Miedź wreszcie pierwsza w tabeli. Od końca

Miedź Legnica, która miała walczyć o awans do ekstraklasy, notuje rezultaty wręcz kompromitujące. Legniczanie w sześciu kolejkach zdobyli trzy punkty i są na ostatnim miejscu w tabeli!
W ostatnim meczu Miedź znów przegrała, tym razem z GKS-em Bełchatów 1:2. Podopieczni trenera Rafała Ulatowskiego bramki stracili w 27. i 51. minucie, a autorem obu był Michał Mak. Legniczanie byli drużyną słabszą, a gola zdobyli tuż przed końcem, kiedy Arkadiusza Malarza pokonał wprowadzony wcześniej Zbigniew Zakrzewski. W końcówce Miedź mogła jeszcze wyrównać, lecz swoją szansę zmarnował Grzegorzewski.

- Żałuję, że Grzegorzewski nie postawił kropki nad i w ostatniej akcji, bo wywieźlibyśmy z Bełchatowa remis. Gospodarze wygrali jednak zasłużenie, stworzyli więcej sytuacji bramkowych i mieli więcej kreatywnych zawodników w ofensywie, szczególnie braci Maków - powiedział trener Ulatowski.

Tylko szczególnej cierpliwości właściciela klubu Andrzeja Dadełły zawdzięcza on fakt, że pozostaje jeszcze na stanowisku. Drużyna Ulatowskiego miała walczyć o czołowe miejsce w lidze, ma w swoich szeregach doświadczonych piłkarzy, niektórych z reprezentacyjnym stażem, a mimo to w słabej I lidze zajmuje ostatnie miejsce. W sześciu kolejkach zanotowała tylko trzy punkty, pozostaje bez wygranej i poniosła aż trzy porażki.