Ulatowski pod ścianą: Czy trener Miedzi Legnica uratuje swoją posadę?

Trzy mecze dostał trener Rafał Ulatowski, by uratować posadę w Miedzi Legnica. To duża uprzejmość ze strony właściciela klubu Andrzeja Dadełły, bo chyba w większości innych klubów szkoleniowiec dawno zostałby zdymisjonowany
Przed sezonem w Legnicy zmieniono trenera. Bogusława Baniaka zastąpił Rafał Ulatowski. Cel zespołu i nowego szkoleniowca był jasny - Miedź miała walczyć o awans do ekstraklasy.

Na razie jest kompromitacja - po sześciu meczach tylko z trzema zdobytymi punktami Miedź zamyka tabelę. Do lidera traci już 13 punktów, do miejsca premiowanego awansem - 11. Niezwykle cierpliwy Andrzej Dadełło cierpliwość najwyraźniej stracił i postawił trenerowi Rafałowi Ulatowskiemu ultimatum: w trzech najbliższych kolejkach drużyna wydostanie się z miejsc spadkowych albo trener traci pracę.

Miedź kolejno gra z czwartym w lidze Górnikiem Łęczna w Legnicy, trzecią Arką w Gdyni i piętnastym Energetykiem ROW Rybnik (także w Legnicy). Do bezpiecznej strefy legniczanie tracą na szczęście tylko dwa punkty, więc zdanie jest jak najbardziej wykonalne, choć łatwe nie będzie. Teoretycznie powinny wystarczyć zwycięstwa w Legnicy. Problem w tym, że Miedź jeszcze w tej rundzie nie wygrała.

Drużyna Ulatowskiego ostatnio zagrała bardzo źle w Bełchatowie i to był jeden z głównych powodów reakcji właściciela klubu. Dotychczas prezes Dadełło przyjmował argument, że punktów wprawdzie nie ma, ale to efekt wyjątkowego braku szczęścia i kiepskiej skuteczności legnickiego zespołu. Gra wyglądała jednak - zdaniem trenera - nieźle. Szkoleniowiec był zadowolony z zaangażowania i pracy, jaką wykonał zespół. Potwierdzeniem właściwego kierunku miały być stwarzane sytuacje, inicjatywa na boisku.

Rzecz w tym, że legniczanie faktycznie niezłe mecze przeplatają występami naprawdę słabymi. Sam Ulatowski przyznaje, że drużynie nie wyszły spotkanie z Flotą w Legnicy i druga połowa pojedynku z Wisłą w Płocku. Do tego trzeba jednak doliczyć także mecz w Bełchatowie. Mizerny występ na boisku lidera nie był więc wypadkiem przy pracy, ale potwierdzeniem niebezpiecznego trendu. Reakcja prezesa nie może być więc wielkim zaskoczeniem.

Dla trenera Ulatowskiego praca w Miedzi miała być trampoliną do powrotu do wielkiego futbolu. Uważany kiedyś za talent szkoleniowy Ulatowski nie może jednak powrócić na właściwe tory trenerskie, odkąd zakończył współpracę z Leo Beenhakkerem w reprezentacji Polski. Sympatyczny, ambitny, elokwentny, ale nie ma wyników - tak najkrócej można scharakteryzować Rafała Ulatowskiego. W klubach, w których ostatnio pracował (Lechii Gdańsk czy Cracovii) nie osiągał sukcesów i był szybko dymisjonowany. Teraz jego fatalna passa trwa i znów jest blisko stracenia posady.

Teraz wierzył, że w dobrze organizacyjnie poukładanej Miedzi będzie mógł się odrodzić: awansować z zespołem do ekstraklasy i tam zaistnieć. Falstart i ultimatum prezesa, zwłaszcza jeśli groźba w nim zawarta zostanie zrealizowana, mogą dla wciąż młodego szkoleniowca oznaczać koniec marzeń o poważnej karierze. Na pewno zrobi on więc wszystko, by Dadełło nie musiał go zwalniać.

Musi jednak odpowiedzieć sobie przede wszystkim na pytanie o prawdziwe powody kiepskiej postawy zespołu. Ma do dyspozycji drużynę złożoną z rutyniarzy i zdolnej młodzieży. To jednak doświadczeni piłkarze stanowią o sile Miedzi, a teraz w zasadzie o jej słabości. Ulatowski ma dość wiedzy i doświadczenia, by przygotować drużynę do rozgrywek. O futbolu myśli w sposób nowoczesny, ma znakomite przygotowanie teoretyczne, więc trudno uwierzyć, by dobór odpowiedniej taktyki był problemem.

Być może więc kłopotem legnickiego zespołu jest mentalność piłkarzy. Legniczanie choćby w meczu z Bełchatowem zagrali tak, jakby żadnej motywacji nie mieli, było to aż nadto widoczne. I nie zdarzyło się to pierwszy raz. Mentalność graczy może więc być kluczem do rozwiązania problemów Miedzi.

Najbliższy mecz ligowy Miedź rozegra na własnym stadionie w sobotę o godz. 20 z Górnikiem Łęczna.