Sport.pl

Wrocławski żużel na wirażu. Betard walczy o utrzymanie

W niedzielę Betard Sparta w ostatniej kolejce Enea Ekstraligi podejmie u siebie Lechmę Start Gniezno. W optymistycznym wariancie wrocławianom do utrzymania w lidze wystarczy remis, a w pesymistycznym przed degradacją nie uchroni ich nawet wysokie zwycięstwo.
Przed ostatnim spotkaniem sezonu podopieczni menedżera Piotra Barona zajmują w lidze ósme miejsce, ostatnie oznaczające spadek. O jedną pozycję i jeden punkt wyprzedza ich PGE Marma Rzeszów.

To właśnie dlatego ligowy byt wrocławian uzależniony jest bardziej od rzeszowskich rywali niż od nich samych. W optymistycznym scenariuszu Betardowi do utrzymania wystarczy remis z Gnieznem. W pesymistycznym przed degradacją zespołu nie uchroni nawet wysoka wygrana.

Równie ważny dla losów zespołu będzie bowiem wynik, jaki PGE Marma osiągnie w meczu z ekipą Skladywęgla.pl Polonią Bydgoszcz.

Co ciekawe, choć zarówno Betard, jak i PGE Marma mierzą się z drużynami już zdegradowanymi, to zdecydowanie cięższą przeprawę wróży się rzeszowianom.

- Oni będą jechać na wyjeździe, a Polonia pokazała, że na własnym torze jest w stanie zaprezentować się z dobrej strony. Niby drużyna spadła już z ligi, ale w ostatnim czasie jej żużlowcy jak Aleksandr Loktajew czy Szymon Woźniak notują zwyżkę formy. Właśnie dlatego Marmie wcale nie będzie łatwo o zwycięstwo - ocenia były żużlowiec, a obecnie ekspert telewizyjny Krzysztof Cegielski.

W Bydgoszczy wszyscy obiecują, że na pewno spotkania z PGE Marmą nie odpuszczą, ale póki co w awizowanym składzie zespołu nie ma lidera Grega Hancocka. Amerykanin już wcześniej został wprawdzie odsunięty od drużyny z powodów oszczędnościowych, ale we Wrocławiu liczono, że mimo wszystko na ostatni mecz wróci. Wówczas Polonia byłaby bowiem jeszcze mocniejsza. Oczywiście ewentualny przyjazd Hancocka wciąż jest możliwy, bo w awizowanym składzie do niedzieli bydgoszczanie mogą jeszcze przeprowadzić dwie zmiany.

Dlaczego we Wrocławiu przed ostatnią kolejką w zasadzie więcej mówi się o pojedynku korespondencyjnym z Marmą niż o starciu na własnym torze z Lechmą Startem? Bo absolutnie nikt nie wierzy, że gospodarze mogliby z ostatnią drużyną w tabeli choćby zremisować. Co więcej, wydaje się, iż wobec braku w Gnieźnie Sebastiana Ułamka wrocławianie wygrają przynajmniej dziewięcioma punktami i zapewnią sobie także bonus.

- Jesteśmy w takiej sytuacji, w jakiej jesteśmy, i trzeba się z nią zmierzyć. W meczu z Gnieznem pojedziemy tak jak przez cały sezon, czyli ambitnie, z pasją i uczciwie. Nie zamierzamy rozdrapywać ran, choć nie da się ukryć, że to, co dzieje się aktualnie w ekstralidze, nie jest do końca transparentne. Jeśli naszym rywalom punkty są zabierane, a przed decydującymi spotkaniami przywracane, to trudno to nazwać inaczej niż farsą - podkreśla szefowa Betardu Krystyna Kloc, która wraca tym samym do kontrowersyjnej decyzji Polskiego Związku Motorowego sprzed kilkunastu dni. PZM niedawno oddał bowiem punkt Marmie Rzeszów, co zepchnęło Betard w strefę spadkową, a rzeszowianom pozwoliło się z niej wydostać. Ta sytuacja może przyczynić się do degradacji wrocławian, a czy przyczyni się również do upadku żużla w mieście ?

- O dalszej przyszłości klubu ciężko teraz mówić, bo będzie zależała od wielu czynników. Nie wyobrażam sobie jednak, by nawet po ewentualnym spadku żużel we Wrocławiu mógł upaść - kończy Krystyna Kloc.

Początek meczu Betardu z Lechmą Startem Gniezno w niedzielę o godz. 16 na Stadionie Olimpijskim. O tej samej porze zacznie się pojedynek rzeszowian.

Więcej o:
Komentarze (1)
Wrocławski żużel na wirażu. Betard walczy o utrzymanie
Zaloguj się
  • cewenos

    Oceniono 4 razy 2

    Żużel to sport narodowy Wrocławia,dajcie jakiegos DOBREGO sponsora, to Sparta wstanie na nogi i będziemy najlepsi. Taki klub NIE może upaść!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX