiosennej trener Baniak tłumaczył złym stanem boisk. Mimo rozczarowujących wyników Miedź nadal pozostawała w grze o awans, bo potykali się też rywale. Baniak zapowiadał, że jak zima na dobre ustąpi, to i wyniki jego zespołu się poprawią. Nic z tych rzeczy. Zdarzały się jaskółki obiecujących wyników, ale ogólnie wyglądało to kiepsko. Podczas meczów widoczne były problemy piłkarzy z kondycją. Sił nie wystarczało na cały pojedynek.

Trener Baniak był w Miedzi absolutnym monopolistą, jeśli chodzi o kwestie sportowe. Fachowców od futbolu w jego sztabie było oczywiście więcej, ale to on nimi zarządzał. W efekcie to on poniósł odpowiedzialność za wynik, który nie do końca zadowolił właścicieli.

W dwa dni po zakończeniu rozgrywek, na posiedzeniu zarządu z trenerem podsumowującym sezon, zdymisjonowano Baniaka.

- Dziękujemy trenerowi za jego wkład w rozwój klubu. Zapamiętamy na zawsze, że wprowadził Miedź do I ligi - mówił Dadełło po ogłoszeniu swej decyzji.

Kto zastąpi Bogusława Baniaka? - Nie mamy w zwyczaju prowadzić rozmów z innymi trenerami, dopóki pracuje obecny, dlatego do tej pory tego nie robiliśmy - tłumaczył Dadełło. - Od dwóch lat monitorujemy jednak rynek trenerów i mamy swoją listę kandydatów na to stanowisko. Od dziś rozpoczynamy z nimi rozmowy. Myślę, że nazwisko nowego trenera ogłosimy najpóźniej do 25 czerwca, bo wtedy zawodnicy wrócą z urlopów i rozpoczną przygotowania do nowego sezonu.

Dziś Miedź ma zorganizować konferencję prasową, podczas której właściciel klubu ma szerzej wyjaśnić powody zdymisjonowania Baniaka.

W kolejnym sezonie Miedź będzie jednym z faworytów do awansu. Sprawa nie będzie jednak prosta, bo zainteresowanych awansem będzie kilka klubów: Arka, Bełchatów, Termalica, Flota.

Legniczan czeka więc ciężki bój o ekstraklasę. Ale bez względu na wszystko nowemu szkoleniowcowi postawiony zostanie jeden cel - awans do ekstraklasy.