Mistrzostwa siłaczy bez kibiców: Tylko nieliczni fani dopingują swoich reprezentantów

We wrocławskiej Hali Stulecia trwają mistrzostwa świata w podnoszeniu ciężarów. Niestety, impreza nie wywołała większego zainteresowania kibiców - w efekcie trybuny świecą pustkami.
Mistrzostwa świata w podnoszeniu ciężarów nie cieszą się wielką popularnością zarówno wśród mieszkańców Wrocławia, jak i pozostałych krajów, z których zawodnicy walczą o medale.

Zawody każdego dnia śledzi zaledwie garstka kibiców, dopingująca głośniej tylko występy swoich zawodniczek i zawodników. Później w Hali Stulecia na długi czas zapada cisza, przerywana jedynie okrzykami sztangistów.

Swoich reprezentantów nie zawiodły tylko dwie grupy kibiców - z Ukrainy i Korei Północnej. Głośna i dobrze zorganizowana jest zwłaszcza ta ostatnia. Koreańczycy z Północy we wrocławskiej Hali Stulecia pojawili się pierwszego dnia mistrzostw, gdy srebro zdobywała ich reprezentantka Chun Hwa Ryang.

Fani z Azji dopingowali swoje zawodniczki wymachując flagami Korei Północnej, które przed startem rozdał im jeden z mężczyzn, siedzący na czele grupy. Każdy - poza chorągiewką w barwach narodowych - otrzymał również prowiant. Wszyscy kibice odbierali zapakowane kanapki i podpisywali ich odbiór na liście.

Co ciekawe, koreańska grupa zajmowała jedne z najlepszych miejsc w Hali Stulecia. Fani z Azji siedzieli w sektorze tuż obok m.in. minister sportu i turystyki Joanny Muchy oraz Ireny Szewińskiej, jednej z najwybitniejszej lekkoatletek wszech czasów, dziś przedstawicielki MKOL.

W następnych dniach mistrzostw do grupy Koreańczyków dołączyli kolejni kibice: 10-, 12-letnie dziewczynki przebrane w stroje narodowe, niewiele starsi chłopcy również identycznie ubrani oraz grupa starszych mężczyzn w garniturach, która nadzorowała zachowanie swoich obywateli. Zdecydowana większość sympatyków z tego kraju była pewne pierwszy raz na zawodach ciężarowców, gdyż głośnym aplauzem nagradzali swoich sztangistów zarówno podczas udanej, jak i spalonej próby.

Na tak żywiołowy doping na razie nie mają co liczyć polscy reprezentanci. Tych we Wrocławiu zazwyczaj wspierają tylko grupy fanów z ich rodzinnych miejscowości i najbliżsi. Ale jest szansa, że trybuny Hali Stulecia zapełnia się polskimi fanami pod koniec tygodnia oraz w weekend.

Dziś o godz. 20 o medal w kategorii 77 kg powalczy Krzysztof Zwarycz. A w kolejnych dniach do rywalizacji przystąpią nasi faworyci do medali. W piątek od godz. 17 walkę o złoto w kategorii 85 kg zacznie mistrz olimpijski z Londynu Adrian Zieliński. Natomiast w sobotę o tej samej porze rozpocznie się finał w grupie 94 kg, w którym Polskę reprezentować będą: Arsen Kasabijew i Tomasz Zieliński.

Natomiast w niedzielę od godz. 13 o tytuł mistrza świata w kategorii 105 kg powalczą: Marcin Dołęga oraz Bartłomiej Bonk.