Trener Miedzi Legnica Rafał Ulatowski: Jestem nerwowy

Miedź Legnica w tym sezonie miała walczyć o awans do ekstraklasy. Po pięciu kolejkach drużyna pozostaje bez zwycięstwa i zajmuje przedostatnie miejsce w lidze.
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Rozmowa z Rafałem Ulatowskim, trenerem Miedzi Legnica

Grzegorz Szczepaniak: Co się dzieje z Miedzią?

Rafał Ulatowski: Nie mamy wyników, nie tak miało być. Jesteśmy zaniepokojeni tym faktem, ale też patrzymy na sytuację spokojnie i racjonalnie staramy się oceniać jej przyczyny. Nie gramy źle, wręcz przeciwnie. Tworzymy wiele sytuacji, potrafimy zdominować rywala. Zagraliśmy źle z Flotą Świnoujście. Wcześniej była zła druga połowa meczu z Wisłą w Płocku. Poza tym mogę mieć tylko jedną zasadniczą uwagę do piłkarzy: o słabą skuteczność.

W piłce za styl nikt punktów jednak nie przyznaje. Kiedy zdobywacie bramki, to jednak strzelają je napastnicy. Czyli może to nie brak skuteczności jest problemem drużyny?

- No właśnie, strzelają napastnicy, i to oczywiście dobrze. Głównie oni mają też okazje, których czasami nie wykorzystują. I to oczywiście źle. Ale jeszcze gorzej, że nie mają wsparcia w egzekucji od innych graczy odpowiedzialnych za akcje ofensywne. Wciąż nie strzelają pomocnicy. Nie mają sytuacji. W naszym systemie gry bardzo ważni są skrzydłowi, zresztą to świetni piłkarze. Oni powinni wesprzeć kolegów z ataku, częściej zagrażać bramce rywali. Trzeba po prostu trochę rozłożyć odpowiedzialność za strzelanie bramek. Wtedy nie powinno być tak, że dobrze gramy, a przegrywamy.

Pewnie teraz pan powie, że potrzebujecie przełomowego zwycięstwa?

- Ale taki mecz już przecież był. Tak mi się przynajmniej wydawało. Wygraliśmy w Pucharze Polski 3:0 z Olimpią Grudziądz. Trzy gole zdobył wtedy Jakub Grzegorzewski, udowadniając, że nie ma mowy o jakimś zablokowaniu naszych napastników. Niestety, to zwycięstwo nie przełożyło się na wyniki meczów w lidze. Uważam jednak, że to jest kwestia czasu, by te wyniki się poprawiły.

Celem na ten sezon jest wywalczenie awansu. Przedostatnie miejsce w tabeli na pewno nie ułatwia panu pracy. A może wywołuje już nerwowość w klubie?

- Przede wszystkim wywołuje nerwowość u mnie samego. Wiem, po co przyszedłem do Miedzi, mam swoje własne cele, marzenia, ambicje. One się pokrywają z celami, zamierzeniami i ambicjami klubu. To nie jest jednak tak, że tych kilka niepowodzeń, które są na pewno rozczarowujące, wyłącznie decyduje o ocenie naszej pracy. Prezes Andrzej Dadełło w wywiadzie opublikowanym na łamach strony internetowej wsparł nas w tej trudnej sytuacji. Myślę, że pan prezes doskonale umie ocenić naszą pracę i widzi, że te ostatnie wyniki to raczej brak szczęścia. Forma jest, wyniki muszą przyjść. Nikt z obecnej sytuacji nie może być i nie jest zadowolony. Bardzo ciężko pracujemy, by ją jak najszybciej zmienić.